
Minister finansów Andrzej Domański jednoznacznie zdystansował się od pomysłu przystąpienia Polski do utworzonej przez Donalda Trumpa Rady Pokoju. W rozmowie z "Rzeczpospolitą" podkreślił wprost, że w polskim budżecie nie ma środków na wkład finansowy rzędu miliarda dolarów.
Choć Rada Pokoju została oficjalnie zainaugurowana w czwartek, 22 stycznia, podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, Polska na razie nie przystąpiła do inicjatywy. Karol Nawrocki wziął udział w ceremonii powołania gremium, jednak nie podpisał aktu założycielskiego, a procedura członkowska nie została rozpoczęta.
Prezydent podkreślał w środę na antenie TV Republika, że udział Polski w Radzie Pokoju jest "ważny i potrzebny", jednak wymaga przejścia pełnej procedury konstytucyjnej – decyzji rządu oraz ratyfikacji przez Sejm.
Polska w Radzie Pokoju? Domański: nie ma na to miliarda w budżecie
Jednym z kluczowych punktów zapalnych pozostaje kwestia finansowa. Według informacji przekazywanych przez administrację USA państwa zainteresowane stałym członkostwem miałyby wpłacić 1 miliard dolarów.
Choć Biały Dom zaznacza, że nie jest to formalny warunek przystąpienia, skala zobowiązania budzi poważne wątpliwości po stronie polskiego rządu. Przy obecnym kursie dolara oznaczałoby to dla Polski wydatek rzędu 3,6 miliarda złotych.
– Zacznijmy od tego, że jakiekolwiek porozumienie międzynarodowe wymaga uchwały Rady Ministrów, a takiej uchwały dziś z całą pewnością nie ma. Po drugie, mówimy o bardzo poważnych zobowiązaniach prawnych, które musiałyby zostać szczegółowo przeanalizowane. A odpowiadając wprost: miliarda dolarów w budżecie na to z całą pewnością nie ma – powiedział minister finansów Andrzej Domański w rozmowie z "Rzeczpospolitą" i dodał, że "są ważniejsze zadania do sfinansowania niż uczestnictwo w tej radzie".
Kilka dni wcześniej o tę samą kwestię pytał ministra finansów dziennikarz Business Insider Polska podczas Forum w Davos. Wówczas Domański unikał jednoznacznej deklaracji.
– Ja nie gdybam: nie mówię tak, nie mówię nie – odpowiedział, zaznaczając, że decyzje tego typu mają charakter polityczny i nie należą wyłącznie do kompetencji ministra finansów. Minister finansów dodał przy tym, że Polska jest jedną z największych gospodarek na świecie i "zawsze chce być przy stole decyzyjnym".
Rada Pokoju ma mniej członków, niż zapowiadał Donald Trump
Sama Rada Pokoju Donalda Trumpa pozostaje inicjatywą budzącą kontrowersje, zarówno co do skali, jak i realnego znaczenia. Według przedstawicieli Białego Domu zaproszenia miały trafić do około 50 światowych przywódców, a 35 państw miało zaakceptować udział.
Inni urzędnicy administracji USA mówili jednak o około 30 potwierdzonych akceptacjach, a wcześniejsze doniesienia medialne sugerowały nawet 60 zaproszonych krajów. W praktyce liczba państw, które faktycznie przystąpiły do Rady na etapie podpisania aktu założycielskiego, okazała się znacznie niższa.
Według dostępnych informacji do Rady Pokoju dołączyły dotąd: Albania, Argentyna, Armenia, Azerbejdżan, Bahrajn, Białoruś, Egipt, Indonezja, Izrael, Jordania, Kosowo, Kuwejt, Maroko, Pakistan, Paragwaj, Katar, Arabia Saudyjska, Turcja, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Węgry, Uzbekistan oraz Wietnam.
Lista członków pozostaje otwarta. Część zaproszonych krajów deklaruje, że wciąż analizuje warunki przystąpienia lub uzależnia decyzję od dalszego rozwoju inicjatywy.
Jednocześnie kilka państw europejskich – Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Norwegia, Szwecja, Dania, Włochy i Słowenia – wprost odmówiło udziału, obawiając się podważenia porządku międzynarodowego opartego na Karcie Narodów Zjednoczonych. Szczególne kontrowersje wywołały zaproszenia dla Władimira Putina i Alaksandra Łukaszenki.
Rada Pokoju zastąpi ONZ? Tego chce Trump
Rada Pokoju wyrosła z 20-punktowego planu rozejmu w Strefie Gazy, zatwierdzonego wcześniej przez Radę Bezpieczeństwa ONZ. Donald Trump zapowiedział jednak szybkie rozszerzenie jej kompetencji – od działań wobec Hezbollahu w Libanie, po próbę zakończenia wojny w Ukrainie.
– Będziemy mieć pokój na świecie. I wszyscy jesteśmy gwiazdami – ogłosił prezydent USA w Davos, dziękując przywódcom państw, które zdecydowały się dołączyć do projektu.
Jednocześnie ostro skrytykował ONZ. – Organizacja Narodów Zjednoczonych ma ogromny potencjał, ale ja nigdy nie rozmawiałem z ONZ o żadnym z konfliktów, które naprawiliśmy – mówił Trump, sugerując, że Rada Pokoju mogłoby w przyszłości przejąć część funkcji tej instytucji.
Zobacz także
