
– Pojawia się przekaz: "Nie zdusicie wolności słowa, nie zamkniecie mojej stacji, oni jedyni mówią prawdę". Dla części odbiorców staje się to symbolem nadziei na powrót "słusznej władzy" i formą patriotyzmu – tak chęć wspierania TV Republiki tłumaczy dr hab. Maciej Mrozowski, medioznawca, prawnik i wykładowca. A ta ma niemałe kłopoty.
TV Republika ma kłopoty finansowe, o czym niedawno pisała Katarzyna Zuchowicz.
Chodzi o koncesję na nadawanie naziemne, ważną przez 10 lat, którą trzeba regularnie spłacać. Całkowity koszt to 17,85 mln zł. Zgodnie z harmonogramem stacja była zobowiązana wpłacać 1,85 mln zł rocznie, do 1 września.
I wszystko działało bez zarzutu aż do 2024 roku.
Potem zaczęły się schody.
Okazało się, że TV Republika uregulowała tylko opłaty za nadawanie do końca stycznia 2026. Według serwisu Press ma około 900 tys. zł zaległości.
I tu robi się gorąco: stacja wystąpiła o rozłożenie pozostałych opłat koncesyjnych na raty. Jak na razie wniosek trafia pod lupę prawników KRRiT.
"Jedyna stacja to Republika"
Stacja na wszelką cenę próbuje spiąć budżet. I apeluje do swoich odbiorców:
"Wspierajcie nas, składając zlecenie stałe. To prosty krok, który daje nam stabilność i realną możliwość dalszego działania. Wasze zaufanie to dla nas motywacja i odpowiedzialność" – czytam w poście na fejsbukowym profilu.
Telewizja Republika ma wiernych fanów i zwolenników. W komentarzach powtarzają jak mantrę hasła: "Tylko Republika", "Niech żyje Republika", "Brawo Republika", "Jedyna stacja to Republika".
Dlatego można przypuszczać, że to właśnie oni chętnie dołożą swoją cegiełkę do ratowania stacji. Jak podaje Wyborcza, tylko w pierwszej połowie 2025 roku widzowie wpłacili na konto stacji około 6,5 mln zł, a ze sprawozdania finansowego za 2024 r. wynika, że przychody z darowizn wyniosły niemal 35 mln zł.
Dr hab. Maciej Mrozowski, medioznawca, prawnik i wykładowca, przypomina, że w ubiegłym stuleciu to Radio Maryja odpowiadało na zapotrzebowanie na prawicowe media w Polsce. Dzięki wsparciu słuchaczy i darowiznom stacja mogła się rozwijać.
– Ludzie wpłacali gigantyczne kwoty. Przy okazji powstał nasz "Nasz Dziennik" i szkoły społeczne promujące wartości konserwatywne – dopowiada.
Zdaniem eksperta, Radio Maryja i środowisko skupione wokół ojca Rydzyka zdają się jednak tracić dawny urok świeżości, oryginalności i autentyczności. Ich dzieła coraz częściej kojarzone są z cwaniactwem niż z oddolnym entuzjazmem.
– W tej sytuacji naturalnym wyborem dla części odbiorców stała się TV Republika, która przejęła tę rolę. Stacja wypracowała dziś własne środowisko, co widać po znaczącej oglądalności – zauważa dr hab. Maciej Mrozowski.
Nie fakty, ale konkretny obraz świata
– Skąd w widzach poczucie obowiązku wspierania borykającej się z problemami finansowymi stacji? – pytam.
– To etap psychologicznego procesu: zaczynamy słuchać mediów, które oferują spójny obraz świata. Formalnie są to stacje informacyjne, w praktyce jednak prezentują one światopoglądowe narracje. Nie sprzedają informacji, lecz to, co dawniej nazywano "pakietami świadomości" – gotowymi, kompleksowymi interpretacjami rzeczywistości – odpowiada ekspert, dodając, że prawdziwa informacja polega na dostępie do różnych punktów widzenia i konieczności samodzielnego wyboru.
– Stacje takie jak TV Republika oferują już nie same fakty, lecz konkretny obraz świata – opinie i wspomniane pakiety świadomości. Z czasem część odbiorców przyzwyczaja się do tego obrazu i zaczyna uważać go za jedyny słuszny – ocenia ekspert.
Jak mówi dalej, na kolejnym etapie pojawia się poczucie zagrożenia, że stacja przestanie istnieć, skoro ma trudności finansowe. Najwierniejsi widzowie czują się więc zobowiązani do pomocy. Darowizna staje się formą obywatelskiej postawy – wyrazem zaangażowania, aktywności i odpowiedzialności.
Profesor Mrozowski wskazuje jeszcze jeden aspekt: przekonanie, że TV Republika to jedyna stacja mówiąca prawdę, ostoja, którą należy ratować przed wrogim światem. Właśnie w tym momencie angażowanie się widzów staje się pełne i emocjonalne.
dr hab. Maciej Mrozowski
prawnik, medioznawca
I dalej: – Jednocześnie gest ten może być wykonywany na przekór władzom – jako demonstracja sprzeciwu wobec ograniczania wolności słowa. Pojawia się przekaz: "Nie zdusicie wolności słowa, nie zamkniecie mojej stacji, oni jedyni mówią prawdę". Dla części odbiorców staje się to symbolem nadziei na powrót "słusznej władzy" i formą patriotyzmu.
– Co istotne, mechanizm ten działa przede wszystkim w sferze emocji i przywiązania, a nie racjonalnej refleksji. Media stają się obiektem lojalności. Wraz z osłabieniem realnych relacji międzyludzkich coraz częściej zastępują je relacje pośrednie – budowane nie z ludźmi, lecz z mediami – podsumowuje dr hab. Maciej Mrozowski.
Jak ustaliło Radio Zet, w ubiegłym roku Telewizja Republika zarobiła ponad 7 milionów złotych dzięki współpracy z samorządami. W grę wchodziły materiały promocyjne, transmisje lokalnych wydarzeń i różne formy "partnerskiej" obecności na poziomie samorządowym.
To ważny szczegół, bo pokazuje jedno: pieniędzy w systemie nie brakuje. Nawet przy problemach z opłatami koncesyjnymi stacja potrafi sięgnąć po znaczące środki z publicznych źródeł. Te wpływy mogą łagodzić kłopoty z regulowaniem zobowiązań wobec KRRiT, ale jednocześnie rodzą niewygodne pytania – gdzie kończy się finansowanie, a zaczyna niezależność redakcyjna?
Zobacz także
