Kaczyński o zwycięstwie PiS i jedności. Eksperci nie mają złudzeń
Kaczyński o zwycięstwie PiS i jedności. Eksperci nie mają złudzeń fot. X.com/Prawo i Sprawiedliwość. Montaż: naTemat.pl

Od tygodni słyszymy o tarciach w PiS, wizjach rozłamu, któtniach i podziałach. Tymczasem Jarosław Kaczyński nagle wychodzi i mówi o jedności. Najważniejsi politycy PiS stoją obok niego, razem pozują do zdjęcia. Jest pięknie, ale czy wiarygodnie? Politolodzy w komentarzach dla naTemat.pl nie mają tu złudzeń. Kaczyński musiał tak zagrać.

REKLAMA

Od wyborów prezydenckich PiS ma pod górkę. Traci w sondażach, po piętach depcze mu Konfederacja i Grzegorz Braun, do tego wewnątrz partii dochodzi do starć, o czym cała Polska słyszy od tygodni.

Sytuacja iście kryzysowa, stąd ostatnia pilna narada w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości przy Nowogrodzkiej w Warszawie. A po niej konferencja prasowa prezesa PiS, o której już głośno. Jarosław Kaczyński jakby zaklinał rzeczywistość. "Kłopotów partii chyba nadal nie rozumie" – komentował w naTemat.pl Jakub Noch.

No, ale prezes PiS mówił przecież o jedności...

Politolog: Kaczyński musiał dać taki sygnał

– Tego raczej można było się spodziewać. Co ma zrobić szef partii, gdy dzieją się takie rzeczy? Musi jakoś spróbować to ogarnąć. I taki był przekaz. To, że politycy PiS stanęli razem na scenie oznacza, że w tej chwili to się udało. I o to pewnie chodziło Kaczyńskiemu – tłumaczy mi politolog dr hab Bartłomiej Biskup.

To jednak, że na zewnątrz PiS pokaże, że jest pięknie, nie musi oznaczać, że wewnętrznie spory natychmiast ustaną. 

Kaczyński po prostu musiał dać taki sygnał. Zrobił to, co musiał, żeby tę sytuację załagodzić. Wiadomo, że wizerunkowo nie jest dobrze, gdy różne frakcje i politycy kłócą się na zewnątrz. Być może wszyscy doszli do porozumienia, że wyciąganie wszystkiego szkodzi wizerunkowo.

dr hab Bartłomiej Biskup

dla naTemat.pl

– Być może więc jest to zakończenie pewnego etapu rywalizacji, która była widoczna na zewnątrz. Natomiast wewnętrznie ta rywalizacja nadal będzie, bo tam są różne środowiska. Zobaczymy, jak to wszystko się potoczy – dodaje politolog. 

Kaczyński o zwycięstwie PiS w kolejnych wyborach. Politolog: Próba, aby zapanować nad sytuacją

Na razie usłyszeliśmy, że celem partii Kaczyńskiego jest zwycięstwo w kolejnych wyborach. Że wszyscy zgadzają się z tym, że droga jedności "może, powinna, a wręcz musi doprowadzić do sukcesu, do zwycięstwa". 

– Przede wszystkim rozmawialiśmy o kwestii dalszego działania i jedności partii w tym działaniu. Oczywiście jest to działanie nastawione na wybory – mówił prezes PiS. Wykluczył rozłam w partii. O napięciach w PiS powiedział zaś: – To marzenia naszych przeciwników. Te marzenia się z całą pewnością nie spełnią. 

"PiS manifestuje jedność" – tak zostało to odebrane. "Jedność PiS i droga do zwycięstwa", "Pełna jedność i determinacja" – popłynął przekaz.

– Wydaje mi się, że jest to próba prezesa Kaczyńskiego, aby zapanować nad sytuacją, póki można ją jeszcze kontrolować. Należy on wąskiego grona, które dokładnie wiedzą, jaka jest skala wyzwania, z którym jego partia musi sobie teraz poradzić – komentuje w rozmowie z naTemat.pl dr Patryk Wawrzyński – politolog, badacz komunikacji emocjonalnej i wpływu społecznego z Uniwersytetu Szczecińskiego. 

– Tylko z wewnątrz PiS można ocenić, jak blisko jest krawędzi, po której konflikt będzie niemożliwy do pogodzenia. Dlatego, z pozycji lidera dużej partii, taka reakcja musiała się w końcu pojawić, aby opanować spekulacje – dodaje.

Reakcja nie oznacza, że akurat dzisiaj czy w tym tygodniu sytuacja stała się krytyczna. Pokazanie jedności jest ważne również dlatego, że PiS znalazło się po wyborach prezydenckich w stagnacji i brakuje w niej pomysłu, jak wrócić do bycia partią aspirującą do wyniku w okolicach 40 proc. poparcia. Z pewnością sytuacja sondażowa jest paliwem dla różnych ruchów odśrodkowych, ale przede wszystkim do rywalizacji o wpływy przed nadchodzącymi wyborami.

dr Patryk Wawrzyński

dla naTemat.pl

Co się dzieje w PiS. Politolog: Rozpychanie się frakcji o jak najlepsze pozycje przed wyborami

O tej rywalizacji, tarciach i podziałach na harcerzy i maślarzy już dziś pewnie można by napisać książkę. Sam Kaczyński też cierpi wizerunkowo. "Pozycja Jarosława Kaczyńskiego jako prawicowego pana i władcy wyraźnie słabnie" – pisaliśmy niedawno w naTemat.

– Tarcia wewnątrz PiS oceniam jako rozpychanie się frakcji o jak najlepsze pozycje przed wyborami. Dziś wszystko wskazuje, że miejsc w parlamencie będzie dla polityków mniej niż obecnie jest parlamentarzystów. Liderzy frakcji muszą mocno walczyć o swoją pozycję startową, aby umiejscowić swoich współpracowników na dobrych miejscach na liście, czy aby móc ich wesprzeć funduszami wyborczymi partii – mówi Patryk Wawrzyński.

To według niego najbardziej dzieje się teraz wewnątrz partii. – Równocześnie, nie po to prezes Kaczyński tyle lat dążył do zjednoczenia środowisk konserwatywnych w jednej partii, aby teraz pozwolić sobie na to, że przy realnej konkurencji dwóch partii prawicowych, umożliwić powstanie trzeciej – uważa. 

Wizja rozłamu, którą wykluczył Kaczyński, jest realna? Wszyscy widzieliśmy, że Mateusz Morawiecki, który zorganizował drugą, alternatywną wigilię, tym razem stał obok Kaczyńskiego.

Sądzę, że dopóki Mateusz Morawiecki nie będzie miał realnej alternatywy poza PiS i pozycji do stworzenia nowej formacji, to trudno wyobrazić sobie jakikolwiek rozłam w partii.

dr Patryk Wawrzyński

– Jedynymi postaciami z odpowiednio bogatym kapitałem politycznym – aby przyciągnąć innych rozpoznawalnych polityków prawicy, stworzyć silne struktury lokalne i przetrwać kampanię, w tym pozyskać na nią pieniądze – poza prezesem Kaczyńskim są byli premierzy, Morawiecki i Beata Szydło. Realnym zagrożeniem dla PiS i prawdopodobnym źródłem rozpadu byłoby dopiero odejście z partii Morawickiego lub Szydło i utworzenie przez nich własnej formacji – analizuje politolog.

Politolog: Wrogiem dla Prawa i Sprawiedliwości jest dzisiaj samo Prawo i Sprawiedliwość

Wspólne zdjęcie polityków PiS jest szeroko komentowane. Jest tam i Mateusz Morawiecki, i Beata Szydło, a także Patryk Jaki, Tobiasz Bocheński, Antoni Macierewicz, Przemysław Czarnek, Mariusz Błaszczak i inni.

"Nie będzie żadnego rozłamu" – ogłasza jeden z prawicowych portali. Jeden z pierwszych komentarzy z ironią: "Kolejna mocna deklaracja jedności już za tydzień".

Co w PiS pokazują manifestując dziś tę jedność?

– Myślę, że to efekt świadomości polityków PiS-u, że prawica nie kończy się dzisiaj na ich partii i w momencie, gdy wyborca zobaczy, że PiS jest słaby, to poszuka alternatywy. A obecnie ma gdzie ją znaleźć – mówi dr Wawrzyński. 

Uważa, że każda wewnętrzna konfrontacja tak naprawdę szkodzi każdej z frakcji w PiS. Chyba, że któraś z nich już dzisiaj jest zdecydowana na to, żeby grać na siebie.

– Patrząc z perspektywy strategii wizerunkowej, największym wrogiem dla Prawa i Sprawiedliwości jest dzisiaj samo Prawo i Sprawiedliwość. Wewnętrzna słabość to dla partii największe niebezpieczeństwo. Pokazując ją zaczynają sygnalizować twardemu elektoratowi, że rację mają ci, którzy skłaniają się w stronę Korony Brauna czy Konfederacji i że to właśnie te partie mają przyszłości – komentuje politolog.

Spory wewnątrz tworzą obraz PiS-u, który dotarł do ściany, odbił się od niej i nigdy już nie będzie lepszą partią. Każde przepychanki, każda wewnętrzna krytyka czy każda złośliwość viralowo obiegają media społecznościowe i zasiewają ziarno niepewności w przekonaniach kolejnych tysięcy wyborców PiS – dodaje.

Kaczyński: Muszą wrócić do władzy co, którzy potrafią rządzić. I młodzi

Przypomnijmy, co jeszcze Kaczyński ogłosił: – Muszą wrócić do władzy ci, którzy potrafią rządzić, ci, którzy się sprawdzili, ale też ci z młodego pokolenia.

Według Bartłomieja Biskupa to dopiero początek pewnego procesu. Im bliżej wyborów, tym więcej decyzji będzie zapadać. 

Zapowiedź dotyczącą młodego pokolenia politolog ocenia tak: – To jest dobra diagnoza. Kaczyński wie, że on i Tusk są dzisiaj – mówiąc delikatnie – najbardziej nielubiani wśród polityków. Wychodzi to we wszystkich badaniach. Jeżeli za tą zapowiedzią pójdą działania i nie będzie to tylko deklaracja, to będzie dobrze dla jego partii.

Czytaj także: