
Wojciech Maziarski apeluje w "Gazecie Wyborczej", żeby Jarosław Kaczyński zmienił gazety, które czyta, bo te "wpuszczają go w maliny". Chodzi o recenzje filmowe "Układu zamkniętego" i "Pokłosia". Prezes PiS wydając opinie na ich temat opiera się, jak się okazało, jedynie na przeczytanych recenzjach.
Niech pan szybko zmieni dostawcę omówień i recenzji, bo ten obecny wpuszcza pana w maliny. Ostatnio na przykład nakłamał panu na temat "Pokłosia" Pasikowskiego i w rezultacie palnął pan w tę niedzielę, że nie trzeba dawać publicznych pieniędzy na takie filmy. Bo one służą tym, którzy zrzucają winę za niemieckie zbrodnie na Polaków.
Maziarski przytoczył nawet Kaczyńskiemu streszczenie filmu, zwracając uwagę, że nie jest on "o niemieckich zbrodniach, lecz o Jedwabnem". Dodał, że prawdę w tej sprawie kwestionują co najwyżej "fanatyczni antysemici" i ani recenzje, ani portal wPolityce.pl nie zmieni faktu, że "to nasze polskie dzieło".
Niech więc pan już nie czerpie wiedzy z pokątnych źródeł.(...)Niech pan ich więcej nie słucha i niech pan sam obejrzy "Pokłosie".

