Ulubiona przeglądarka może być decydującą kwestią w procesie rekrutacyjnym.
Ulubiona przeglądarka może być decydującą kwestią w procesie rekrutacyjnym. Fot. Shutterstock.com

Jeżeli myślałeś, że pytanie o ulubioną przeglądarkę internetową na rozmowie kwalifikacyjnej można zbagatelizować, to byłeś błędzie. Podobnie, jak decydując się na posiadanie kont w wielu serwisach społecznościowych, co świadczy o tym, że chętniej urwiesz się z pracy, niż ci, którzy mają konto tylko na Facebooku.

REKLAMA
Specjaliści od poszukiwania najlepszych pracowników codziennie zdają się wymyślać nowe sposoby, aby w mgnieniu oka określić, kto najlepiej spisze się w nowej pracy. Od lat HR-owcy biorą więc pod uwagę wiek, płeć, rasę, wyznanie, analizują nasze zainteresowania, pytają o wspomnienia z dzieciństwa albo oceny z podstawówki. Coraz częściej typowa rozmowa kwalifikacyjna wiąże się z koniecznością odpowiadania na najbardziej nietypowe pytania. Jak donosi najnowszy magazyn "The Economist", dziedzina human resources idzie jednak jeszcze dalej i właśnie eksperci w tym zakresie uczą się odczytywać jakim kto będzie pracownikiem po tym... jakiej przeglądarki internetowej używa.
To nie żart. Według najnowszych danych organizacji Evolv, ludzie używający aktualnych i powszechnie uważanych za lepiej funkcjonujące przeglądarki okazują się zwykle o wiele lepszymi pracownikami, niż ci którzy nie decydują się na taką instalację i wolą korzystać z przeglądarek instalowanych automatycznie z systemem operacyjnym. Oznacza to, że jeśli te dane się upowszechnią, odpowiedzi na pytanie o używaną na swoim komputerze przeglądarkę internetową nie będzie można zbagatelizować. I o wiele lepiej znać się na obsłudze takich programów jak Mozilla Firefox, czy Google Chrome, niż Internet Explorera lub Safari, które otrzymujemy razem z systemami Windows i Mac OS.
Najnowszy "The Economist" przytacza jednak jeszcze szereg innych sposobów na ocenę tego, co według Evolv, wpływa na ocenę kandydata poszukującego pracy. Jedną z kluczowych informacji dla przyszłego pracodawcy może okazać się także to, na ilu portalach społecznościowych mamy konta. I wbrew pozorom, o wiele bardziej wartościowy może okazać się ten kandydat, który ma mniej kont, niż ten, kogo można znaleźć w każdym zakątku sieci. Okazuje się bowiem, że ci, którzy są np. tylko na Facebooku i LinkedIn zostają zwykle w pracy dłużej, niż pracownicy mający dodatkowo konta na kolejnych popularnych serwisach.
Tygodnik donosi też, że badania prowadzone we współpracy z firmą Xerox wykazały, że w procesie rekrutacyjnym pracodawcy powinni brać pod uwagę, jak blisko pracy mieszka kandydat. O wiele lepsze wyniki uzyskują bowiem ci, którzy do firmy nie muszą pokonywać długiej drogi i są w stanie pojawić się w biurze bardzo szybko.
Źródło: "The Economist"