Państwo skąpi na pensje menedżerów Polskich Inwestycji Rozwojowych. Mariusz Grendowicz zamiast 120 tys. zł dostanie 60 tys.
Państwo skąpi na pensje menedżerów Polskich Inwestycji Rozwojowych. Mariusz Grendowicz zamiast 120 tys. zł dostanie 60 tys. Fot. Jerzy Gumowski / Agencja Gazeta

Czy praca dla państwa powinna być honorem, czy zwykłą działalnością gospodarczą na rynkowych warunkach. Być może o to właśnie chodzi w trwającym sporze o spółkę Polskie Inwestycje Rozwojowe. Rząd chciał do niej zatrudnić najlepszych menadżerów. Zatrudnił, a właściwie prawie zatrudnił jednego. Z tym bowiem już spiera się o pieniądze. Mariusz Grendowicz, przyzwyczajony do milionowych zarobków, miał dostawać około 120 tysięcy zł miesięcznie. Nowy minister skarbu powiedział, że może dostać najwyżej połowę. Więc "Inwestycje", które mają wydawać miliardy stoją z powodu 60 tysięcy miesięcznie.

REKLAMA
Mariusz Grendowicz jest przyzwyczajony do bardzo wysokich zarobków. Wg raportu PWC z 2011 roku (dane za 2010 rok) Grendowicz jako szef Banku Rozwoju Eksportu zarobił rocznie 5,92 mln złotych (pensja plus premier plus bonusy). Miesięcznie to około pół miliona złotych.
Grendowicz zgodził się pracować dla rządu za 20% tej sumy. Inwestycje Polskie to spółka, która ma rozruszać gospodarkę przez inwestycje "w budowę elektrowni węglowych i gazowych, gazociągów, magazynów gazu, infrastruktury drogowej, kolejowej oraz portowej". Wydawało się, że menadżer i minister skarbu porozumieli się co do wynagrodzenia. A jednak się nie porozumieli. I do tego zmienił się minister skarbu.
– Ktoś, kto podejmuje się współpracy z polityczno-populistyczną spółką, zawsze musi się z tym liczyć – komentuje Maciej Grelowski, przewodniczący Rady Głównej Business Center Club.
Ministerstwo Skarbu od samego początku podkreślało, że Polskimi Inwestycjami Rozwojowymi mają zarządzać doświadczeni eksperci. Chodzi nie tylko o inwestycje wielkich pieniędzy, ale również utrzymanie wzrostu gospodarczego. PIR w ramach programu "Inwestycje Polskie" ma zmodernizować polską gospodarkę i stworzyć nowe miejsca pracy. To właśnie PIR będzie kierować wielomiliardowymi inwestycjami (m.in. na infrastrukturę komunikacyjną), o których mówił premier Donald Tusk podczas drugiego expose w październiku ubiegłego roku.
Zamiast 120 tys. zł, tylko 60 tys.
Top managerów miały przyciągnąć obietnice wysokich zarobków, których (mimo państwowej spółki) nie będzie (dzięki umowom menedżerskim) regulowała ustawa kominowa (ogranicza wynagrodzenie do ok. 25 tys. zł brutto miesięcznie). Na prezesa PIR wybrano ekonomistę, byłego prezesa giełdowego BRE Banku Mariusza Grendowicza. Według informacji "Rzeczpospolitej" były już minister skarbu Mikołaj Budzanowski zaproponować miał ok. 100 tys. zł brutto miesięcznie (80-120 tys.). Nowy minister – Włodzimierz Karpiński jest gotów przystać jedynie na 60 tys. zł. To miało zniechęcić Grendowicz, który godził się w końcu na inne warunki.
Mikołaj Budzanowski
o wyborze Mariusza Grendowicza na prezesa PIR

Szukaliśmy osoby z wyjątkowym doświadczeniem w sektorze finansowym, w bankowości w Polsce; można powiedzieć, że osoby z najwyższej półki. CZYTAJ WIĘCEJ


Zmiana wysokości wynagrodzenia nie dziwi Macieja Grelowskiego, eksperta gospodarczego i przewodniczącego Rady Głównej BCC. – Właścicielowi nigdy nie można odmówić prawa do zmiany warunków umowy. Ktoś, kto podejmuje się współpracy z polityczno-populistyczną spółką, zawsze musi się z tym liczyć. Tak samo jak z tym, że jego wartość nie będzie oceniana według zasad rynkowych – podkreśla Grelowski.
Jego zdaniem nie ma nic zaskakującego w tym, że właściciel państwowej spółki zmienia warunki umowy. Nawet, jeśli Grendowicz ustalił je wcześniej z ministrem Budzanowskim. – Wobec stanowisk politycznych nie działa zasada "słowo się rzekło". Zobowiązania publiczne niewiele znaczą – twierdzi ekspert.
(Nie)Kusząca propozycja
Budzanowski ogłosił wybór Mariusza Grendowicza na początku marca. Wtedy nowo wybrany prezes zapowiedział, że w pierwszej kolejności zajmie się organizacją spółki. Póki co działania PIR stoją w miejscu. Nie podano nazwisk kolejnych menedżerów. Powodem są najprawdopodobniej właśnie finansowe nieporozumienia. Od pensji prezesa PIR będą też uzależnione wynagrodzenia wiceprezesów i innych menedżerów.
logo
Top menadżerowie mogą zarobić ponad 6 mln złotych rocznie Fot. Raport PWC (2010)

Mając do dyspozycji stawki mało konkurencyjne dla topowych menadżerów w Polsce stawki, Grendowicz nie będzie miał szansy na przyciągnięcie z sektora prywatnego tych naprawdę doświadczonych i liczących się na rynku. – Nie ma żadnej przesłanki, żeby prezes zarabiał więcej niż członkowie zarządu. Wszyscy ponoszą taką samą odpowiedzialność – ocenia Maciej Grelowski. Dodaje, że proponując niższe wynagrodzenie, ministerstwo wysyła jednak dosyć niepokojący sygnał. – Muszą się liczyć, że nie będą mieli menadżerów z pierwszej, a czwartej ligi – komentuje.
Wysokie pensje, jak na spółkę kontrolowaną przez państwo, mają być nieregulowane przez ustawę kominową dzięki umowom menadżerskim. Ta ogranicza wynagrodzenie do ok. 25 tys. zł brutto miesięcznie. Przewodniczący Rady Głównej BCC bardzo krytycznie ocenia takie posunięcie. – Dla mnie skandaliczne jest utrzymywanie absurdalnego tworu, jakim jest ustawa kominowa. Wszyscy ją omijają w majestacie prawa. Skoro na samej górze się oszukuje, to tym bardziej mogą oszukiwać ci na dole – podkreśla Maciej Grelowski.
Dziwi się, że ktoś tak doświadczony jak Mariusz Grendowicz podjął się rzeczy według niego niemożliwej, czyli "pogodzenia swojej rynkowej orientacji z politycznym populizmem". – Ta spółka zawsze będzie miała zabarwienie polityczne. Nie ma się co oszukiwać. Jest fikcyjnym tworem. Obecny rys PIR różni się od tego, co obiecał premier, a pewnie ostatecznie będzie to jeszcze coś zupełnie innego. Parę intratnych posad i nic więcej – kwituje.
Ministerstwo Skarbu zapewnia, że kontrakt prezesa Grendowicza "ma charakter menedżerski i odzwierciedla warunki rynkowe".
Katarzyna Kozłowska
rzecznik prasowy Ministerstwa Skarbu Państwa oświadczenie nadesłane do naTemat

Z informacji uzyskanych od Rady Nadzorczej wynika, że podpisanie kontraktu z prezesem Mariuszem Grendowiczem powinno nastąpić w najbliższych dniach. Kwestie wynagrodzeń pracowników Polskich Inwestycji Rozwojowych należą do zarządu spółki. Jeśli chodzi o pozostałych członków zarządu, to podobnie jak w przypadku prezesa Grendowicza, będą uwzględniały doświadczenie kandydata jak i standardy rynkowe.