CBA przeprosiło dziennikarza "Gazety Wyborczej" Bogdana Wróblewskiego
CBA przeprosiło dziennikarza "Gazety Wyborczej" Bogdana Wróblewskiego Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

W sądowej batalii między dziennikarzem "Gazety Wyborczej" a Centralnym Biurem Antykorupcyjnym zwycięzcą okazał się ten pierwszy. Bogdan Wróblewski pozwał CBA za bezprawne uzyskanie billingów jego rozmów telefonicznych. Teraz specsłużba oficjalnie przeprasza przyznając, że było to "bezprawne i nieuzasadnione".

REKLAMA
"Gazeta Wyborcza" publikuje dziś przeprosiny szefa CBA, w których przyznaje, że Biuro naruszyło dobra osobiste Bogdana Wróblewskiego bezprawnym uzyskaniem billingów z jego rozmów telefonicznych.
"Gazeta Wyborcza"

Szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego działający w imieniu Skarbu Państwa przeprasza Pana Bogdana Wróblewskiego - dziennikarza "Gazety Wyborczej" - za naruszenie jego dóbr osobistych poprzez bezprawne i nieuzasadnione uzyskanie billingów jego rozmów telefonicznych z 2007 roku. CZYTAJ WIĘCEJ


Jak podaje gazeta.pl, szef CBA został zobligowany do wystosowania przeprosin prawomocnym wyrokiem sądu. Przeprosiny mają zostać opublikowane w trzech ogólnopolskich dziennikach. Ponadto sąd nakazał, by CBA zniszczyło wszystkie dane dotyczące połączeń telefonicznych Wróblewskiego. Służba będzie też musiała pokazać sędziom protokoły z tego zniszczenia.
Proces cywilny Bogdan Wróblewski wytoczył specsłużbie w 2011 roku za to, że CBA nie nie uszanowała gwarancji tajemnicy dziennikarskiej. Zdaniem Wróblewskiego CBA bezprawnie próbowało namierzyć jego informatorów. Służba zainteresowała się dziennikarzem ze względu na podawanie przez niego krytycznych informacji o poprzedniej koalicji sejmowej - PiS - LPR - Samoobrona.
CBA wciąż przeżywa zły okres, który swoje źródła ma w okresie, gdy Biurem rządził Mariusz Kamiński, dziś poseł PiS. Kompromitujące zdjęcia Tomasza Kaczmarka nad walizką pełną pieniędzy czy uniewinnienie Beaty Sawickiej zdają się tylko to potwierdzać. Jak pisaliśmy w naTemat, nawet były premier z ramienia PiS, Kazimierz Marcinkiewicz nie zostawił na CBA z czasów PiS suchej nitki. Polityk przyznał, że specsłużba polowała na przeciwników politycznych PiS. – TO naprawdę wstyd. […] Oni bawili się Polską – mówił Marcinkiewicz.