Jarosław Gowin i Grzegorz Schetyna uważają się już za premierów?
Jarosław Gowin i Grzegorz Schetyna uważają się już za premierów? Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta

"Nawet jeżeli Tusk zostanie wybrany na stanowisko przewodniczącego Platformy, to Gowin i Schetyna nie zrezygnują ze swoich ambicji ani nie wyparują. Każdy z nich ma swoich zwolenników" - pisze o konflikcie w Platformie Obywatelskiej w swoim najnowszym felietonie Daniel Passent. Jego zdaniem, dziś Polską chciałoby rządzić... aż trzech premierów.

REKLAMA
Czy Polską rządzi dziś tak naprawdę aż trzech premierów? Tak spór wewnątrz Platformy Obywatelskiej komentuje publicysta Daniel Passent. Jego zdaniem, oprócz Donalda Tuska za premierów zaczęli się ostatnimi czasy uważać także najwięksi rywale szefa rządu w PO, czyli Jarosław Gowin, a przede wszystkim Grzegorz Schetyna. Wyrzucony niedawno z rządu były minister sprawiedliwości w jednym z wywiadów stwierdził bowiem, że swoje premierowskie predyspozycje mógłby sprawdzić jedynie w działaniu. Schetyna przekonuje, że premierem już właściwie był, bo często zastępował prawdziwego szefa rządu.
W ocenie Daniela Passenta, istnienie kilku premierów dodatkowo wspomagają media. "Dziennikarze uważają, że na stanowisku premiera jest vacat, jest to fotel do objęcia. Ostatnio pojawił się więc jeszcze czwarty kandydat na premiera – przynajmniej w oczach Justyny Pochanke z TVN 24, która w rozmowie z ministrem Bartłomiejem Sienkiewiczem pyta go, co sądzi o takiej możliwości. Na to Sienkiewicz odparł, że nie należy za wcześnie skreślać premiera Tuska, bo to jest wojownik" - komentuje doświadczony felietonista.
Passent przypomina jednak, że ostatecznie to od prawdziwego premiera Donalda Tuska zależy, kto w rzeczywistości będzie rządził Polską. Także i publicysta "Polityki" ocenia jednak, że przyspieszone wybory szefa Platformy Obywatelskiej nie zakończą wojny o władzę, którą z Tuskiem prowadzą pozostali liderzy PO. "Nawet jeżeli Tusk zostanie wybrany na stanowisko przewodniczącego Platformy, to Gowin i Schetyna nie zrezygnują ze swoich ambicji ani nie wyparują. Każdy z nich ma swoich zwolenników" - zauważa Daniel Passent.
Dziennikarz dodaje też, że nawet po potwierdzeniu przywództwa w partii, Donald Tusk nie będzie mógł sobie pozwolić na próbę zniszczenia swoich wewnątrzpartyjnych wrogów. To oznaczałoby bowiem dla szefa rządu utratę znacznie więcej niż dwóch, czy trzech posłów.