
Od 3 marca kierowcy z ciężką nogą nie będą już ryzykować tylko wysokiego mandatu. Jazda ponad 140 km/h na zwykłej drodze z ograniczeniem do 90 km/h ma oznaczać automatyczną utratę prawa jazdy na 3 miesiące. Nowe przepisy rozszerzają dotychczasowy bat na piratów z terenu zabudowanego także na drogi poza miastem.
Do tej pory najbardziej bolesny przepis dotyczył wyłącznie terenu zabudowanego. Kto tam przekroczył prędkość o ponad 50 km/h, musiał liczyć się z obowiązkowym zatrzymaniem prawa jazdy na 3 miesiące. Od 3 marca ta zasada wychodzi poza miasta.
Nowelizacja przewiduje, że policjant zatrzyma dokument również wtedy, gdy kierowca na drodze jednojezdniowej dwukierunkowej poza obszarem zabudowanym przekroczy limit o ponad 50 km/h. Oznacza to, że przy dopuszczalnej prędkości 90 km/h jazda powyżej 140 km/h zakończy się utratą prawa jazdy.
To zmiana, którą wielu zmotoryzowanych odczuje szybciej, niż im się wydaje. Właśnie na takich zwykłych drogach krajowych i wojewódzkich wielu kierowców pozwalało sobie dotąd na znaczne przekraczanie prędkości, żyjąc w przekonaniu, że najwyżej złapią wysoki mandat i punkty. Teraz ryzykują czymś dużo cenniejszym – utratą uprawnień, a często także pracy i mobilności całej rodziny.
Prawa jazdy już lecą. Teraz będzie ich jeszcze więcej
Obowiązek zatrzymywania prawa jazdy za drastyczne przekroczenie prędkości w obszarze zabudowanym działa od 2015 r. Tylko w ostatnim roku 3 miesiące bez prawka zaliczyło około 26,5 tys. osób. Rozszerzenie katalogu wykroczeń o drogi poza miastem niemal na pewno podbije te statystyki. Zwłaszcza że na wielu odcinkach poza terenem zabudowanym kierowcy traktują limit 90 km/h wyłącznie jako orientacyjne zalecenie, a nie twardą granicę.
Jeśli po wejściu przepisu w życie policjant złapie kogoś na klasycznej "przelotówce" z prędkością mocno powyżej 140 km/h, manewr wyprzedzania, "chwila nieuwagi" czy "pusta droga" nie będą żadnym argumentem. Decyzja o zatrzymaniu prawa jazdy będzie obowiązkowa.
Młodzi kierowcy pod lupą. Mniej punktów, więcej ograniczeń
Zaostrzenie przepisów nie kończy się jednak tylko na prędkości. Nowe regulacje bardzo mocno "przykręcają śrubę" młodym kierowcom. Ci, którzy dopiero odebrali dokument, będą mieli znacznie mniej marginesu na błędy.
W przypadku świeżo upieczonych posiadaczy prawa jazdy przekroczenie progu 20 punktów karnych w ciągu pierwszego roku od wydania dokumentu ma oznaczać zatrzymanie uprawnień. Co więcej, jeśli w okresie próbnym kierowca popełni przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji albo 3 poważniejsze wykroczenia drogowe, również pożegna się z prawkiem.
Ponadto od 3 marca o prawo jazdy kat. B będzie można ubiegać się już w wieku 17 lat, ale pod jednym warunkiem – młody kierowca przez pierwsze miesiące będzie musiał jeździć w towarzystwie dorosłego opiekuna za kierownicą, z co najmniej 5-letnim doświadczeniem. Co więcej, policja zyska możliwość badania takiego "pilota" na zawartość alkoholu.
Brawura, wyścigi, drift. Kodeks karny też się zaostrza
Równolegle do zmian w prawie o ruchu drogowym w życie wchodzi twardy pakiet przepisów karnych wymierzonych w najbardziej pokazowe przejawy drogowej brawury. Po raz pierwszy wprost zdefiniowano w Kodeksie karnym nielegalny wyścig pojazdów mechanicznych, a organizowanie, prowadzenie lub udział w takich "zawodach" stało się osobnym przestępstwem.
Pojawia się także nowa figura tzw. jazdy brawurowej, czyli sytuacji, w której kierowca jednocześnie rażąco przekracza prędkość, łamie inne podstawowe zasady bezpieczeństwa i naraża człowieka na bezpośrednie ryzyko utraty życia lub zdrowia. Co ważne, do odpowiedzialności karnej nie jest już potrzebny sam wypadek czy kolizja – wystarczy, że policja i prokuratura wykażą rzeczywiste zagrożenie.
Zobacz także
W tle są również sankcje majątkowe. Przy stężeniu alkoholu co najmniej 1,5 promila sąd ma z mocy prawa orzekać przepadek pojazdu. W skrajnych przypadkach, przy łamaniu wcześniej orzeczonego zakazu prowadzenia, kierowcy grozi dożywotnie wykluczenie zza kółka.
Hulajnogi, kaski, traktory. Nowe zasady dla wszystkich uczestników ruchu
Pakiet zmian to nie tylko bat na piratów drogowych. Przepisy porządkują też to, co dzieje się na ścieżkach rowerowych, chodnikach i lokalnych drogach.
Dzieci do 13. roku życia dostaną zakaz jeżdżenia hulajnogą elektryczną i innymi urządzeniami transportu osobistego po drodze, a w strefie zamieszkania będą mogły korzystać z takich sprzętów wyłącznie pod opieką dorosłego. Kilka miesięcy później wejdzie kolejny obowiązek: do 16. roku życia kask rowerowy czy kask na hulajnodze przestanie być tylko "dobrym nawykiem", a stanie się wymogiem.
Na drugim końcu skali są rolnicy. Dla nich nowelizacja przynosi dobrą wiadomość – maksymalna dopuszczalna prędkość ciągników rolniczych z przyczepą rośnie z 30 do 40 km/h. Ma to odzwierciedlać rzeczywiste możliwości nowoczesnych maszyn, ale też uporządkować ruch na drogach lokalnych, gdzie ciągnik jadący 25 km/h tworzył długie "ogonki".
