O czym rozmawiają młodzi warszawiacy w swoich ulubionych knajpach i kawiarniach?
O czym rozmawiają młodzi warszawiacy w swoich ulubionych knajpach i kawiarniach? Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta

"Kawiarnia" – to brzmi dumnie. Na to słowo stają nam przed oczami zadymione wnętrza, wśród których toczą się dyskusje o polityce, literaturze i filozofii. Wydaje się jednak, że taki obraz to już przeszłość. Krótka rundka po kilku warszawskich knajpach pokazuje, że dziś młodzi ludzie nie szukają tam nowych idei i światopoglądowych sporów. – Jednego wieczora naliczyłem na sali jedenaście Maców – mówi nam jeden z warszawskich baristów.

REKLAMA
– W gruncie rzeczy to dla mnie tajemnica: skąd nawet w środku dnia tyle osób ma czas, żeby u nas siedzieć? – mówi Janek, barista w jednej z modnych kawiarni na warszawskim Mokotowie. A rozmawiamy wczesnym wtorkowym popołudniem. W lokalu siedzi kilka osób, większość samotnie, wyposażona w laptopy, smartfony i słuchawki. – Przychodzą do nas głównie ludzie związani z branżą kreatywną, freelancerzy, którzy często po prostu tutaj pracują. Jednego wieczora naliczyłem na sali jedenaście Maców – mówi Janek.
Atmosfera jest leniwa, kameralna i nieco rodzinna. Stali bywalcy popijają kawę i od niechcenia zamieniają co jakiś czas kilka słów z baristami. Jest ciepłe, majowe, warszawskie popołudnie. Rzeczywiście trochę trudno uwierzyć, że to dzień pracy.
Angelina Jolie, filmik z kotem i Borussia Dortmund
– Mokotów ostatnio odżył, kawiarniany styl życia też – ocenia Janek. W luźnej atmosferze kawiarni, gdzie chyba wszyscy obecni są ze sobą na “ty”, toczą się niezobowiązujące pogawędki o tym i owym. Polityki i sportu raczej nie uświadczymy. – Dziś tematem numer jeden jest Angelina Jolie – przyznaje jedna z klientek po dłuższym namyśle. – A co z nią? – pyta ktoś. – Nie słyszałeś? Zrobiła mastektomię – pada odpowiedź. – Aha – słychać w odpowiedzi.
– Wiesz, szczerze mówiąc większość tych rozmów przypomina trochę takie wiejskie pogaduszki sąsiadów na ławeczce przed sklepem. Gadki szmatki raczej o niczym – przyznaje Michał, który pracuje w jednym z “pawilonów” przy Nowym Świecie. – Klasykiem jest YouTube i fejsik, na zasadzie “ej a widziałeś filmik z kotem, albo zdjęcie, które wrzucił Gruby?” – mówi.
Nie inaczej jest w mokotowskiej kawiarni, gdzie ostatnio wszyscy mówili o filmiku z sympatycznym mieszkańcem Cleveland, który uratował trzy zaginione dziewczyny. W lokalu jest wi fi, więc najnowsze wieści z Facebooka czy portali plotkarskich szybko obiegają kawiarnię. – Ale kochamy też nagłówki z Super Expressu – śmieje się jedna z klientek. Poza tym przyznaje, że wśród klientów sporo się plotkuje. Kogo dotyczą te plotki? – Znajomych, innych bywalców, ale i celebrytów. Zwłaszcza, że co jakiś czas ktoś znany wpada tutaj, albo obok na hamburgera – śmieje się moja rozmówczyni.
Sama przyznaje jednak, że warszawska moda na wołowinę już ją nieco nudzi:
– Wszędzie są te hamburgery. Mam już trochę dosyć – mówi i przyznaje, że kuchnia i kulinaria to również jeden z częstszych tematów rozmów klientów.
O ile w modnej mokotowskiej kawiarni o sporcie raczej się nie mówi, bo, jak mi powiedziano z ironią, wśród klienteli dominują tematy projektów, deadline’ów i storyboardów, o tyle piłka nożna często jest na ustach wielu w pubie na Polu Mokotowskim. To właśnie tam pracuje Maciek. – Ostatnio ciągle wałkowany jest Robert Lewandowski i Borussia Dortmund – twierdzi barman. Co poza sportem? – Ot, zwyczajne sprawy: robota, pieniądze, życie – śmieje się.
Small-talki, banały, błahostki
Barmani i bariści twierdzą, że klienci nie zawsze chętnie wchodzą z nimi w interakcje. Raczej zajmują się sobą lub znajomymi. O czym mówią, gdy jednak zdarzy się im zagadnąć barmana? – Ludzie, którzy siadywali samotnie przy barze, bo np. bardzo długo na kogoś czekali, często obgadywali z barmanami innych ludzi obecnych w knajpie – mówi Maria, wspominając czasy, gdy pracowała w jednej z warszawskich klubokawiarni. – Dużo osób siedzących w pojedynkę wypytywało też o nasze życie poza pracą, czym się zajmujemy, skąd jesteśmy, itp. – mówi.
– Czasem zdarzy się taki, co to musi się wygadać i prowadzi monolog zupełnie nie zwracając uwagi na to, co się do niego mówi. Przytakujemy mu tylko bezmyślnie i uciekamy pod byle pretekstem, bo to mocno męczące – mówi Michał.
Wydaje się, że wydarzenia z wielkiego świata dość rzadko przebijają się pod kawiarniano-pubowy klosz. – O polityce się nie gada, raczej zwykłe small-talki, banały, błahostki życia codziennego, ploteczki – ocenia Michał.
Rzeczywistość najczęściej wdziera się do lokali pod postacią pracy. – Na rannej zmianie ludzie przy kawie zbierali się głównie w celach biznesowych. Dużo tam było artystów, malarzy, grafików, muzyków, którzy załatwiali w kawiarni swoje sprawy zawodowe. Ale i krawaciarze-finansiści się zdarzali – wspomina Maria. Michał twierdzi z kolei, że obgadywanie ludzi z pracy to jeden z podstawowych tematów jego klientów.
Rzeczywistość zostaw za drzwiami
Moim rozmówcom pytanie o to, czym żyją dziś młodzi warszawiacy sprawia spory problem. Poza memami czy wiralami nie ma zbyt wielu takich spraw. Trochę narzekania na metro, które nie kursowało w poniedziałek jak należy, trochę informacji o nowych lokalach i najbliższych koncertach, trochę plotek o tym, co się niedługo otwiera.
Zmęczeni codzienną harówką warszawiacy najchętniej zostawiają “wielkie tematy” i “poważne dyskusje” za drzwiami pubów, barów i kawiarń. Gorące filozoficzne dysputy, elektryzujące gości spory albo pijackie sercowe wyznania zdarzają się niezmiernie rzadko. Chodzi raczej o miłe spędzenie czasu w niezobowiązującej atmosferze.
– Ludzie gadają o festiwalu Free Form, Orange, o Heinekenie, o biletach i długim weekendzie na Boże Ciało – mówi Michał. – Niedawno mówili o wybuchach w Bostonie, ale nic szczególnie mądrego, raczej takie tam rozważania co to by było, gdyby zamach był u nas – dodaje.
Wydarzenia z życia codziennego krzyżują się w rozmowach młodych warszawiaków z tym, czym żyje internet. Smartfony i laptopy są stale pod ręką, a plotki o sąsiadach mieszają się z plotkami o celebrytach, – O czym mówiło się ostatnio? Już wiem! Kim Kardashian jako sofa – wybucha śmiechem Janek, przypominając sobie jeden z popularnych w ostatnim czasie w internecie memów.

Wszystko o stylu życia w naTemat:


Czytaj także: