Cyrk z partią Hołowni. Takiego chaosu dawno nikt tak nam nie zafundował
Cyrk z partią Hołowni. Takiego chaosu dawno nikt tak nam nie zafundował Fot. Shutterstock/montaż naTemat

– Nie ulega wątpliwości, że jest kryzys, ale liczę, że będzie dobrze – mówi naTemat poseł Polski 2050 Kamil Wnuk. Jeden z lokalnych działaczy obawia się jednak, że to już koniec partii. – Nie wróżę jej powodzenia – mówi. Po wewnętrznych wyborach są na ustach całej Polski. Jest śmiech, kpiny i potężne polityczne zamieszanie. – Cała Polska się z nich śmieje. Ale nie można ich dołować. Trzeba walczyć o koalicję – słyszymy w Sejmie. Co się dzieje w partii Hołowni?

REKLAMA

Jeśli politycy Polska 2050 czytają komentarze pod postami swojej partii, to po wyborach na nowego lidera mogą przeczytać m.in.:

"Nikt Was nie traktuje poważnie", "Was i tak już nie ma", "Nie mam pojęcia czy kiedykolwiek w tym kraju powstała śmieszniejsza partia niż Wasza", "I ja na Was głosowałem, komedia", itd. itp.

To niewielki fragment tego, co pod adresem partii Szymona Hołowni zalało media społecznościowe.

– Chyba nie ma nic gorszego dla polityków, niż budzić takie emocje jak śmiech. A z tego wszyscy się śmieją. To jest coś niesamowitego, co wydarzyło się z tymi wyborami. Cała Polska się z nich śmieje. Przedziwne ruchy prowadzą tę partię na głębokie dno sondażowe – słyszę w Sejmie.

Ale też: – Są bardzo obtłuczeni, rozżaleni, sfrustrowani. Nie wiedzą, co się dzieje. Ale nie można ich teraz osłabiać i dołować. Trzeba walczyć o koalicję. To jest ważny partner koalicyjny. 

Lokalny działacz: Na dziś nie wróżę Polska 2050 powodzenia

Druga tura wyborów na przewodniczącego Polski 2050, która odbyła się 12 stycznia, to dramatyczny epizod w krótkiej historii tej partii. Wielka wtopa, która ośmieszyła ją w oczach ludzi, mocno pogrążyła i wywołała chaos.

– Ja nie wiem, czy to już nie jest koniec tego projektu. Polska 2050 opierała się na Szymonie. On był jej motorem. To była partia Hołowni. Bez niego zmiany w tej partii na dwa lata przed wyborami będą bardzo trudne. Dla mnie ten projekt na razie nie istnieje. Na dole praktycznie już go nie ma. W moim regionie nasze oddolne struktury zamarły. Nic się nie dzieje – mówi nam jeden z lokalnych działaczy Polska 2050.

Jak słyszymy, przynajmniej w niektórych rejonach lokalni politycy czy sympatycy partii stracili zapał, nie wiedzą nawet z pierwszej ręki, co się dzieje w Warszawie. Że tam, gdzie jakiś lider, struktury działają całkiem nieźle, ale są regiony, które są w kompletnej rozsypce.

– Na dziś nie wróżę Polska 2050 powodzenia. Może się mylę, może o czymś nie wiem. Może się jeszcze odrodzi? Ale moim zdaniem nie ma pomysłu, jak to dalej pociągnąć. Bez Hołowni? Bez struktur? Jeśli nie buduje się struktur, to partie nie wytrzymują próby czasu, bo są oparte tylko na aktualnych posłach – dodaje działacz. 

Jak sam się czuje, patrząc na to, co dzieje się na górze?

– Czuję trochę żal, że to padło, bo Polska 2050 mogła być znaczącą siłą. Jeśli będzie tak dalej, to stanie się przybudówką innej partii albo zniknie. Wątpię, że to wszystko przetrwa do wyborów samorządowych w 2029 roku. Na razie wszystko na to wskazuje, że wyniki wyborów parlamentarnych nie będą zbyt dobre, jeśli w ogóle Polska 2050 w nich wystartuje. A jeśli wystartują sami, mogą w ogóle nie pokonać progu wyborczego – odpowiada. 

Wybory w Polsce 2050: one spowodowały, że wszyscy skoczyli do gardeł

Przypomnijmy. Kandydatów w wyborach na przewodniczącego Polski 2050 było więcej, ale ostatecznie o funkcję szefa partii walczyły Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej oraz Paulina Hennig-Kloska, minister klimatu i środowiska. Wybory unieważniono, a partia zapowiedziała zgłoszenie sprawy do ABW i prokuratury, sugerując, że doszło do zewnętrznej ingerencji w system wyborczy.

Do tego Szymon Hołownia nagle nie wykluczył, że sam wystartuje na szefa partii, jeśli wybory zostaną powtórzone. Które – przypomnijmy – zostały zorganizowane dlatego, że postanowił odejść. Z każdym dniem widać też coraz większe podziały w formacji. Co z kolei zaskakuje ludzi, którzy pamiętają, jaką kiedyś Polska 2050 była zgraną drużyną, jak chciała godzić Polaków i rozmawiać ze wszystkimi, jak do wyborów szła jako partia zgody z hasłami typu "dość kłótni".

– Te wybory spowodowały, że wszyscy skoczyli do gardeł. I ze zgranej drużyny zrobiła się drużyna podzielona na dwa wrogie i zwalczające się obozy. Jeśli Hołownia wystartuje na szefa partii, to pewnie jeszcze bardziej podzieli ekipę. Bo kilku posłów poświęciło naprawdę bardzo dużo energii i swojego czasu, by przez kilka miesięcy jeździć po Polsce i prowadzić kampanię – słyszę.

Poseł Polska 2050: Liczę, że będzie dobrze

Ale wewnątrz partii czuć też optymizm.

Nie ulega wątpliwości, że jest kryzys. Nie udało się tych wyborów zakończyć. Natomiast zazwyczaj jest tak, że jak jest kryzys, to po to, żeby był z tego rozwój. Tak jest w biznesie, tak jest w każdej organizacji, jeśli potrafi się to dobrze przepracować. Myślę, że tak samo będzie u nas. Zobaczymy tylko, w którą stronę to wszystko pójdzie – mówi w rozmowie z naTemat Kamil Wnuk, poseł Polska 2050 i sekretarz klubu parlamentarnego partii.

Sam jest optymistą. – Liczę, że będzie dobrze. W piątek zbiera się Rada Krajowa. Podejmiemy decyzję, czy powtarzamy tylko drugą turę, czy całe wybory. Bez względu na decyzję, najważniejsze jest, żeby ten proces w końcu zakończyć. Żeby było wiadomo, kto ma być osobą decydującą i podejmującą decyzje. Bo żeby móc zrealizować naszą wizję, musi być osoba, która koordynuje działania.

Czytam niektóre komentarze, w których ludzie śmieją się z Polska 2050. Kamil Wnuk mówi, że już się nimi nie przejmuje. 

– Od dwóch lat, gdy jestem w polityce krajowej, to nasza partia nigdy nie miała dobrych komentarzy. Albo byliśmy za blisko premiera i wtedy było źle. Albo, że jakiejś kwestii mieliśmy inne zdanie i wtedy też było źle, bo rozwalimy rząd – mówi. 

– A my mamy najwięcej projektów ustaw ze wszystkich partii rządzących w Polsce, również tych zrealizowanych. Mamy także najwięcej pomysłów, np. ustawę smartfonową, którą będziemy próbowali zająć się na najbliższym posiedzeniu Sejmu, najem krótkoterminowy i przede wszystkim progi podatkowe – dodaje. 

Czy pod przewodnictwem Szymona Hołowni, czy Katarzyny Pałczyńskiej-Nałęcz, czy Pauliny Henning-Kloski, weźmiemy się za robotę i wydaje mi się, że jesteśmy w stanie te rzeczy realizować. 

Kamil Wnuk

poseł Polska 2050

Sam jest z Sosnowca. Tu, jak mówi, lokalne struktury prężnie działają: – U nas zawsze działały. Problemu z lokalnymi strukturami na pewno tu nie ma i nigdy nie było.

Wybory w Polska 2050. Dlaczego je unieważniono?

Uprawnionych do głosowania było ponad 800 delegatów. Oddano 656 głosów, co również wywołało prześmiewcze reakcje, że tak mało. 

Kamil Wnuk tłumaczy: – Pojawiły się zarzuty, że w kraju głosowało tylko 600 osób, ale nie do końca jest to prawdą. U nas jest specyficzny system głosowania, bo nie głosują wszyscy, tylko członkowie zwyczajni. Żeby móc głosować, trzeba spełniać sporo tych kryteriów. Tak naprawdę tylko część partii realnie ma prawo głosu. 

Dlaczego wybory unieważniono?

W komunikacie Polska 2050 napisała: "Z dużym prawdopodobieństwem, miejsce miała zewnętrzna próba ingerencji w wewnętrzny proces wyborczy".

– Od trzech lat robimy wybory na tych systemach i nigdy nie było żadnych problemów. Może nigdy nie była taka skala, bo 3 lata temu był jeden kandydat i wygrał wybory jednogłośnie. Teraz kandydatów było dużo i była mocna polaryzacja, jeżeli chodzi o wyniki – mówi Kamil Wnuk.

Wiemy na pewno, że ktoś dopisał ponad 20 tysięcy głosów. To wynikało m.in. z tego, że były złe zabezpieczenia. A być może również z nieodpowiedzialności części osób, które chwaliły się w internecie, jak głosują, pokazując link do głosowania. Ktoś to wykorzystał i pomógł sfałszować wybory.

Kamil Wnuk

poseł Polska 2050

Kogo w końcu wybiorą na lidera? Na to musimy jeszcze poczekać. Oby tym razem obyło się bez problemów.

Czytaj także: