
Żądamy od państwa wszystkiego: pracy, wysokiej pensji, szczęścia, twierdzi w swoim felietonie Konrad Piasecki. Czy naprawdę jesteśmy narodem, który tylko wymaga, a sam nie daje nic od siebie?
Każdy z nas lubi ponarzekać. Na pracę, dom, szkołę, zarobki, polityków. Każdy z nas chciałby też, żeby było lepiej. Konrad Piasecki w swoim tekście dowodzi, że wymagamy tego jednak w absurdalny sposób: od państwa.
Konrad Piasecki
Jednocześnie Konrad Piasecki podkreśla, że nie zwalnia państwa z odpowiedzialności za to, co państwo robić powinno, że możemy jako naród wymagać i oczekiwać. Jest tylko jedno ale: nie powinniśmy wymagać od państwa za dużo. "To państwo nie jest - bo nie może być - Świętym Mikołajem rozdającym pracę, dobre pensje i powszechną szczęśliwość, niezależnie od tego, "czy się stoi, czy się leży..."" – pisze Piasecki.
Polak-Żądacz Z felietonu Piaseckiego wyłania się obraz Polaka, który wiecznie narzeka, chciałby od państwa wszystkiego i w zasadzie niewiele robi, by swoją sytuację zmienić. Tylko czeka, aż zrobi to za niego państwo. Socjolog prof. Andrzej Rychard wątpi jednak w prawdziwość takiej tezy, przede wszystkim dlatego, że Konrad Piasecki sformułował ją na podstawie swoich obserwacji, a nie badań.
Zobacz też: Wszyscy jesteśmy jak Chytra Baba. "Jeśli człowiek będzie mógł ukraść, to właśnie tak zrobi"
- Jeden Polak żąda, a drugi nie żąda. Jak się komuś daje możliwość wyrażenia zdania w tej kwestii, na przykład na antenie radia, to nic dziwnego, że ludzie w swoich odpowiedziach wymagają – mówi nam prof. Rychard. Również Wy w swoich komentarzach wykazywaliście, że opinia dziennikarza RMF FM nie jest zbyt zasadna.
Kamil
Jak jest naprawdę? Socjolog przy tym zaznacza, że gdyby spojrzeć na to bardziej systematycznie i badawczo, to wniosek jest prosty: gdyby zapytać Polaków, czy chcieliby, żeby państwo coś im zapewniło, to odpowiedzą, że tak. – Odpowiedzenie "nie" na takie pytanie byłoby mało racjonalne – podkreśla socjolog.
Gdyby jednak spytać nas, czy spodziewamy się, że państwo to zrobi, to pewnie większość odpowiedzi byłaby przecząca – twierdzi prof. Rychard. – Ludzie chcieliby, ale zdają sobie sprawę, że muszą sami dawać sobie radę. I 20 lat transformacji pokazuje, że czego jak czego, ale umiejętności radzenia sobie, pomimo wielu zawirowań i kryzysów, nam nie brakuje – podkreśla profesor.
Grzesiek
Komentarz do tekstu Konrada Piaseckiego
Kto chce bezradnych Polaków? Z taką tezą zgadza się również publicysta "Polityki" Jacek Żakowski. – Obiektywne dane wskazują, że jesteśmy jednym z najmniej roszczeniowych narodów w Europie – mówi Żakowski i dodaje, że mamy raczej "małą wiarę w państwo".
Jednocześnie dziennikarz wskazuje, że niestety, ale media i różne grupy interesów starają się uczynić Polaków bezradnymi, bo jest im to na rękę. Bezradny Polak to Polak, który potrzebuje innych, a więc grup interesów. Bezradny Polak to także roszczeniowy Polak, który oczekuje, że wszystko zostanie mu podane na talerzu. Nie da się nie zauważyć, że politykom wyjątkowo zależy na bezradności Polaków – bo wtedy oni mogą sprawiać wrażenie, że są nam niezbędni do życia i dzięki temu utrzymują się przy władzy.
Polak-rolnik Zdaniem Jacka Żakowskiego do takiego modelu nam jednak daleko. Bardziej przypominamy, jego zdaniem, rolników zniewolonych w feudalizmie. Z jednej strony, lubimy ponarzekać na swojego pana, z drugiej jesteśmy do niego przywiązani i mamy jakiś podziw. Ale przede wszystkim dość biernie przyjmujemy swój los i godzimy się z nim. Co pan postanowi, to się stanie.
– Widać to chociażby po tym, jak Polacy reagują np. na przyznawanie kolejnych przywilejów konkretnym grupom interesów. W trwałych demokracjach, jak Wielka Brytania, takie decyzje spotykają się z odzewem milionów obywateli. Ludzie się na to nie godzą, jeśli trzeba, wychodzą na ulice. U nas nikt tak nie robi – wyjaśnia Żakowski. – Ci, którzy się nie zgadzają na taki stan rzeczy, po prostu wyjeżdżają – stwierdza dziennikarz i dodaje: – Mówienie o roszczeniowości Polaków to robienie wody z mózgu.
