Władimir Putin i Donald Tusk
Władimir Putin i Donald Tusk Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta

Polscy parlamentarzyści, którzy pod koniec lutego udali się z wizytą do Rosji, spotkali się tam z agresywnym lobbingiem w sprawie Azotów. Rosyjscy politycy wraz z biznesmenem Wiaczesławem Kantorem podczas kolacji domagali się nawet odwołania ówczesnego ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego.

REKLAMA
"To było niebywałe spotkanie jak na standardy dyplomatyczne. Byłem zażenowany" – tak swoje wrażenia z wizyty w Moskwie opisuje senator PO Bogdan Klich, jeden z członków delegacji, jaka w końcówce lutego wyruszyła do Rosji.
Jak twierdzą nasi parlamentarzyści, rosyjskich polityków nie interesowało nic poza sprawą inwestycji przedsiębiorcy Wiaczesława Kantora w Azotach Tarnów. Nawet kiedy Grzegorz Schetyna podczas spotkania z Komisją Spraw Zagranicznych rosyjskiego parlamentu chciał poruszyć temat zwrotu wraku prezydenckiego samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem, rozmówcy wracali do interesującej ich kwestii.
"Kompletnie nie interesowała ich lista spraw, z którą przyjechaliśmy. Mówili głównie o Azotach" – stwierdza w rozmowie z "Rzeczpospolitą" poseł PiS Witold Waszczykowski.
Zaskakujące było także to, że podczas kolacji rosyjskim politykom towarzyszył sam Kantor, a gospodarze nie mieli oporów, by wzywać do dymisji ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego. Jak przyznają Grzegorz Schetyna i Włodzimierz Cimoszewicz, szef zagranicznej komisji Rady Federacji Michaił Margiełow po tym spotkaniu wysłał do nich list z jasno postawionym oczekiwaniem sprzedaży polskiej chemii Kantorowi.
"Nie ma ważnego polskiego polityka, do którego nie chciałby on dotrzeć" – piszą o rosyjskim miliarderze dziennikarze "Rz". Potwierdza to ostatnia afera z byłym prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim, który po rozmowie z Kantorem sondował u premiera Tuska możliwość sprzedaży Azotów.
Źródło: "Rzeczpospolita"
Czytaj także: