Klasa w szkole w Niemczech.
Mało kto uczy się języka polskiego w szkole w Niemczech. Shutterstock.com

Zaledwie jeden promil uczniów w Niemczech uczy się języka polskiego. Brakuje oferty, środków oraz zrozumienia decydentów. Bywa też, że przekonywać trzeba samych rodziców.

REKLAMA

Nawet dwa miliony osób żyjących w Niemczech jest związanych biograficznie z Polską, z czego około połowa posługuje się językiem polskim w domu. Z badań Eurobarometru – przeprowadzonych przez portal Statista w 2023 roku – wynika, że polski należy (obok tureckiego) do najczęściej używanych języków ojczystych w Niemczech; zadeklarowało to 2 procent respondentów.

Popularność polskiego jako języka "domowego" nie idzie jednak w parze z możliwościami jego nauczania. Zaledwie jeden promil wszystkich uczniów w Niemczech uczy się polskiego w szkole. Dla porównania: języka rosyjskiego – około 1 procent, a francuskiego – 15 procent.

Brak języka polskiego w planach nauczania widać we wszystkich typach szkół i we wszystkich landach. W Nadrenii Północnej-Westfalii, mimo tradycyjnie bliskich związków z Polską, nie ma ani jednej klasy z językiem polskim jako obcym. Jednocześnie na lekcje polskiego jako języka pochodzenia uczęszcza tu największa liczba uczniów w całych Niemczech – 4769 osób.

W Berlinie istnieje wprawdzie jedyna w Niemczech polsko-niemiecka szkoła podstawowa, a także szkoła drugiego stopnia, gdzie można kontynuować naukę języka, jednak już żadne z prowadzonych przez miasto gimnazjów nie oferuje lekcji języka polskiego. Ofertę taką ma tylko jedno z gimnazjów prywatnych, prowadzone przez Kościół katolicki. Dla przykładu naukę rosyjskiego oferuje obecnie aż jedenaście stołecznych gimnazjów.

Asymetria prestiżu

Niewiele pomagają też liczne kontakty gospodarcze między Polską a Niemcami. Nauka polskiego nie jest postrzegana jako inwestycja, mogąca zapewnić lepsze zarobki czy pracę.

– Wciąż pokutuje wizerunek języka polskiego jako trudnego, trochę egzotycznego – mówi w rozmowie z DW Magdalena Telus, kierowniczka naukowa Centrum Kompetencji i Koordynacji Języka Polskiego (KoKoPol) z siedzibą w St. Marienthal w Saksonii. – Mamy w Niemczech dużą asymetrię pod względem prestiżu tzw. języków szkolnych i języków migranckich. Język polski jest językiem migranckim, w dodatku z tej części Europy, która do 1989 roku znajdowała się za żelazną kurtyną.

Najlepiej na pograniczu

Nieco lepiej sytuacja wygląda w szkolnictwie na polsko-niemieckim pograniczu. W Meklemburgii Pomorzu-PrzednimBrandenburgii i Saksonii istnieją programy, dzięki którym w wybranych placówkach języka polskiego można uczyć się już na etapie przedszkola. Oferta ta jest obecna także w niektórych szkołach. Obowiązuje tu jednak zasada: im bliżej granicy z Polską, tym łatwiej o naukę polskiego. Znacznie trudniej o to jest w dużych miastach, które nie leżą bezpośrednio na pograniczu, np. w Dreźnie tylko jedno gimnazjum – w dodatku prywatne – prowadzi lekcje polskiego.

– Na ogół pierwszym argumentem jest rzekomy brak zainteresowania – opowiada Magdalena Telus. – Ale przecież gdybyśmy w świecie konsumpcji wychodzili od tego, że najpierw musi być zainteresowanie, a potem produkt, nigdy nie powstałoby wiele rzeczy.

Nierzadko w niemieckich szkołach trzeba przekonywać też samych rodziców, którzy nie bardzo wierzą w sens uczenia się języka polskiego przez ich dzieci. – O tym, że jednak warto, przekonują się po pierwszych zakupach w polskiej Biedronce czy na urlopie. Zauważają, że nawet jeśli ich dziecko potrafi powiedzieć tylko kilka słów, to i tak są zupełnie inaczej w Polsce traktowani, z większą sympatią – mówi DW anonimowo była nauczycielka w jednej ze szkół w Brandenburgii.

Język odziedziczony

Dużo większe zainteresowanie językiem polskim jako odziedziczonym istnieje wśród polskich rodziców. W ubiegłym roku około 40 organizacji polonijnych i 7 Uniwersytetów Ludowych otrzymało od KoKoPolu wsparcie finansowe na prowadzenie lekcji polskiego. Środki te, w wysokości 5 mln euro na lata 2023-2025, przeznaczył niemiecki Bundestag. Dofinansowanie dotyczy wyłącznie nauczania pozaszkolnego. Edukacja szkolna leży bowiem w gestii krajów związkowych.

– Odkąd mamy środki z KoKoPolu, liczba naszych uczniów zwiększyła się z 300 do 500, a liczba klas z 20 do 40 – mówi DW Jakub Nowak, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Szkolnego "Oświata" w Berlinie. Wspomina, że przez lata głównym problemem było utrzymanie stałej kadry. Wynagrodzenia były tak niskie, że szczególnie młode osoby zmuszone były szukać innej pracy. – Gdyby mieć pewność, że pieniądze są zagwarantowane na dłuższy czas, naszą działalność można by rozwinąć jeszcze bardziej – przekonuje Jakub Nowak.

Co z finansowaniem?

Przyznane przez Bundestag 5 milionów euro na naukę polskiego jako języka pochodzenia oraz działalność KoKoPolu wyczerpały się jednak z końcem 2025 roku. Nowych środków nie ma jeszcze przyznanych. Mimo to lekcje trwają, choć prowadzące je osoby nie otrzymują na razie wynagrodzenia.

– Mamy tylko obiecane na "słowo", że dostaniemy je w późniejszym terminie – mówi DW jedna z nauczycielek w Berlinie.

W Ministerstwie Spraw Zagranicznych w Berlinie, z którego budżetu pochodzą środki, dowiedzieliśmy się, że pieniądze mają być. "Federalne Ministerstwo Spraw Zagranicznych zamierza kontynuować finansowanie pozalekcyjnego nauczania języka polskiego za pośrednictwem Centrum Kompetencji i Koordynacji Języka Polskiego kwotą 2 mln euro w 2026 roku" – czytamy w odpowiedzi na pytania DW.

Niemiecki MSZ przyznaje, że wniosek o dofinansowanie został złożony i jest obecnie "poddawany dalszej ocenie". Na pytanie, kiedy środki zostaną wypłacone, ministerstwo nie udzieliło odpowiedzi.

Polski w natarciu

Magdalena Telus przyznaje, że w niemieckim systemie szkolnym, gdzie za edukację odpowiada każdy land z osobna, a poszczególne modele kształcenia mocno od siebie odbiegają, istnieją utarte struktury, które trudno zmienić. Mimo to jest pełna optymizmu.

– Z tym wszystkim zderza się język polski, ale już sam fakt, że o tym mówimy, dowodzi istnienia pewnej dynamiki. Język polski jest w natarciu – uważa. – Jestem przekonania, że właśnie jesteśmy świadkami przełamywania nieobecności języka polskiego w Niemczech. Mam wielką nadzieję, że nauczanie pozaszkolne będzie dopingiem dla nauczania szkolnego.

Opracowanie: Monika Stefanek