
Hierarchowie kościelni po raz kolejny przystępują do walki o możliwość zdawania religii na maturze. Zarzucają MEN ignorowanie, dyskryminację i brak poszanowania dla reguł demokracji. Resort broni się, że sprawa była niedawno dyskutowana i w tej sprawie nie da się nic zrobić. Duchowni będą jednak lobbować u ministra administracji Michała Boniego.
Biskup Marek Mendyk, przewodniczący komisji Episkopatu ds. wychowania katolickiego skarżył się na łamach "Naszego Dziennika", że rząd ignoruje stronę kościelną i nie chce spotkać się z biskupami w sprawie religii na maturach. W odpowiedziach przesłanych "Gazecie Wyborczej" MEN broni się, że sprawę omawiano w styczniu i poinformowano duchownych, że nie ma możliwości wprowadzenia nowego egzaminu. Kościół walczy o swój egzamin także w Komisji wspólnej rządu i Episkopatu, ale jej współprzewodniczący Michał Boni nie pali się do spełnienia ich postulatów.
Ministerstwo Edukacji Narodowej proponuje za to, by uczelnie prowadzące kierunki teologiczne na własną rękę przeprowadzały egzaminy wstępne. Jednak Kościół nie ustąpi, bo od 2015 roku maturzyści będą musieli zdawać co najmniej jeden przedmiot dodatkowy (czyli poza językiem polskim, matematyką i językiem obcym). Jeśli do tego czasu religia znajdzie się w tym gronie, jej znaczenie na tle innych przedmiotów wzrośnie, bo dzisiaj jest ona traktowana w szkołach jako przedmiot drugiej kategorii.
Źródło: "Gazeta Wyborcza" Czytaj także:
