
Donald Trump przekonuje, że jest "w idealnym zdrowiu" i nie wymaga żadnej opieki. Jednocześnie grozi pozwami mediom, które ośmielą się pisać inaczej. "New York Magazine" w obszernym reportażu pokazuje jednak, że pytania o kondycję 79-letniego przywódcy USA nie biorą się znikąd – a im głośniej Trump mówi o swojej "doskonałej formie", a jego otoczenie o "nadludzkim prezydencie", tym bardziej podsyca spekulacje.
– Nie potrzebuję żadnego brania mnie pod opiekę, bo jestem w idealnym zdrowiu. Celowo co roku – albo częściej – robię badania, bo Amerykanie powinni wiedzieć, że prezydent jest zdrowy, żeby nie skończyło się jak z tym ostatnim [Joe Bidenem – red.], który był najgorszą rzeczą, jaka spotkała starszych ludzi – powiedział Trump dziennikarzowi "New York Magazine", Benowi Terrisowi, który odwiedził go w Białym Domu.
Jednocześnie ostrzegł: "Jeśli napiszesz zły tekst o moim zdrowiu, pozwę 'New York Magazine'. Przyjdzie czas, kiedy będzie można taki tekst napisać – może za dwa, trzy, pięć lat. Za pięć lat i tak nikogo to nie będzie obchodzić".
Zdrowie Donalda Trumpa wywołuje spekulacje. "Siniaki na ręce, opadająca prawa strona twarzy"
Mimo tych protestów Biały Dom zdaje sobie sprawę, że temat zdrowia prezydenta jest dziś nieunikniony. Spekulacje narastają od miesięcy – od nagrań, na których Trump wygląda, jakby zasypiał podczas publicznych wydarzeń, przez memy i żarty w sieci, aż po viralowe analizy "domorosłych lekarzy".
Jedno z nagrań, obejrzane 19 mln razy, sugerowało, że widoczne wybrzuszenie w spodniach Trumpa to worek od cewnika. Do tego dochodzą regularnie pojawiające się siniaki na prawej dłoni, opatrunki, obrzęknięte kostki (diagnozowane przez lekarzy jako przewlekła niewydolność żylna), "opadająca" prawa strona twarzy podczas uroczystości 11 września czy niewyjaśniona wizyta w szpitalu, gdzie Trump przeszedł rezonans magnetyczny, ale nie potrafił powiedzieć – czego dokładnie.
– Czuję się tak samo jak 40 lat temu – zapewniał Trump dziennikarza "New York Magazine". Dziennikarz opisuje, że prezydent USA wygląda na szczuplejszego niż w telewizji, choć zaprzecza, by kiedykolwiek stosował leki odchudzające. Jego włosy są już naturalnie białe, ma opuchnięte oczy, lekko się garbi, a jego słuch – według ludzi z otoczenia – wyraźnie się pogorszył, choć sam prezydent zdaje się tego nie zauważać.
Szczególną uwagę dziennikarza przyciąga prawa dłoń Trumpa – sucha, szarawa, z rozlanym siniakiem "jak test Rorschacha". Podczas spotkania z młodszym politykiem Zohranem Mamdanim Trump wyraźnie starał się ją zasłaniać. – To tylko od uścisków dłoni – tłumaczył, prosząc lekarzy o potwierdzenie. – Widziałem, jak prezydent przez ponad godzinę ściskał dłonie – zapewniał jego lekarz, kapitan Sean Barbabella.
Trump przyznaje, że łatwo mógłby skończyć z siniakami – wystarczyłoby odstawić aspirynę. Bierze jej 325 mg dziennie od 30 lat, mimo że lekarze tego nie zalecają. – Chcę mieć rzadką krew. Bardzo rzadką – mówił.
Donald Trump to "nadludzki prezydent"
W przeciwieństwie do ciszy, która przez lata otaczała pogarszający się stan Joe Bidena, wokół Trumpa panuje – jak pisze "NYM" – "kakofonia". Współpracownicy prześcigają się w opowieściach o jego nadludzkiej energii.
– Może pracować ciężej, ma lepszą pamięć, większą wytrzymałość niż zwykły śmiertelnik. Nagłówek powinien brzmieć: "Nadludzki prezydent" – stwierdził Stephen Miller, doradca ds. bezpieczeństwa krajowego Stanów Zjednoczonych
Lekarze Białego Domu mówią o "doskonałym" stanie zdrowia, wskazują na wyniki EKG, które według analizy AI mają odpowiadać osobie o kilkanaście lat młodszej, oraz na testosteron "najwyższy, jaki widziano u osoby po siedemdziesiątce". Marco Rubio podsumowuje krótko: "On jest po prostu za zdrowy".
– Czy moje zdrowie jest idealne? – zapytał Trump lekarzy w pokoju. – Jest doskonałe, proszę pana – padła odpowiedź.
Trump ma Alzheimera? Słowa jego bratanicy o Fredzie Trumpie dają do myślenia
Jednocześnie prezydent coraz częściej mówi o spuściźnie. Budowa monumentalnej sali balowej, "Arc de Trump" w Waszyngtonie czy sygnowanie nazwiskiem Kennedy Center mają być formą trwałego śladu. – On nie myśli o dziedzictwie w kategoriach ustaw. Chodzi o budynki i nagrody – mówi jeden z republikańskich strategów. Najbardziej pożądaną pozostaje Pokojowa Nagroda Nobla.
Trump wspomina też coraz częściej ojca, Freda Trumpa, który do późnej starości cieszył się zdrowiem, zanim pojawiła się demencja. – Jak to się nazywa... – zawahał się Trump w rozmowie z dziennikarzem Benem Terrisem. – Alzheimer – podpowiedziała rzeczniczka. – Coś jak Alzheimer. Ale ja tego nie mam – podsumował.
Jego bratanica Mary Trump widzi to inaczej. – Czasem wygląda, jakby nie był zorientowany w czasie i miejscu. Widzę ten sam wzrok jelenia w światłach reflektorów, który widziałam u mojego dziadka – powiedziała w rozmowie z "New York Magazine". Trump odrzuca te sugestie, chwaląc się, że "zaliczył" testy poznawcze. – Zaliczyłem wszystkie. Bo piję mleko – mówił w styczniu.
Dieta Trumpa "jedną z najgorszych w Waszyngtonie"
Jednocześnie NYM opisuje styl życia Trumpa, który stoi w jaskrawej sprzeczności z tymi zachwytami. Dieta prezydenta od lat uchodzi za jedną z najgorszych w Waszyngtonie: słodycze, czerwone mięso, brak warzyw i niemal całkowita niechęć do zmiany nawyków.
– Je dużo cukierków i mięsa. Zero warzyw – mówi jeden z wysokich rangą urzędników Białego Domu. Sekretarz zdrowia Robert F. Kennedy Jr. komentował wprost: "Nie wiem, jak on jeszcze żyje", określając te przyzwyczajenia jako "niezrównoważone".
Trump nie wierzy też w ćwiczenia fizyczne; gdy lekarze zalecili mu więcej chodzenia w związku z obrzękami nóg, zapytał współpracowników, czy istnieje jakakolwiek alternatywa. Śpi niewiele – około pięciu godzin na dobę – i uważa to za zaletę, nie problem. – Kiedy dobrze się bawię, śpię jeszcze mniej – stwierdził.
Jak zauważa "New York Magazine", nawet wśród jego współpracowników rośnie przekonanie, że taki tryb życia może okazać się nie do utrzymania w dłuższej perspektywie. – On kiedyś padnie – przyznał jeden z jego współpracowników. Trump się z tym nie zgadza.
Czy Donald Trump jest chory? Jego lekarz zapewnia, że jest zdrowszy od 64-letniego Baracka Obamy
Przez wiele tygodni autor reportażu "New York Magazine" próbował ustalić, jak naprawdę wygląda stan zdrowia Donalda Trumpa. Wnioski były ostrożne: prezydent może być w całkiem dobrej formie jak na niemal 80-latka – choć z pewnością nie aż tak "nadludzkiej", jak twierdzi on sam i jego otoczenie.
Tym razem dziennikarz znalazł się jednak w jednym pokoju z ludźmi, którzy rzeczywiście leczą prezydenta i znają go od środka. I choć teoretycznie to oni powinni wiedzieć najwięcej, ich bliskość wobec Trumpa może być – jak zauważa "NYM" – częścią problemu.
Podczas rozmowy rzeczniczka Karoline Leavitt zwróciła się do jednego z lekarzy. – Pracowałeś dla Obamów, prawda? – zapytała. – Tak – odpowiedział James Jones, który w latach 2009–2018 był jednym z głównych medycznych decydentów w Białym Domu. Gdy Barack Obama kończył prezydenturę, miał 55 lat i opinię niemal obsesyjnie dbającego o formę – według anegdot pozwalał sobie wieczorem na dokładnie siedem migdałów.
Wtedy padło pytanie, które najlepiej pokazuje dynamikę tej rozmowy. – Kto jest zdrowszy – Obama czy prezydent Trump? – zapytał Terris. Trump spojrzał w milczeniu na Jonesa. Lekarz nie zawahał się ani przez chwilę. – Prezydent Trump – odpowiedział. Trump skinął głową. Na jego twarzy nie pojawił się nawet cień uśmiechu – jakby inna odpowiedź w ogóle nie wchodziła w grę, podkreśla dziennikarz "New York Magazine". – Napisz to – polecił mu Trump.
Jak podsumowuje "New York Magazine", wokół zdrowia Trumpa istnieje dziś wystarczająco dużo faktów, domysłów i sprzecznych sygnałów, by każdy mógł znaleźć potwierdzenie własnych przekonań.
Prezydent bywa wyraźnie zmęczony, sprawia wrażenie przysypiającego – ale potrafi też godzinami przemawiać na wiecach i realizować wyczerpujący kalendarz podróży. Wydaje się jednocześnie "kruchy" i zdumiewająco odporny. A im częściej powtarza, że jest w "idealnym zdrowiu", tym bardziej temat ten staje się nieunikniony.
Zobacz także
