
"Sobowtór Clooneya promuje Małopolskę", "kontrowersyjna kampania", "seksizm i żenada" - to najczęstsze opinie o kampanii promocyjnej Małopolski. Choć zebrała potężne baty w internecie, zanim tak naprawdę się zaczęła, jej twórcy nie zamierzają tanio sprzedać skóry i odpowiadają wszystkim "hejterom".
Lista zarzutów była długa. Pozytywne komentarze należały do zdecydowanej mniejszości. Prym wiodły zarzuty o seksizm, którego mają dowodzić piękne, wymalowane i podekscytowane na widok inwestora Polki, czy panna młoda czekająca przed ołtarzem na męża, podczas gdy zamiast niego zjawia się "inwestor". Później było jeszcze gorzej - złe oświetlenie, złe ujęcia, sztywni statyści, podrobiony Clooney (w tę
Chcieliśmy pokazać, że mieszkańcy Małopolski czekają na inwestorów z otwartym sercem i pozytywnymi emocjami. Taki koncept kreatywny ma zmniejszyć dystans pomiędzy krajami i pokazać nas jako ludzi z poczuciem humoru. Mówi też o gościnności, z której my Polacy jesteśmy znani w świecie CZYTAJ WIĘCEJ
Katarzyna Matoga, z Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego (odpowiedzialnej za promocję) tłumaczyła, że scenariusz w zamierzeniu miał być inny, niż wciąż powielane schematy. – Internauci przede wszystkim wyrażają negatywne opinie, hejterstwo jest zjawiskiem bardzo powszechnym. Ich opinie są krótkie, jednostronne i niekonstruktywne. Odmienili słowo "żenada" przez wszystkie przypadki – mówiła serwisowi press.pl.
Mimo, że spoty były opiniowane przez branżowych ekspertów z Europy i USA, Polacy przyjęli je co najmniej chłodno. Twórcy się bronili, lecz przeszło to bez echa. Dlatego postanowili pokazać, że nie skapitulują i wytoczyli przeciwko hejterom potężne działa. Skoro spoty mają być adresowane tylko do zagranicznych inwestorów, najlepiej ich
Stosunek kobieta/mężczyzna został w tym wypadku wykorzystany w celu pokazania i podkreślenia otwartości kraju. Uważam również, że twórcy filmu wykorzystali okazję, by rozwiać negatywne uprzedzenia jakie cudzoziemcy przejawiają niekiedy w odniesieniu do zbyt ich zdaniem konserwatywnego stylu życia polskiego społeczeństwa. CZYTAJ WIĘCEJ
Podobnego zdania jest Christian Marnham, uznany brytyjski reżyser. W jego ocenia jakość tych reklam nie odbiega zbytnio od światowych standardów. Wyraził pozytywną opinię dla "lekkiej, pewnej, nowoczesnej i dowcipnej ręki reżyserki" spotów.
Utrzymywanie, iż to że kobieta obdarzając podziwem mężczyznę sukcesu – czy to poetę, sportowca, biznesmena, filmowego celebrytę albo inwestora – postępuje nagannie, świadczy o daleko posuniętej fałszywej skromności; postawa taka świadczy również o tym, że blisko nam do tych niegodziwych reliktów przeszłości, dążących do odwrócenia biegu wskazówek zegara, tak, byśmy cofnęli się do bardziej niż nasza proskrypcyjnej epoki. CZYTAJ WIĘCEJ
Prostytucja?
Choć fanpage ma dopiero kilka dni, twórcy małopolskiej kampanii już obiecują, że pojawią się kolejne opinie światowych ekspertów. Jak na razie zebrali około 10 stron A4 pozytywnych opinii. Swoje poparcie dla inicjatywy wyraził Lionel Strutt, który odpowiadał za dźwięk w takich filmach jak "Indiana Jones", "Gwiezdne Wojny" czy "Jak zostać królem". Uznał, że podoba mu się "szykowność" spotów oraz nie dopatrzył się żadnych seksualnych podtekstów (ani, tym bardziej, ukazywania tamtejszych kobiet jako prostytutki).
Mam 60 lat doświadczenia w branży filmowej, uczestniczyłem w przygotowaniu wielu reklam, głównie w zakresie ich montażu i udźwiękowienia oraz realizacji głosów zza kadru – i przez cały ten czas nie spotkałem się z czymś tak niesprawiedliwym jak negatywna krytyka pod adresem Suzan Elżbiety Giżyńskiej. Według wysokich standardów, do których przywykłem w swojej pracy, te trzy jej spoty „mają klasę” w każdej mierze: zostały znakomicie nakręcone w technice HD, kostiumy są z najwyższej półki, bardzo interesująca sceneria. CZYTAJ WIĘCEJ
"Seriozność" a "strażnicy moralności"
Swoje trzy grosze dołożył także Giancarlo Russo, kucharz, który przygotowywał posiłki dla Jana Pawła II i Benedykta XVI. W jego opinii te spoty są po prostu "fantastyczne". Do zagadnienia z innej strony podeszła psycholożka i pisarka Katarzyna Miller. Po obejrzeniu spotów ucieszyła się, że powstało coś "nietypowego i zabawnego". W jej przekonaniu sobowtór Clooneya, który musi ustąpić inwestorowi jest ciekawym uchwyceniem promocji.
Tym bardziej mnie zdziwiło jakie skojarzenia wyprodukowali w swym umyśle przeróżni "strażnicy moralności" , którzy zaczęli bronić Małopolskę przed "utratą godności." To smutne, że młode, umalowane, wystrojone i ładne dziewczyny to dla nich prostytutki. A może kłania nam się znany dobrze w psychologii mechanizm projekcji? Jeśli coś nas ośmiesza to taka nadęta, potępiająca seriozność." CZYTAJ WIĘCEJ
Potencjał
O tym, że zarówno Kraków, jak i Małopolska w oczach zagranicznych inwestorów mają dobry wizerunek nie trzeba nikogo przekonywać. Zespół "The fDI Intelligence" z grupy Financial Times Limited w swoim raporcie "European Cities and Regions of the Future 2012/13" ocenił, że Małopolska ma najlepszą strategię promocji Bezpośrednich Inwestycji Zagranicznych w Europie Wschodniej. Z kolei Kraków zdobył w oczach międzynarodowego jury tytuł Najlepszego Miasta Dekady w zakresie działań na rzecz rozwoju nowoczesnych usług. Jak zatem promować ten region?
Jest w Polsce kilka mądrych miast. One nie inwestują już tak zajadle w kampanie reklamowe, spoty, ale w coś dużo ważniejszego: budowanie trwałego przekazu. Trójmiasto chce być "smart city". Wrocław bazuje na Europejskiej Stolicy Kultury, wychodząc poza jej tradycyjnie rozumiane ramy. Mówi na przykład o wyjątkowej kulturze biznesu. Rzeszów przedstawia się jako innowacyjną "lotniczą dolinę". Poznań natomiast stworzył konsorcjum firm, które mają tam siedzibę. One zyskują na tym, że są promowane jako poznańskie, miasto z kolei ma dzięki temu wizerunek stolicy ważnych marek, mocnego pracodawcy. CZYTAJ WIĘCEJ
Grzegorz Grzybek mówił, że na tym tle małopolska kampania wypada słabo, a niski budżet wcale nie jest usprawiedliwieniem. Trudno się z nim nie zgodzić - wystarczy przypomnieć sobie ogromny sukces kampanii "Mafia dla Psa" z Piotrem Cyrwusem (znanym szerzej jako "Rysiek z
Zdanie Grzegorza Grzybka podziela inny nasz bloger, Wojtek Kardyś, braman mieszkający w Krakowie. Na swoim blogu pisał, że "nie zgodzi się, by tak śliczny rejon, jakim jest Małopolska, kojarzył się za granicą wyłącznie z sobowtórem Clooneya i seks turystyką". Podobnie oburzonych mieszkańców Krakowa było wielu. Zarówno specjaliści, jak i niespecjaliści w większości zgodzili się co do tego, że jedyną gorszą ostatnimi czasy kampanią był warszawski spot promujący stolicę przed Euro z facetem (niektórzy internauci nazywali go "gwałcicielem") "goniącym" biegającą kobietę.

