Kadr ze spotu promującego Małopolskę
Kadr ze spotu promującego Małopolskę Fot. youtube.com

"Sobowtór Clooneya promuje Małopolskę", "kontrowersyjna kampania", "seksizm i żenada" - to najczęstsze opinie o kampanii promocyjnej Małopolski. Choć zebrała potężne baty w internecie, zanim tak naprawdę się zaczęła, jej twórcy nie zamierzają tanio sprzedać skóry i odpowiadają wszystkim "hejterom".

REKLAMA
Gdy tylko w sieci pojawił się pierwszy z trzech spotów promujący Małopolskę (ten z sobowtórem Clooneya) jako region atrakcyjny dla inwestorów, na twórców kampanii spadły gromy. Mimo, że właściwa kampania rozpocznie się dopiero w maju, a problematyczne spoty będą nadawane tylko w zagranicznych telewizjach.
Gorzkie żale
Lista zarzutów była długa. Pozytywne komentarze należały do zdecydowanej mniejszości. Prym wiodły zarzuty o seksizm, którego mają dowodzić piękne, wymalowane i podekscytowane na widok inwestora Polki, czy panna młoda czekająca przed ołtarzem na męża, podczas gdy zamiast niego zjawia się "inwestor". Później było jeszcze gorzej - złe oświetlenie, złe ujęcia, sztywni statyści, podrobiony Clooney (w tę
rolę wcielił się Czech mieszkający w Londynie i zarazem sobowtór hollywoodzkiego aktora Parviz Ghodsi). W kolejce zarzutów następne były nietrafiony pomysł, angaż Ilony Felicjańskiej, czy wreszcie obawa przed obciachem za granicą.
W obliczu nasilającej się krytyki twórcy kampanii próbowali się bronić. Przekonywali, że ich spot miał być ironiczny, odczynić polski stereotyp zagranicznego inwestora, a przede wszystkim - nie promował Małopolski w charakterze turystycznym, lecz biznesowym.
Suzan Giżyńska
reżyserka spotów, cytowana przez wirtualnemedia.pl

Chcieliśmy pokazać, że mieszkańcy Małopolski czekają na inwestorów z otwartym sercem i pozytywnymi emocjami. Taki koncept kreatywny ma zmniejszyć dystans pomiędzy krajami i pokazać nas jako ludzi z poczuciem humoru. Mówi też o gościnności, z której my Polacy jesteśmy znani w świecie CZYTAJ WIĘCEJ


Katarzyna Matoga, z Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego (odpowiedzialnej za promocję) tłumaczyła, że scenariusz w zamierzeniu miał być inny, niż wciąż powielane schematy. – Internauci przede wszystkim wyrażają negatywne opinie, hejterstwo jest zjawiskiem bardzo powszechnym. Ich opinie są krótkie, jednostronne i niekonstruktywne. Odmienili słowo "żenada" przez wszystkie przypadki – mówiła serwisowi press.pl.
Konserwatywna Polska
Mimo, że spoty były opiniowane przez branżowych ekspertów z Europy i USA, Polacy przyjęli je co najmniej chłodno. Twórcy się bronili, lecz przeszło to bez echa. Dlatego postanowili pokazać, że nie skapitulują i wytoczyli przeciwko hejterom potężne działa. Skoro spoty mają być adresowane tylko do zagranicznych inwestorów, najlepiej ich
samych zapytać o zdanie. Twórcy kampanii stworzyli na Facebooku profil "Who is the star in Malopolska", na którym cytują opinie o spotach uznanych biznesmenów i ludzi kultury.
Przykładowo Felix Ahlers, prezes niemieckiej Frosta AG tłumaczył, że spędził w Polsce 5 lat i spodobały mu się spoty. Za największe atuty kampanii uznał wizerunek Polski w kampanii jako nowoczesnego kraju, z dużym poczuciem humoru jego mieszkańców wchodzącym miejscami w autoironię. Ponadto, w jego opinii, kampanie obalają wcale nie tak odosobniony za granicą wizerunek konserwatywnej Polski.
Felix Ahlers
prezes Frosta AG

Stosunek kobieta/mężczyzna został w tym wypadku wykorzystany w celu pokazania i podkreślenia otwartości kraju. Uważam również, że twórcy filmu wykorzystali okazję, by rozwiać negatywne uprzedzenia jakie cudzoziemcy przejawiają niekiedy w odniesieniu do zbyt ich zdaniem konserwatywnego stylu życia polskiego społeczeństwa. CZYTAJ WIĘCEJ


Podobnego zdania jest Christian Marnham, uznany brytyjski reżyser. W jego ocenia jakość tych reklam nie odbiega zbytnio od światowych standardów. Wyraził pozytywną opinię dla "lekkiej, pewnej, nowoczesnej i dowcipnej ręki reżyserki" spotów.
Christian Marnham

Utrzymywanie, iż to że kobieta obdarzając podziwem mężczyznę sukcesu – czy to poetę, sportowca, biznesmena, filmowego celebrytę albo inwestora – postępuje nagannie, świadczy o daleko posuniętej fałszywej skromności; postawa taka świadczy również o tym, że blisko nam do tych niegodziwych reliktów przeszłości, dążących do odwrócenia biegu wskazówek zegara, tak, byśmy cofnęli się do bardziej niż nasza proskrypcyjnej epoki. CZYTAJ WIĘCEJ


Prostytucja?
Choć fanpage ma dopiero kilka dni, twórcy małopolskiej kampanii już obiecują, że pojawią się kolejne opinie światowych ekspertów. Jak na razie zebrali około 10 stron A4 pozytywnych opinii. Swoje poparcie dla inicjatywy wyraził Lionel Strutt, który odpowiadał za dźwięk w takich filmach jak "Indiana Jones", "Gwiezdne Wojny" czy "Jak zostać królem". Uznał, że podoba mu się "szykowność" spotów oraz nie dopatrzył się żadnych seksualnych podtekstów (ani, tym bardziej, ukazywania tamtejszych kobiet jako prostytutki).
Lionel Strutt

Mam 60 lat doświadczenia w branży filmowej, uczestniczyłem w przygotowaniu wielu reklam, głównie w zakresie ich montażu i udźwiękowienia oraz realizacji głosów zza kadru – i przez cały ten czas nie spotkałem się z czymś tak niesprawiedliwym jak negatywna krytyka pod adresem Suzan Elżbiety Giżyńskiej. Według wysokich standardów, do których przywykłem w swojej pracy, te trzy jej spoty „mają klasę” w każdej mierze: zostały znakomicie nakręcone w technice HD, kostiumy są z najwyższej półki, bardzo interesująca sceneria. CZYTAJ WIĘCEJ


"Seriozność" a "strażnicy moralności"
Swoje trzy grosze dołożył także Giancarlo Russo, kucharz, który przygotowywał posiłki dla Jana Pawła II i Benedykta XVI. W jego opinii te spoty są po prostu "fantastyczne". Do zagadnienia z innej strony podeszła psycholożka i pisarka Katarzyna Miller. Po obejrzeniu spotów ucieszyła się, że powstało coś "nietypowego i zabawnego". W jej przekonaniu sobowtór Clooneya, który musi ustąpić inwestorowi jest ciekawym uchwyceniem promocji.
Katarzyna Miller

Tym bardziej mnie zdziwiło jakie skojarzenia wyprodukowali w swym umyśle przeróżni "strażnicy moralności" , którzy zaczęli bronić Małopolskę przed "utratą godności." To smutne, że młode, umalowane, wystrojone i ładne dziewczyny to dla nich prostytutki. A może kłania nam się znany dobrze w psychologii mechanizm projekcji? Jeśli coś nas ośmiesza to taka nadęta, potępiająca seriozność." CZYTAJ WIĘCEJ


Potencjał
O tym, że zarówno Kraków, jak i Małopolska w oczach zagranicznych inwestorów mają dobry wizerunek nie trzeba nikogo przekonywać. Zespół "The fDI Intelligence" z grupy Financial Times Limited w swoim raporcie "European Cities and Regions of the Future 2012/13" ocenił, że Małopolska ma najlepszą strategię promocji Bezpośrednich Inwestycji Zagranicznych w Europie Wschodniej. Z kolei Kraków zdobył w oczach międzynarodowego jury tytuł Najlepszego Miasta Dekady w zakresie działań na rzecz rozwoju nowoczesnych usług. Jak zatem promować ten region?
Jednak póki co spoty zebrały więcej niepochlebnych opinii, niż tych pozytywnych. W internecie jest ich pełno. Ich autorami są głównie Polacy. Grzegorz Grzybek, copywriter specjalizujący się w city brandingu w rozmowie z naTemat nie miał najlepszego zdania o małopolskiej kampanii. W jego opinii zarówno sobowtór Clooneya jak i spoty "coś udawały", tylko nie wiadomo, czy w dobry sposób. Stwierdził też, że do promocji Małopolski zabrano się z niewłaściwej strony.

Jest w Polsce kilka mądrych miast. One nie inwestują już tak zajadle w kampanie reklamowe, spoty, ale w coś dużo ważniejszego: budowanie trwałego przekazu. Trójmiasto chce być "smart city". Wrocław bazuje na Europejskiej Stolicy Kultury, wychodząc poza jej tradycyjnie rozumiane ramy. Mówi na przykład o wyjątkowej kulturze biznesu. Rzeszów przedstawia się jako innowacyjną "lotniczą dolinę". Poznań natomiast stworzył konsorcjum firm, które mają tam siedzibę. One zyskują na tym, że są promowane jako poznańskie, miasto z kolei ma dzięki temu wizerunek stolicy ważnych marek, mocnego pracodawcy. CZYTAJ WIĘCEJ


Grzegorz Grzybek mówił, że na tym tle małopolska kampania wypada słabo, a niski budżet wcale nie jest usprawiedliwieniem. Trudno się z nim nie zgodzić - wystarczy przypomnieć sobie ogromny sukces kampanii "Mafia dla Psa" z Piotrem Cyrwusem (znanym szerzej jako "Rysiek z
Klanu") w roli głównej. Krakowska kampania miała większy budżet do dyspozycji - ok. 254 tys. złotych brutto. Pieniądze te pochodziły z funduszy unijnych.
Kraków jak "antypody"?
Zdanie Grzegorza Grzybka podziela inny nasz bloger, Wojtek Kardyś, braman mieszkający w Krakowie. Na swoim blogu pisał, że "nie zgodzi się, by tak śliczny rejon, jakim jest Małopolska, kojarzył się za granicą wyłącznie z sobowtórem Clooneya i seks turystyką". Podobnie oburzonych mieszkańców Krakowa było wielu. Zarówno specjaliści, jak i niespecjaliści w większości zgodzili się co do tego, że jedyną gorszą ostatnimi czasy kampanią był warszawski spot promujący stolicę przed Euro z facetem (niektórzy internauci nazywali go "gwałcicielem") "goniącym" biegającą kobietę.
Ze spotów niezadowoleni byli również przedstawiciele krakowskich władz. Marek Sowa, marszałek Małopolski stwierdził, że spoty są "prymitywne i tandetne". Z kolei wicemarszałek, Roman Ciepiela na antenie krakowskiego radia powiedział, że zarząd województwa tak tego nie zostawi. – Jest to trochę uwłaczające nam wszystkim. Zepsułoby to dobry wizerunek Małopolski jako poważnego regionu, a nie jakichś antypodów, gdzie wszyscy podskakują z radości, że pojawił się ktoś w białym kołnierzyku – ocenił.
Zapalczywych krytyków nic jednak nie przekona do zmiany zdania. Polacy w odbiorze kampanii będą podzieleni. Jednak nasze opinie nie są tu najważniejsze. Możemy tylko mieć nadzieję, że liczba zagranicznych inwestorów, do których przekaz trafi będzie stale rosnąć, a Małopolska swój sukces w raportach przekuje w intensywny rozwój.