
Odcinkowe pomiary prędkości przyczyniły się do rekordowej liczby mandatów w 2025 roku. Skutkuje to nie tylko uszczupleniem zawartości portfeli części kierowców. Dane wskazują na to, że nadzór nad uczestnikami ruchu drogowego przynosi oczekiwane efekty.
Odcinkowy pomiar prędkości (opp) pojawił się w Polsce w 2015 roku, a liczba lokalizacji, w których stosuje się ten system, sukcesywnie rośnie. Jego zadaniem jest pomiar średniej prędkości pojazdu na danym fragmencie drogi. Na początku i końcu odcinka objętego pomiarem instaluje się kamery, które rejestrują czas wjazdu i wyjazdu pojazdu oraz jego numery rejestracyjne. Na tej podstawie obliczana jest średnia prędkość, a jeśli przekracza ona dozwoloną, kierujący otrzymuje mandat.
Kamery działają przez całą dobę, również w przypadku ograniczonej widoczności (wówczas kamery wykorzystują podczerwień). Gdy prędkość pojazdu jest zbyt wysoka, system przesyła jego zdjęcie oraz dane do Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD). Wówczas wszczęte zostaje postępowanie i nałożony mandat.
Odcinkowy pomiar prędkości zbiera żniwa. Sypią się mandaty
W 2025 roku stacjonarne urządzenia rejestrujący systemu Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym zarejestrowały niemal 1,304 mln wykroczeń. Jak wskazuje serwis Interia, przyczyną tego rekordu (o prawie 150 tys., czyli o 11 proc. przypadków więcej niż w 2024 roku) jest program rozbudowy systemu CANARD, który realizowany jest od blisko dwóch lat.
Dziennikarze medium skontaktowali się z Wojciechem Królem, przedstawicielem Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Ten wskazał, że większość (57,9 proc.) kierowców, którzy zostali przyłapani przez odcinkowe pomiary prędkości i fotoradary, przekraczali prędkość w stosunkowo niewielkim zakresie, wynoszącym od 11 do 20 km/h. Blisko 30 proc. kierowców uplasowało się w przedziale od +21 do +30 km/h, z kolei zaledwie 1,5 proc. przekroczyło prędkość o ponad 50 km/h.
Szef CANARD Marek Konkolewski wskazał, że prężna rozbudowa systemu przyczyniła się do poprawy bezpieczeństwa uczestników ruchu drogowego.
– 2025 rok to najbezpieczniejszy rok pod względem statystyk wypadkowości w historii dynamicznego rozwoju motoryzacji w Polsce. Swoją cegiełkę na rzecz poprawy bezpieczeństwa i kultury poszanowania przepisów prawa dołożyło Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym – przekazał dziennikarzom Interii.
Mężczyzna wskazuje, że według danych CANARD w miejscu, w którym zainstalowane są urządzenia kontrolujące prędkość, "znacznie poprawia się kultura poszanowania przepisów prawa i bezpieczeństwo".
– To pokazuje, że od takiej formy automatycznej kontroli nie ma odwrotu – konstatuje w wypowiedzi dla serwisu.
Odcinkowy pomiar prędkości jest rozwiązaniem, które zmusza kierowców do utrzymywania przepisowej prędkości nie tylko w jednym, określonym miejscu, ale na całym odcinku obowiązywania. Rozbudowa systemu wymusza na uczestnikach ruchu drogowego przepisową jazdę – z korzyścią dla ich bezpieczeństwa.
Rośnie liczba fotoradarów w Polsce
Wszystko wskazuje na to, że kontrole prędkości będą nam towarzyszyć coraz częściej. Przewiduje się, że do połowy 2026 roku w ramach Krajowego Planu Odbudowy odcinkowy pomiar prędkości obowiązywać będzie w 35 nowych lokalizacjach.
To jeszcze nie koniec rozwoju systemu, gdyż CANARD informuje, że wspomniany projekt zakłada instalację łącznie 128 urządzeń rejestrujących: 43 do odcinkowego pomiaru prędkości (8 z nich już działa), 70 urządzeń punktowego pomiaru prędkości, 10 urządzeń do monitorowania przejazdu na czerwonym świetle na skrzyżowaniach i 5 urządzeń, które będą monitorować przejazd na czerwonym świetle na przejazdach kolejowych.
Celem uruchamiania odcinkowych pomiarów prędkości jest poprawa bezpieczeństwa nie tylko uczestników ruchu drogowego, ale i osób prowadzących prace budowlane na trasie, która nie została wyłączona z ruchu.
"Taka sytuacja miała miejsce na budowie autostrady A1 pomiędzy Tuszynem i Częstochową. OPP zainstalowano na wniosek GDDKiA oraz wykonawców inwestycji. (...) Dzięki systemowi udało się uspokoić ruch i poprawić bezpieczeństwo zarówno kierowców i podróżnych, jak i pracowników budowy. Podobne rozwiązanie planujemy wprowadzić w trakcie rozbudowy A2 pomiędzy Łodzią i Warszawą" – możemy przeczytać w komunikacie GDDKiA opublikowanym na rządowej stronie.
Zobacz także
