
PiS w sondażach nie tylko wyraźnie traci kontakt do liderującego KO, ale i za plecami ekipy Jarosława Kaczyńskiego rośnie prawicowa konkurencja spod znaku dwóch Konfederacji. Na Nowogrodzkiej zarządzono więc specjalną naradę kryzysową, ale wygłoszone później przemówienie sugeruje, że prezes PiS niewiele zrozumiał z przyczyn problemów.
Jak informowaliśmy w naTemat.pl, w środowe popołudnie w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości przy Nowogrodzkiej w Warszawie zebrało się ścisłe kierownictwo partii. Później zaplanowano jeszcze wyjazdowe posiedzenie całego klubu. Jak wyjawili posłowie największego wciąż ugrupowania opozycyjnego, Jarosław Kaczyński zarządził, że obecność jest obowiązkowa.
Po pierwszej części wspomnianych wydarzeń prezes PiS wyszedł przed kamery, aby uchylić rąbka tajemnicy w sprawie tego, co uradzono. I kto spodziewał się jakiegoś sensownego przełomu, tego Kaczyński raczej zawiódł.
Zaczęło się przede wszystkim od starej śpiewki związanej z odmawianiem rywalom Prawa i Sprawiedliwości prawa do legitymowania się polskością. Usłyszeliśmy więc, że omawiono "działanie nastawione na wybory, na to, żeby te wybory były zwycięskie, dla opcji polskiej, a to w ogromnej mierze oznacza opcję PiS".
– I tutaj nie było innych głosów niż tylko te, które uznawały, że to jedyna droga, że tą drogą mamy iść i będziemy szli, że ta droga może i powinna – wręcz musi – doprowadzić nas do sukcesu, do zwycięstwa – mówił Jarosław Kaczyński.
Kaczyński o napięciach w PiS: To marzenia naszych przeciwników
Po czym w zawoalowany sposób odniósł się on do coraz ostrzejszych starć partyjnych frakcji, które w ostatnich miesiącach gorszą PiS-owski elektorat. – Chociaż dyskusje merytoryczne w ramach tej operacji przygotowania programu, kolejnych konferencji będą trwały, to z całą pewnością nie będą to dyskusje, które będą miały cokolwiek wspólnego z jakimiś napięciami, już nie mówiąc o rozłamach w partii – stwierdził prezes.
Kaczyński po środowej nardzie przekonywał, że historie o napięcach w jego partii to są tylko "marzenia przeciwników".
– Te marzenia się z całą pewnością nie spełnią. PiS z pełnym programem – odwołując się do różnych grup społecznych, różnych potrzeb, ale przede wszystkim do narodu jako całości – pójdzie tą prostą drogą, drogą odmowy zgody na to, żeby Polska była duszona – brzmiała jego kolejna próba zaklęcia rzeczywistości.
Nowy sondaż IBRiS: PiS wyraźnie traci do KO. Za plecami Kaczyńskiego czają się Konfederacje
A jak przedstawia się polska scena polityczna w twardych danych? Według najnowszego sondażu IBRiS dla dziennika "Rzeczpospolita" gdyby wybory parlamentarne odbywały się teraz, z poparciem 31,6 proc. wygrałaby je Koalicja Obywatelska. Jej aktualny wynik jest o 1,2 p.p. lepszy niż w ostatnim badaniu tej samej pracowni.
Od końca listopada ubiegłego roku o 0,4 p.p. skurczył się za to elektorat Prawa i Sprawiedliwości, które aktualnie może liczyć na 26,7 proc. głosów. 12 proc. wskazań (spadek o 4 p.p.) w nowym sondażu uzyskała Konfederacja, a 8,8 proc. (wzrost o 3,7 p.p.) jej bezpośrednia konkurencja w postaci Konfederacji Korony Polskiej z Grzegorzem Braunem na czele.
Ponad progiem wyborczym z poparciem rzędu 7,5 proc. (wzrost o 0,3 p.p.) znalazła się jeszcze tylko Lewica. Formacje takie, jak Polska 2050, Polskie Stronnictwo Ludowe czy Razem nie uzyskały wyników pozwalających na udział w podziale sejmowych mandatów.
Zobacz także
