Posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. ABW zapowiada działania.
Posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. ABW zapowiada działania. Facebook/Kancelaria Prezydenta RP

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego podejmie czynności po środowym posiedzeniu RBN – poinformował rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. Sprawa dotyczy obecności Sławomira Cenckiewicza w niejawnym posiedzeniu. Po deklaracji Dobrzyńskiego zawrzało.

REKLAMA

W środę (11 lutego) czołowi politycy i przedstawiciele służb zebrali się na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, które zwołał prezydent Karol Nawrocki. Część jawna zebrania obejmowała przemówienie głowy państwa. O tym, co toczyło się za zamkniętymi drzwiami, opinia publiczna dowiaduje się z późniejszych oświadczeń polityków oraz medialnych przecieków. Wiedzą jednak uczestnicy spotkania, a w jego niejawnej części miał uczestniczyć także szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz. ABW już zapowiada reakcję.

Sławomir Cenckiewicz dopuszczony do niejawnych obrad. ABW reaguje

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński opublikował w serwisie X wpis, który wywołał burzę. Zadeklarował on, że po posiedzeniu RBN Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego podejmie czynności związane z obecnością Sławomira Cenckiewicza na spotkaniu.

"Pan Sławomir Cenckiewicz, szef BBN, nie ma dostępu do informacji niejawnych ze względu na trwające postępowanie sądowo-administracyjne. W związku z tym nie może być dopuszczony w jakimkolwiek trybie (nawet jednorazowej zgody) na posiedzenie, któremu nadano klauzulę niejawności. Lekceważenie prawa oraz próby manipulacji absolutnie nie zmienią stanu faktycznego, czyli braku ważnego poświadczenia. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego podejmie w tej sprawie stosowne czynności" – zapowiedział Dobrzyński.

Dla przypomnienia, Sławomir Cenckiewicz stracił poświadczenie bezpieczeństwa w 2024 roku, po decyzji Służb Kontrwywiadu Wojskowego. Rok później decyzję uchylił Wojewódzki Sąd Administracyjny, ale ten wyrok nie jest prawomocny. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów złożyła skargę do Naczelnego Sądu Administracyjnego, ale orzeczenie w sprawie Cenckiewicza jeszcze nie zapadło.

Trwa dyskusja nt. obecności Cenckiewicza na posiedzeniu RBN

Obecność szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego na niejawnych obradach wywołała falę pytań i wątpliwości. Na przytoczony wpis Jacka Dobrzyńskiego na X zareagował m.in. Bartosz Lewandowski, adwokat, partner kancelarii Khanzadyan Lewandowski i Partnerzy i prawnik w Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris. "Ma. To wynika z art. 152 par. 1 ppsa. Tylko rząd tego nie chce respektować, co w sumie nie dziwi patrząc po dotychczasowej praktyce i nieprzestrzeganiu zasady legalizmu (art. 7 Konstytucji RP)" – zripostował.

Co na to sam szef BBN? Opublikował obszerne oświadczenie na X, w którym twierdził:

"Z mocy art. 152 § p.p.s.a. w związku z korzystnymi dla mnie wyrokami WSA posiadam dostęp do informacji niejawnych krajowych i międzynarodowych na podstawie poświadczeń bezpieczeństwa wydanych przez SKW. Wydane przez SKW i Prezesa Rady Ministrów decyzje w przedmiocie cofnięcia poświadczeń bezpieczeństwa WSA wyrokiem z 17 VI 2025 r. uchylił uznając za niezgodne z prawem. Dlatego te decyzje nie wywołują skutków prawnych i nie mogą być w dalszym ciągu wykonywane przez uniemożliwienie mi dostępu do informacji niejawnych".

Tę sporną kwestię poruszono również w "Faktach po Faktach" w TVN24. Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski z PSL objaśnił wtedy, że Sławomira Cenckiewicza dopuszczono do spotkania "poprzez decyzję szefa kancelarii prezydenta". Anita Werner dopytywała o poziom tajności zebrania, które polityk określił jako "spotkanie niejawne". Następnie dopytała jeszcze, czy to oznacza, że Cenckiewicz uczestniczył w spotkaniu, podczas którego podano informacje niejawne. – Powiedziałem, co powiedziałem – przekazał Piotr Zgorzelski.

Dziennikarka przypomniała, że Sławomir Cenckiewicz nie ma przyznanego dostępu do informacji niejawnych. – Tak. I dlatego został dopuszczony jednorazową decyzją szefa KPRP – odparł jej rozmówca. Na pytanie dziennikarki, czy "tak można", odpowiedział: – Tak można.