
Krótki wpis Donalda Trumpa o NATO, opublikowany w poniedziałek w mediach społecznościowych, u części obserwatorów – zwłaszcza w Europie – mógł wywołać uniesienie brwi. Pojawił się bowiem w momencie, gdy relacje USA z europejskimi sojusznikami znowu są zapięte z powodu afery wokół Grenlandii. Amerykański prezydent mówi wprost, że chce przejęcia wyspy przez Stany Zjednoczone i nie wyklucza użycia "twardych metod". Z kolei sekretarz generalny NATO Mark Rutte uspokaja nastroje.
"To ja uratowałem NATO!!!" – napisał prezydent Stanów Zjednoczonych na platformie Truth Social, nie dodając żadnego kontekstu ani rozwinięcia. Wpis był krótki, ale szybko stał się paliwem dla kolejnej fali komentarzy o przyszłości Sojuszu i roli USA w jego strukturach.
Słowa Donalda Trumpa o NATO niepokoją w kontekście Grenlandii
W ostatnim czasie Donald Trump – który wcześniej krytykował państwa członkowskie za zbyt małe wydatki na obronność – często pisze o NATO. Amerykański przywódca niedawno publicznie podważał sens istnienia Sojuszu lub sugerował, że Stany Zjednoczone są w nim stroną pokrzywdzoną.
W środę prezydent USA stwierdził, że ma wątpliwości, czy w razie potrzeby Sojusz rzeczywiście przyszedłby Ameryce z pomocą. "Zawsze będziemy przy NATO, nawet jeśli ono nie będzie przy nas" – napisał Trump, podważając zasadę wzajemnej solidarności zapisanej w artykule 5 traktatu północnoatlantyckiego.
Dwa dni wcześniej podobne wątpliwości wyraził wprost: "Lubię NATO. Zastanawiam się tylko, czy gdybyśmy potrzebowali NATO, byliby przy nas? Nie jestem pewien, czy by byli".
Jeszcze ostrzej zabrzmiały jego słowa z niedzieli, gdy odnosił się do możliwych konsekwencji zajęcia Grenlandii przez USA. Jak podkreślają bowiem eksperci, Sojusz może wówczas zastosować "narzędzia nacisku" wobec USA albo rozważyć scenariusz, w którym w NATO nie byłoby Stanów Zjednocznych. "NATO potrzebuje nas dużo bardziej niż my NATO" – powiedział.
Donald Trump chce Grenlandii. NATO szykuje się do obrony wyspy
To właśnie Grenlandia, duńskie terytorium należące do NATO, ponownie stała się osią sporu między Waszyngtonem a Europą. Trump mówi wprost, że nie jest zainteresowany żadnym rozwiązaniem innym niż przejęcie wyspy na własność.
Jak twierdzi, Dania nie jest w stanie zapewnić temu terytorium realnej ochrony przed potencjalną rosyjską lub chińską okupacją. Posunął się nawet do stwierdzenia, że jeśli nie będzie innego wyjścia, aneksja Grenlandii może zostać przeprowadzona "w twardy sposób".
Na te zapowiedzi stanowczo zareagowali europejscy przywódcy. We wspólnym oświadczeniu podkreślili, że o sprawach dotyczących Danii i Grenlandii mogą decydować wyłącznie one same, a przyszłość wyspy należy do jej mieszkańców. Pod dokumentem podpisali się przedstawiciele Francji, Niemiec, Włoch, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii oraz Danii, a także polski premier Donald Tusk.
Głos zabrał również premier Grenlandii Jens-Frederik Nielsen. – Sytuacja nie wygląda tak, że Stany Zjednoczone mogą podbić Grenlandię – zaznaczył, apelując jednocześnie, by nie ulegać panice.
Tymczasem – jak informuje agencja Bloomberga – Europa analizuje scenariusze zwiększenia obecności wojskowej na Grenlandii. Działania te miałyby wysłać jasny sygnał do Waszyngtonu, że bezpieczeństwo regionu Arktyki jest traktowane przez europejskich sojuszników poważnie.
Według anonimowych źródeł Niemcy rozważają zaproponowanie wspólnej misji NATO, która monitorowałaby sytuację w Arktyce i chroniła interesy Sojuszu. Wzorcem ma być uruchomiona w ubiegłym roku operacja "Baltic Sentry", wzmacniająca ochronę Bałtyku. Nowa misja mogłaby nosić nazwę "Arctic Sentry" i obejmować Grenlandię.
Mark Rutte o Trumpie. Nieoczekiwanie go pochwalił
Do sprawy odniósł się także sekretarz generalny NATO Mark Rutte podczas wizyty w Chorwacji, gdzie spotkał się z premierem Andrejem Plenkoviciem. Co ciekawe, Holender unikał krytyki Trumpa za jego wypowiedzi o Grenlandii i podkreślał pozytywny wpływ byłego prezydenta USA na Sojusz.
– Uważam, że Donald Trump robi dla NATO właściwe rzeczy, zachęcając nas wszystkich do zwiększania wydatków na obronność – powiedział. Jak dodał, jest "absolutnie przekonany", że bez Trumpa nie doszłoby do decyzji podjętych na ubiegłorocznym szczycie w Hadze, gdzie ustalono próg wydatków obronnych na poziomie 5 proc. PKB.
– Kiedy kogoś chwalę, robię to w oparciu o fakty. A fakty tu są – zaznaczył Rutte, odpowiadając na pytania o zarzuty dotyczące jego wyraźnie pojednawczego tonu wobec Trumpa.
Sekretarz generalny NATO nie skomentował bezpośrednio słów prezydenta USA o Grenlandii, ale podkreślił znaczenie współpracy sojuszników w regionie Arktyki i tzw. Wysokiej Północy.
– Musimy się zjednoczyć i działać razem – mówił, wskazując na zapowiedzi Wielkiej Brytanii i Niemiec dotyczące większego zaangażowania wojskowego. Przypomniał też, że Dania już przyspieszyła inwestycje obronne, w tym rozwój "unikalnych zdolności do obrony terytoriów takich jak Grenlandia".
– Moim jedynym zmartwieniem jest to, jak zachować bezpieczeństwo – wobec Rosji, wobec innych potencjalnych przeciwników, wobec Chin, które gwałtownie rozbudowują swoje siły zbrojne, a także Korei Północnej i innych – podsumował Mark Rutte, nie wymieniając potencjalnego ataku na Grenlandię. – Na tym polega moja rola i wierzę, że wspólnie dojdziemy do celu – podsumował.
Zobacz także
