"Ten neon to wstyd", "słoiki opanowały stolicę". Internet zawrzał po wyborze nowego symbolu Warszawy

Projekt warszawskiego neonu. który zwyciężył w internetowym konkursie wzbudził wiele kontrowersji.
Projekt warszawskiego neonu. który zwyciężył w internetowym konkursie wzbudził wiele kontrowersji. Fot. Facebook / Muzeum Neonu
"To jest jakiś żart, że słoiki zostały w ogóle dopuszczone do konkursu", "chcą zaznaczyć swoją obecność, niech zaczną płacić podatki", "to manifestacja siły" – tak wielu warszawiaków zareagowało na wynik konkursu na nowy warszawski neon. Internet zawrzał, a tląca się od lat dyskusja o napływowych mieszkańcach stolicy rozgorzała ze zdwojoną siłą.

– Warszawiacy mogą zacząć się bać. To swego rodzaju manifestacja siły. Swoją drogą urodzeni w stolicy schrzanili, że nie głosowali na inne projekty, chociażby neon “Miło Cię widzieć”. To był projekt, który łączy, a słoiki podzieliły wszystkich – twierdzi Ania, urodzona i wychowana w Warszawie. I akurat co do tego obie strony sporu są zgodne: w czwartek rano “prawdziwi warszawiacy” i “słoiki” zwarli się w bratobójczym, internetowym pojedynku. A o co poszło?

15 maja ogłoszono wyniki zorganizowanego przez Muzeum Neonu konkursu „Neon dla Warszawy”, w którym internauci mogli głosować na najciekawszy projekt za pośrednictwem Facebooka. Wśród pięciu finałowych prac o palmę pierwszeństwa walczyły przede wszystkim trzy: „Warszawskie Słoiki“ duetu Designlab, czyli Magdaleny Czapiewskiej i Karola Murlaka, „Miło Cię widzieć“ Mariusza Lewczyka oraz „+48 22” Krzysztofa Lewandowskiego i Piotra Nowocienia z grupy LINIAPROSTA.

Rywalizacja była zacięta, a mieszkańcy stolicy od kilku dni mobilizowali się do głosowania na ten czy inny projekt. Ostatecznie, z liczbą 5462 głosów wygrały „Warszawskie Słoiki“. Na reakcję internautów nie trzeba było długo czekać.

Paweł

Te słoiki ehhh bezguścia głosowały i bezguścia wymyśliły !!! DRAMAT !!!


Małgorzata

Wstyd mi, że jestem z Warszawy. Co te słoiki reprezentują?


Michał

Wiecie, że neon będzie dewastowany?


Tomasz

Tym sposobem potwierdziliśmy, że słoiki opanowały Warszawę, robią coś dla jaj bo mają w dupie to miasto.


Na napływowych warszawiaków posypały się gromy: że nie płacą w stolicy podatków, że zawłaszczają przestrzeń miasta, że zbierają “rodowitym” pracę, że narzucają swoje symbole. Dodawano także, że przyjezdni z premedytacją nawoływali się do głosowania na ten właśnie projekt, żeby dać urodzonym w Warszawie prztyczka w nos.


Magdalena Czapiewska, współautorka zwycięskiego projektu, przyznaje w rozmowie z naTemat, że reakcje internautów trochę ją zaskakują, a nawet przerastają:

Magdalena Czapiewska
designlab

Naszym projektem chcieliśmy “odczarować” słoiki, zerwać z negatywnym postrzeganiem tego słowa. Nawet skład naszego zespołu dowodzi, że warszawski podział na przyjezdnych i tutejszych jest sztuczny. Ja jestem z Warszawy, Karol z Lublina. Chcieliśmy pokazać, że wszyscy współtworzymy to miasto.


Czapiewska dodaje też, że ich projekt nie uderza w żaden sposób w tradycyjne symbole Warszawy. – Nie chcemy być dla nich konkurencją – przekonuje.

"Zabawa, gra słowna"
Jacek Jędrasik z Projektu Warszawiak przyznaje, że śledził internetowy konkurs i że wielu jego znajomych przyjęło ostateczny wynik z niesmakiem. – Ja sam uważam jednak ten symbol za pewną zabawę, grę słowną, która odwołuje się do prawdziwych społecznych zjawisk – tłumaczy. – Dziwi mnie, że ktoś może czuć się dotknięty – ocenia.

Głęboko dotknięty jest jednak Michał, dwudziestoczterolatek z Warszawy. – Niech się najpierw zajmą płaceniem podatków w stolicy, dzięki której znaleźli pracę, a później biorą się za neony – atakuje dodając, że to m.in. z powodu unikania przez napływowych rozliczania się z fiskusem w Warszawie, budżet miasta traci, co przekłada się np. na podwyżki cen komunikacji miejskiej.

Takiemu podejściu przeciwstawia się jednak nasz redakcyjny kolega, Kamil Sikora, który sam wielokrotnie otwarcie mówił i pisał o tym, że jest słoikiem. – Warszawiacy zapominają, że Warszawa nie należy tylko do nich. Słoiki tu żyją, pracują, obsługują warszawian w sklepach i barach, wnoszą swój wkład w rozwój stolicy. Wielu “rodowitych” myśli jednak, że słoik to szkodnik, który powinien dziękować, że dano mu oddychać warszawskim powietrzem – kpi Kamil.

Czy ta wojna kiedyś się skończy?
Jacek Jędrasik z “Projektu Warszawiak” twierdzi, że w całym sporze wielu osobom zabrakło po prostu nieco zdrowego dystansu:

Jacek Jędrasik
“Projekt Warszawiak”

Zbyt wiele osób uważa tę kwestię za realny problem, podczas gdy jest to w miarę powszechne i naturalne zjawisko. W Paryżu też mówi się, że paryżanin z dziada pradziada z łatwością wyczuje kogoś, kto w mieście mieszka od niedawna.


Z kolei Magdalena Czapiewska, autorka zwycięskiego projektu, stara się bagatelizować najbardziej agresywne głosy w dyskusji. – Żale i złośliwości są po prostu w internecie bardziej widoczne. Wydaje mi się, że u większości osób projekt nie wzbudza aż takich kontrowersji – mówi.

Dodaje też, że to nie pierwszy raz, gdy nowy pomysł wzbudza emocje: – Podobnie było, gdy na rondzie De Gaulle’a stanęła palma. Dziś już chyba wszyscy się do niej przyzwyczaili. Mam nadzieję, że oswoją się także ze "słoikami" – mówi.

Czy rzeczywiście tak się stanie? Wydaje się, że przynajmniej na razie temperatura sporu nie spada, a dyskusja zdaje się dotyczyć czegoś więcej, niż tylko tego, czy słoiki zawładną symboliczną sferą miasta. Być może w tle sporu chodzi o realną walkę o miejsca i warunki pracy (zdaniem warszawian przyjezdni gotowi są pracować za niższe stawki)?

Czyżbyśmy więc byli skazani na to, że "wewnątrzwarszawska" walka między ludźmi, którzy mieszkają w tych samych domach i jeżdżą tymi samymi autobusami, a różni ich "tylko" miejsce pochodzenia, będzie trwać?

Czytaj także:

"Słoiki wracają do stolicy". Warszawskie określenie na przyjezdnych śmieszne czy obraźliwe?

Doity – słoiki w wersji hard. Tylko po co te podziały?

Wszystko o stylu życia w naTemat:

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...