
"W przyszłym roku będziemy świadkami trzęsienia ziemi w polityce" – stwierdził na antenie TVN 24 nowy minister sprawiedliwości Marek Biernacki. To prognoza bynajmniej nie z gatunku science-fiction. Przedstawiamy pięć symptomów, które wskazują na to, że 2014 rzeczywiście będzie rokiem przesilenia. A jego ofiarą w pierwszej kolejności może paść partia Biernackiego...
Jarosław Gowin (jeszcze przed dymisją) pytany o to, czy zamierza powalczyć o fotel szefa partii, stwierdził, że nie wyobraża sobie, by urzędujący minister rzucał wyzwanie swojemu premierowi. Teraz sytuacja się zmieniła, a Gowin już niczego wyklucza. W programie "Tomasz Lis na żywo" powiedział, że decyzję w tej sprawie podjął już jakiś czas temu, a ogłosi ją po konsultacji ze swoimi kolegami z PO.
– Zapowiedzią trzęsienia ziemi w Platformie może okazać się też wynik w wyborach europejskich. Dla wyborców te wybory niewiele znaczą, ale politycznie są bardzo ważne. Jeśli PO przegra, a to jest więcej niż prawdopodobne, wtedy będą silniejsze tendencje odśrodkowe. To dosyć prawdopodobny scenariusz na 2014 rok – mówi naTemat dr Wojciech Jabłoński, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
2. Możliwość wyborów przed terminem
Czy będą przedterminowe wybory? (...) Być może wybierać będziemy już w przyszłym roku
Każdy rok przynosi coś nowego, ale ten kolejny będzie wyjątkowy. Będą zgłaszane kolejne kandydatury w wyborach europejskich, samorządowych, a w końcu także partyjnych. Przetasowania mogą być bardzo duże, łącznie z PO i PiS.
3. Dominacja PiS
Optymizmem tryska też prezes Kaczyńskiego. Na pytanie braci Karnowskich z tygodnika "Sieci", ile jeszcze czasu daje rządowi, odpowiedział: "Jeżeli ten proces degrengolady będzie się toczył jak teraz, jeśli ten upadek i kruszenie władzy będą tak szybkie jak obecnie, jeżeli nie odwrócą tego trendu, to zakładam, że jeszcze przed 2015 r. dojdzie do zmiany. Być może będzie to wstępne przesilenie wewnątrz obozu, może wyślą Tuska gdzieś do Unii. W rzeczywistości będzie to jednak ucieczka. Co ciekawe, wygląda na to, że pogonią go te same „lemingi”, które przez lata go wspierały. Czyli oszukani ludzie, zawiedzeni obywatele."

