
Donald Trump w czasie inauguracji Rady Pokoju sypał takimi tekstami, że już huczy o całej sieci. Jedna z jego wypowiedzi wywołała szczególne poruszenie wśród zgromadzonych gości. O kim prezydent USA powiedział, że jest... zbyt przystojny, by go polubić?
Posiedzenie Rady Pokoju w Waszyngtonie miało być przede wszystkim poważną debatą nad przyszłością Strefy Gazy. Spotkanie ma nadzorować realizację amerykańskiego planu pokojowego i mobilizować gigantyczne fundusze na odbudowę zniszczonych terenów. Nie było tam tam tylko czystej polityki, ale usłyszeliśmy też kilka "złotych myśli" gospodarza.
Donald Trump komplementuje (?) prezydenta Paragwaju
Podczas swojego przemówienia Donald Trump w dość osobliwy sposób podziękował za obecność prezydenta Paragwaju, Santiago Peñy. "Prezydencie, dziękuję bardzo. Młody, przystojny facet. Zawsze miło jest być młodym i przystojnym" – stwierdził Donald Trump.
Potem wywołał niezręczny śmiech na sali kolejną uwagą. "To nie znaczy, że musimy cię lubić. Nie lubię młodych, przystojnych mężczyzn. Kobiety? Te lubię. Mężczyzn nie... nie jestem nimi zainteresowany" – zapewnił prezydent USA.
Kim jest "młody, przystojny" 47-letni Santiago Peña?
Dla 79-letniego Trumpa, Peña faktycznie jest "młodzikiem". I nie tylko, bo nawet jak na urząd prezydenta 47 lat jest to nietypowy wiek. Nie wziął się jednak z przypadku i jest doświadczonym politykiem i ekonomistą.
W swoim kraju przeszedł długą drogę zawodową, by wejść na sam szczyt. Wcześniej m.in. pracował jako ekonomista w Banku Centralnym Paragwaju i Międzynarodowym Funduszu Walutowym oraz pełnił funkcję ministra finansów.
Peña objął urząd prezydenta Paragwaju w sierpniu 2023 roku, kiedy to startując z ramienia konserwatywnej Partii Colorado (wcześniej przez 20 lat był liberałem). Został najmłodszym prezydentem kraju od czasu przywrócenia demokracji w 1989 roku.
Jego prezydentura od początku budzi emocje. Przeciwnicy twierdzili, że może on pozostawać "sekretarzem" swojego mentora, byłego prezydenta Horacio Cartesa i cały czas jest mu wypominany brak niezależności. To m.in. wobec jego prezydentury wybuchły protesty generacji Z.
Zobacz także
Trump nazwał żonę "gwiazdą filmową" i znów mówił o Nagrodzie Nobla
Wystąpienie Trumpa nie ograniczyło się tylko do żartów o urodzie. Prezydent USA wspomniał o pechowych zdarzeniach z przeszłości, jak wyłączony teleprompter podczas sesji ONZ czy awaria schodów ruchomych.
"Miałem szczęście, że moja żona, gwiazda filmowa (nawiązywał do dokumentu 'Melanie', który okazał się klapą - red.), była przede mną, bo położyłem rękę na pewnej części jej ciała i zdołałem zatrzymać swój upadek" – wspominał Trump, o czym donosi People.com.
Prezydent USA nawiązał również do swojej obsesji na punkcie Nagrody Nobla przyznawanej przez Norweski Komitet Noblowski. W 2025 roku wyróżnienie to zgarnęła María Corina Machado, które zresztą mu potem przekazała (sam medal, tytułu nie).
Trump przyznał, że zobaczył notatkę, na której było "Norwegia z dumą ogłasza...", ale chodziło o miejsce kolejnego spotkania Rady Pokoju, a nie wręczenia nagrody. "Pomyślałem: O świetnie, dostaję Nobla! W końcu, w końcu zrobili to dobrze" – komentował z ironią. Podkreślił jednak, że bardziej od prestiżu interesuje go "ratowanie ludzkich żyć".
Mimo tych wszystkich anegdotek, padły też konkretne deklaracje finansowe. Trump ogłosił, że członkowie rady zadeklarowali 7 miliardów dolarów na pomoc dla Gazy, a USA dołożą do tego kolejne 10 miliardów. NBC podaje jednak, że Amerykański Kongres nie zatwierdził jeszcze tak ogromnych wydatków.
