
Jarosław Gowin, zdymisjonowany niedawno minister sprawiedliwości, przyznaje, że nie jest zaskoczony taką decyzją premiera. I choć okoliczności swojego odwołania "uznaje za specyficzne", przekonuje, że nie zamierza mierzyć się z Donaldem Tuskiem w wyborach szefa partii. Na razie.
REKLAMA
"Nie jestem w przeciągu politycznym" – powiedział Jarosław Gowin w rozmowie z Konradem Piaseckim. Były minister sprawiedliwości od kilku dni jest głównym tematem analiz politycznych dotyczących Platformy Obywatelskiej. Dziennikarze i komentatorzy spekulują na temat jego transferu do PiS, a tygodnik "Uważam Rze" posunął się jeszcze dalej, publikując na okładce satyryczny obrazek, na którym widać, jak Jarosław Gowin i Przemysław Wipler trzymają się za ręce (aluzja do nowej partii, którą rzekomo mają konstruować).
"Jestem politykiem Platformy, nigdzie się nie wybieram" – powiedział w RMF FM były minister sprawiedliwości. "Poziom analizy politycznej w Polsce głęboko szwankuje" – dodał. Przyznał jednocześnie, że od miesięcy spodziewał się decyzji o swoim odwołaniu, bo znajduje się "gdzie indziej niż pan premier". Jarosław Gowin zastrzegł, że jego zdaniem partia potrzebuje dużej debaty i powrotu do ideałów, które przyświecały jej na początku.
Były minister przekonywał, że jego odwołanie spotkało się z żywą reakcją w regionach. "Sądząc po reakcji, setkach zaproszeń, mam co robić w Polsce" – powiedział. Zapytany o to, czy zamierza ścigać się z Donaldem Tuskiem o fotel przewodniczącego partii, odpowiedział, że nie podjął jeszcze decyzji. "To wymaga analizy" – mówił.
Konrad Piasecki zapytał Jarosława Gowina także o sprawę Sławomira Nowaka, którym w dwóch poprzednich wydaniach zajął się tygodnik "Wprost". Były minister odpowiedział jednak dyplomatycznie: "Nie noszę żadnego zegarka. Godzinę można sprawdzić w komórce".
