
W piątek 16 stycznia doszło do globalnej awarii serwisu X, dawnego Twittera. W ciągu chwili od pojawienia się pierwszych trudności w systemie Downdetector awarię zgłoszono kilkadziesiąt tysięcy razy. A ja aż się uśmiechnęłam.
X, dawniej Twitter, to jeden z największych serwisów społecznościowych dostępnych na całym świecie. Awaria tak istotnego medium w piątkowy wieczór to problem dla użytkowników wdających się tam w liczne dyskusje. Mnie natomiast cieszy, że hejterzy wreszcie zajmą się własnym życiem.
Awaria X/Twittera. Padł od razu na całym świecie
Do tak poważnych awarii systemów używanych przez miliony użytkowników na całym świecie nie dochodzi często. Tym razem równocześnie padły jednak aplikacja i strona internetowa. Użytkownicy zgłaszali problemy także z połączeniem z serwerem. Problemy rozpoczęły się ok. godziny 16:00.
X nie poinformował oficjalnie, co było powodem utrudnień. "USA Today" przypomniał jednak, że to nie pierwsza tak poważna awaria serwisu w ostatnim czasie. To na pewno nie przysporzy mu pozytywnych komentarzy.
"Nie jest jasne, co spowodowało tę awarię, ale w ostatnich miesiącach platforma społecznościowa X miała problemy z infrastrukturą internetową Cloudflare. W listopadzie i grudniu Cloudflare przestało działać w dwóch oddzielnych przypadkach, co miało wpływ na różne platformy, w tym X, LinkedIn, Fortnite i DoorDash" – podało "USA Today".
Awaria X to także fatalna informacja dla wszystkich hejterów. Warto bowiem pamiętać, że ze względu na nieograniczoną "wolność słowa" wyznawaną przez Elona Muska (właściciela platformy), jest to prawdziwa wylęgarnia hejterów. I może ze względu na te wszystkie idiotyczne i uszczypliwe, albo wprost obraźliwe komentarze cieszę się, że platforma miała awarię. Internetowe trutnie choć na trochę będą musieli zająć się własnym życiem.
Zobacz także
