
Choć rodzice zrzeszeni przy inicjatywie "Ratuj Maluchy" zebrali już przeszło 670 tysięcy podpisów pod wnioskiem o referendum ws. posyłania sześciolatków do szkół, rząd ma swoje zdanie. Choć brak jeszcze oficjalnego stanowiska, Donald Tusk zasugerował, że tę reformę przeprowadzi do końca.
Wielki spór między rządem a rodzicami sześciolatków może się zaognić. "Gazeta Wyborcza" zwraca uwagę, że choć brak oficjalnego stanowiska PO w tej sprawie, premier Donald Tusk czuje osobistą odpowiedzialność za tę reformę edukacji. Nie ma zamiaru iść na rękę rodzicom, którzy boją się o swoje sześcioletnie pociechy.
Niezadowoleni rodzice wciąż zbierają podpisy w ramach inicjatywy "Ratuj Maluchy". Minimalny wymóg przy wniosku o referendum (500 tys. podpisów) został już spełniony. Wcale nie znaczy to jednak, że referendum się odbędzie. Zależy to od głosowania Sejmu. Reforma, zdaniem rządzących, będzie miała wiele pozytywnych skutków. Dzieci będą szybciej dorastać, osiągać lepsze wyniki w nauce, integrować się z rówieśnikami, tak, jak to jest na Zachodzie. Będą też inne korzyści, o których mówi się rzadziej. Gminy dostaną wyższe dopłaty od państwa, w przedszkolach będzie więcej miejsc dla młodszych dzieci.
Trwa wojna na argumenty. Niezadowoleni rodzice tłumaczą, że szkoły nie są przystosowane do przyjęcia 6-latków. Rząd odpowiada statystykami, w myśl których 90 proc. rodziców, którzy już skorzystali z możliwości posłania młodszego dziecka do szkoły, jest zadowolonych. Inna sprawa, że są w zdecydowanej mniejszości w porównaniu z tymi, którzy zdecydowali się w zeszłym roku na stary system. MEN próbując zapanować nad sytuacją obiecuje interwencyjną infolinię dla rodziców. Skargi rodziców zostaną przekazane kuratorom, którzy będą rozwiązywać problemy w szkołach. Nie ma też dokładnych badań pokazujących, jak tak naprawdę wygląda przygotowanie szkół. Dla przykładu główny inspektor sanitarny bada placówki, lecz nie pod kątem choćby tego, czy świetlice nie są przepełnione.
Kontrowersje budzi też spór na temat tego, czy dziecko jest gotowe psychicznie do rozpoczęcia wcześniejszej edukacji. Karolina Elbanowska, jedna z twarzy ruchu oporu niezadowolonych rodziców w rozmowie z naTemat tłumaczyła, że reforma naszpikowana jest błędami i niedociągnięciami.
Karolina Elbanowska
ratujmaluchy.pl
Różne opinie na ten temat mają psychologowie. Blogująca w naTemat Dorota Zawadzka jest przekonana, że 6-latek poradzi sobie w szkole, będzie miał okazję nauczyć się radzić sobie z problemami, a rodzice nie powinni sztucznie zaniżać możliwości swoich pociech. Przeciwnicy tłumaczą, że nie chodzi tu o zaufanie do dzieci, a wcześniejsza edukacja to złożony i szerszy problem, z którym "dzieci-cyborgi" mogą sobie nie poradzić.
Czytaj także: