
Chociaż to głównie posłowie chcą zakazu handlu w niedzielę, sprawa dotyczy bardziej ich żon i koleżanek z sejmowych ław. Okazuje się jednak, że często mają one inne zdanie niż ci, którzy za pomocą przycisku do głosowania będą podejmowali decyzję.
Wypowiedzi w tej sprawie odmówiła żona premiera Donalda Tuska. O rozmowie z żonami Leszka Millera, Grzegorza Schetyny czy Janusza Palikota też mogę zapomnieć. Jarosław Kaczyński żony nie ma. - Żona jest osobą prywatną, poza tym na pewno by się ze mną zgodziła – ucina Ryszard Kalisz, specjalista lewicy od dialogu z feministkami. – Żona nie rozmawia z mediami, mamy podobne poglądy – oznajmia John Godson, konserwatywny poseł PO. CZYTAJ WIĘCEJ
Zakazu handlu bronią obecne i byłe parlamentarzystki. Dorota Arciszewska-Mielewczyk z Prawa i Sprawiedliwości przyznaje, że sama kiedyś robiła zakupy w niedzielę. Teraz jednak unika tego jak ognia i chce, by kobiety mogły spędzać ten dzień tak jak ona – z rodziną, z dala od konsumpcyjnego zgiełku. Argumenty ekonomiczne ocenia jako bezpodstawne. Elżbieta Jakubiak, niegdyś w PiS, dzisiaj w Polska Jest Najważniejsza, przekonuje, że zakaz handlu powinien objąć tylko sklepy wielkopowierzchniowe, bo rodzinne sklepiki i tak przegrywają konkurencję z nimi. Ale zdecydują i tak mężczyźni – ich w Sejmie jest większość.

