Czy przyjaźnie w pracy przetrwają próbę czasu?
Czy przyjaźnie w pracy przetrwają próbę czasu? Fot. Shutterstock

Bezinteresowna, krótkotrwała, a może po wsze czasy? Przyjaźń w pracy z pewnością różni się od tej, która zawiązała się w piaskownicy pod domem. Bo choć nie raz wystawiona na próby lojalności, często nie jest w stanie wygrać z pozornie prozaiczną kwestią czasu. – Spotkania na piwo z ludźmi z dawnej pracy są sztywne, nudne i wymuszone – twierdzi nasz rozmówca.

REKLAMA
Każdy kto choć raz zmieniał pracę wie, jak mogą skończyć się przyjaźnie nawiązane "na zakładzie". Widujesz się z kimś codziennie, siedzisz z nim przez całe lata biurko w biurko, a często nawet znacie swoje największe sekrety. Wszystko wskazuje na to, że łączy was coś więcej niż tylko wspólna firma.
– Przyjaźń w pracy jest korzystna zarówno dla samego pracownika, jak i jego pracodawcy – uważa coach i psycholog biznesu Violetta Wróblewska. – Badania naukowe pokazują, że osoby, które mają przyjaciół w pracy są mniej podatne na stres i wykazują większe zadowolenie z wykonywania codziennych, zawodowych czynności – mówi.
Przyjaciel w pracy sprawia, że mamy zdecydowanie większą ochotę, aby co dzień rano wstawać i maszerować do swojego biurowca. Badania Ipsos Public Affairs wskazują na to, że 67 proc. pracowników posiadających przyjaciół w miejscu pracy, przychodzi do niej z większą radością. Dla ponad połowy z osób przyjaźń nadaje ich pracy większą wartość. Nie oznacza to jednak, że bujne życie towarzyskie w openspace'ie podniesie naszą wydajność.
Plotki, konflikty i kombinowanie
Przyjaźń w pracy nie oznacza jedynie samych zawodowych uniesień czy sympatycznych godzin spędzonych na wspólnym papierosie. To właśnie podczas takich nieformalnych spotkań rodzą się plotki. Łatwo może dojść także do powstania konfliktów interesów. Trudno bowiem wyobrazić sobie, że szef ma zmusić swojego przyjaciela do tego, by został po godzinach.
Pomimo zagrożeń, które mogą nieść za sobą patologie wynikające ze zbyt daleko idącej zażyłości między pracownikami, psychologowie wskazują przede wszystkim na pozytywne strony tego zjawiska. – Uważam, że opłaca się mieć przyjaciół w pracy – mówi Violetta Wróblewska, która wyjaśnia, że dzięki temu w biurze można choć na chwilę oderwać się od obowiązków. – Można porozmawiać nie tylko o pracy, ale i o życiu osobistym, zarówno o miłych chwilach, jak i kłopotach – zauważa coach.
Psycholog biznesu Leszek Mellibruda w rozmowie z naTemat zwracał uwagę, że również firmy mogą celowo prowadzić do większych zażyłości w ramach jednej firmy. Jego zdaniem, nie tylko przyjaźń, ale wręcz romans biurowy prowadzą do naszego zżycia się z korporacją. – Są takie przedsiębiorstwa, które nie tylko akceptują, ale i wzmacniają związki oparte na romansie. Takich ludzi wysyła się na wyjazdy służbowe, delegacje – mówi Mellibruda.
Dlaczego pracodawcy to robią? – Bo pracownik romansujący lub "ubiegający się" o romans jest skłonny pracować dłużej, pod warunkiem, że będzie to okazja do spotkania drugiej osoby. Kiedyś firmy karały za romanse. Teraz w literaturze pojawiają się przykłady mówiące o tym, że firma ma się nie tylko interesować życiem prywatnym pracowników, ale wręcz może wykorzystywać je dla dobra organizacji – uważa Leszek Mellibruda.
Koniec pracy, koniec przyjaźni
Często niestety okazuje się, że nawet największa przyjaźń nie jest w stanie przezwyciężyć rozstania z firmą. I choć hucznym pożegnaniom często towarzyszą łzy i moc deklaracji o tym, że przecież przyjaźń się nie kończy, a jedynie zmienia, to tak naprawdę trzeba liczyć się z tym, że już nigdy nie będzie tak, jak wcześniej. Nie ma już wspólnych tematów, nie ma czasu na spotkanie. I nie tylko twarz ale i nazwisko coraz bardziej wypada z pamięci, gdyż jest zastępowane przez nowe.
– Kiedy zmieniamy miejsce pracy dość często urywa się nam kontakt z przyjaciółmi z poprzedniego miejsca zatrudnienia – potwierdza Violetta Wróblewska. – Wynika to z faktu, że takie przyjaźnie kształtowane na gruncie zawodowym nie zawsze są trwałe. W nowej pracy mamy okazję nawiązać następne ciekawe znajomości – twierdzi ekspertka.
Michał, który dwa lata temu rozstawał się poprzednią firmą miał nadzieję, że w jego przypadku będzie inaczej. Czuł się związany nie tylko z nią, ale i z zespołem, którego był częścią. – Gdy odszedłem z pracy myślałem, że wciąż będę miał kontakt z ludźmi, z którymi pracowałem – wspomina. Szybko przekonał się, że przyjaźnie z pracy są tak naprawdę relacjami, które mają niewielką szansę na przetrwanie.
– Niestety, pomimo kilku wspólnych wyjść na piwo okazało się, że trudno już utrzymać tę relację: nie mamy wspólnych tematów, oni żyją wydarzeniami z pracy, w której mnie już nie ma, itd. To dość dziwne uczucie, bo nagle okazuje się, że wbrew temu, co myślałem wcześniej, w sumie całkiem mało mnie z nimi łączy – mówi Michał, który od dwóch lat pracuje w nowym miejscu, z nowymi ludźmi i przyjaźniami.
Ci, którzy są świadomi słabości pracowniczych więzów starają się przeciwdziałać temu zjawisku. Nasz rozmówca twierdzi jednak, że nie są one skazane na porażkę. – Nie są tego w stanie zmienić nawet czyjeś ambitne inicjatywy w stylu "reunion" czy "spotkanie po latach". Spotkania na piwo z ludźmi z dawnej pracy są sztywne, nudne i wymuszone. Takie imprezy nigdy się nie udają – twierdzi.
Przyjaźń zamienia się w "kontakty biznesowe"
Każdemu z nas zdarza się przypomnieć o przyjaciołach z dawnej pracy. Najczęstszym powodem nie jest jednak tęsknota, tylko zwykła potrzeba związana z naszym życiem zawodowym. Przyjaźnie z wielu prac tworzą bowiem siatkę nieoficjalnych kontaktów w różnych branżach, które później bez skrupułów wykorzystujemy.
– Znajomości pozostają i przydają się w sensie biznesowym. Sam jestem tu gdzie jestem dlatego, że ściągnęła mnie koleżanka z dawnej pracy – słyszę od Michała, który podobnie jak wiele jego koleżanek z poprzedniej firmy znalazło nową pracę.