Grenlandia
Polska nie wysyła wojsk na Grenlandię. Donald Trump musiał się ucieszyć – na pozostałe kraje nałożył cła Fot. X / The White House // Shutterstock / Andrew Leyden // Getty Images Pro // montaż: naTemat

Polska nie planuje wysłania wojska na Grenlandię – zgodnie deklarują prezydent, premier i minister obrony. Decyzję władz ostro krytykuje były dowódca GROM gen. Roman Polko, który nazywa ją "zwykłym tchórzostwem". Tymczasem Donald Trump, od tygodni przekonujący, że Stany Zjednoczone "potrzebują" Grenlandii, zapowiada nałożenie ceł na europejskie kraje wspierające Danię.

REKLAMA

W obliczu narastających napięć wokół przyszłości Grenlandii kolejne państwa europejskie zdecydowały się na zwiększenie obecności wojskowej na wyspie. Jak poinformowała w czwartek brytyjska stacja BBC, niewielkie kontyngenty żołnierzy wysłały: Francja, Niemcy, Szwecja, Norwegia, Finlandia, Holandia oraz Wielka Brytania. Wojska biorą udział w kierowanych przez Danię ćwiczeniach "Arctic Endurance", które – według duńskiego resortu obrony oraz MSZ Grenlandii – mają wzmocnić obecność NATO w regionie Arktyki.

Polska nie wyśle żołnierzy na Grenlandię

Polskie władze od początku dystansują się od działań militarnych na Grenlandii. We wtorek w Londynie prezydent Karol Nawrocki podkreślał w rozmowie z BBC Radio 4 Today, że Polska nie zamierza angażować się wojskowo w ten spór. – Uważam, że dyskusja na temat Grenlandii powinna przede wszystkim pozostać sprawą między premierem Danii a prezydentem Donaldem Trumpem – mówił prezydent.

Z kolei w czwartek premier Donald Tusk jednoznacznie stwierdził, że Polska nie wyśle żołnierzy na Grenlandię, choć – jak zaznaczył – będzie działać na rzecz europejskiej solidarności. Podobne deklaracje płyną również z Ministerstwa Obrony Narodowej, które nie planuje udziału polskich sił w operacjach czy ćwiczeniach na Grenlandii.

Tusk otwarcie krytykuje jednak dążenia USA do przejęcia wyspy. – Dzisiaj to nie jest ani miejsce, ani czas na dokładną analizę geopolitycznych i militarnych konsekwencji interwencji zbrojnej USA na Grenlandii. To byłaby w sensie politycznym katastrofa. Konflikt czy próba zaboru terytorium państwa, które jest członkiem NATO, przez drugie państwo, które jest członkiem NATO – to byłby koniec świata. Koniec świata, który znamy i który przez wiele lat gwarantował nam bezpieczeństwo – podkreślał premier.

Szef rządu dodał także, że "niestety nie można wykluczać żadnego scenariusza, biorąc pod uwagę dotychczasowe działania administracji Donalda Trumpa". – Każdy scenariusz jest możliwy – zauważył.

Generał Roman Polko krytykuje decyzję Polski: "Nieobecny traci"

Decyzja władz spotkała się z ostrą krytyką ze strony gen. Romana Polki, byłego dowódcy jednostki GROM. W rozmowie z Onetem wojskowy nie krył rozczarowania. – Zwykłe tchórzostwo i wielki błąd, chowanie głowy w piasek i nieangażowanie się. Nieobecny traci, tchórzy nikt nie traktuje poważnie – ocenił.

Zdaniem generała brak zaangażowania sprawia, że Polska traci znaczenie w kluczowych europejskich inicjatywach. – Nic dziwnego, że i Francuzi, i Niemcy coraz rzadziej zapraszają nas do wspólnych inicjatyw. Ale trudno się dziwić, skoro my, jeszcze zanim się licytacja zaczęła, od razu mówimy "pas". Smutne, bo przestajemy być graczem w grze, która dla świata może okazać się kluczowa. Przy Ukrainie robimy dokładnie to samo – dodał.

Gen. Polko podkreślił też, że symboliczna obecność wojsk NATO na Grenlandii praktycznie nie niosłaby ryzyka. – Ryzyko dla naszych wojsk byłoby praktycznie żadne, a ta obecność miałaby wymiar symboliczny w ramach tak Europy, jak Sojuszu Północnoatlantyckiego – powiedział.

Trump nakłada cła na kraje wspierające Grenlandię "Stawką jest pokój na świecie"

Decyzja europejskich krajów o wysłaniu żołnierzy na Grenlandię mocno zdenerwowała prezydenta USA. Donald Trump ogłosił nałożenie 10-procentowych ceł na kraje, które wsparły wyspę i sprzeciwiły się jej przejęciu USA. Obejmą one Danię, Norwegię, Szwecję, Francję, Niemcy, Wielką Brytanię, Holandię i Finlandię, i mają wejść w życie 1 lutego.

Prezydent USA zapowiedział również, że od 1 czerwca stawki wzrosną do 25 proc. i pozostaną w mocy do czasu zawarcia porozumienia w sprawie "nabycia" Grenlandii. Na platformie Truth Social Trump napisał: "Przez wiele lat wspieraliśmy Danię i wszystkie kraje Unii Europejskiej oraz inne kraje, nie pobierając od nich ceł ani żadnych innych form wynagrodzenia. Teraz, po wiekach, nadszedł czas, aby Dania się odwdzięczyła – stawką jest pokój na świecie!".

Amerykański przywódca po raz kolejny argumentował, że tylko Stany Zjednoczone są w stanie ochronić Grenlandię przed wpływami Rosji i Chin. Oskarżył też osiem europejskich państw objętych cłami o doprowadzenie do "niebezpiecznej sytuacji", przekonując, że presja gospodarcza ma być sposobem na to, by spór wokół Grenlandii "zakończył się szybko i bez zadawania pytań".

Jednocześnie Trump zapewnił, że USA pozostają otwarte na rozmowy zarówno z Danią, jak i z innymi państwami europejskimi, które – jego zdaniem – stworzyły ryzykowną sytuację, "pomimo wszystkiego, co dla nich zrobiliśmy, w tym zapewnienia im maksymalnej ochrony przez tyle dekad".