
Agnieszka Ziółkowska, pierwsze polskie dziecko urodzone dzięki in vitro oskarżyła Kościół o stygmatyzowanie dzieci poczętych w ten sposób i zapowiedziała dokonanie apostazji. Jej słowa wywołały spory odzew. Na tyle duży, że do stanowiska Ziółkowskiej, tym razem w bardziej ugodowym tonie, odniósł się Episkopat
REKLAMA
Wszystko zaczęło się od ostrego oświadczenia polskich biskupów, w którym konsekwentnie potępiali aborcję, antykoncepcję oraz in vitro. W ich ocenie to niedopuszczalne manipulowanie ludzkim życiem. W wyniku takich "manipulacji" i "eksperymentów" dziecko zrodzone dzięki in vitro biskupi nazwali "produktem". Swoje stanowisko podsumowali stwierdzeniem, że metoda ta jest "niegodziwa".
To oświadczenie najwyraźniej zdenerwowało 25-letnią Agnieszkę Ziółkowską, najstarsze polskie dziecko zrodzone dzięki in vitro. Stwierdziła ona, że dokona apostazji, bo Kościół w sprawie in vitro kłamie. Ona sama została wychowana w duchu katolicyzmu, tym bardziej jest dla niej bolesne stanowisko biskupów. Przyznała też, że rozważa złożenie doniesienia do prokuratury przeciw naruszaniu dóbr osobistych dzieci z in vitro.
Czekam, aż jakiś arcybiskup stanie przede mną i mi powie w twarz, że jestem dzieckiem szatana i nie mam prawa żyć. Episkopat potrzebuje tej bruzdy dotykowej i tego, żeby dzieci z in vitro były chore czy upośledzone. CZYTAJ WIĘCEJ
Debata o in vitro rozgorzała na nowo. Na Kościół posypała się krytyka, dlatego postanowił ustosunkować się do słów Agnieszki Ziółkowskiej w nieco lżejszym tonie, niż poprzednio. Ksiądz Józef Kloch, rzecznik KEP cytowany przez "Gazetę Wyborczą" tłumaczył, że hierarchowie nie mają zamiaru nikogo stygmatyzować, bo każde dziecko "niezależnie od okoliczności poczęcia jest przez Kościół kochane tak samo".
Nic nie wskazuje jednak na to, by w debacie na dłuższą metę biskupi spuścili z tonu w sprawie in vitro. Przed kilkoma dniami w oświadczeniu przypomnieli katolickim politykom, że nie mogą popierać tej metody, nawet, jeśli tak nakazuje stanowisko partii. Prymat mają mieć zasady wiary.
