Marco Rubio
Niemiecka prasa komentuje wystąpienie Marco Rubio podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa Fot. Shutterstock

Wystąpienie Marco Rubio na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa utrzymane było w kompromisowym tonie, ale w treści reprezentowało "czysty trumpizm" – pisze niemiecka prasa. Zdaniem komentatorów drogi Europy i Ameryki coraz bardziej się rozchodzą.

REKLAMA

Wystąpienie sekretarza stanu USA Marco Rubio podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa było "znacznie mniej kąśliwe w tonie" niż przemówienie wiceprezydenta J.D. Vance'a rok temu, ale treść przemówienia wcale nie była bardziej kompromisowa – oceniła w niedzielę "Sueddeutsche Zeitung".

Komentator Hubert Wetzel podkreślił, że Rubio uważany jest w Europie za przedstawiciela rządu Donalda Trumpa, z którym "da się współpracować". Rubio dystansuje się od ludzi gardzących Europą, od "prawicowo-populistycznych bojowników w wojnie kulturowej MAGA".

Bez kompromisów

"To wszystko jest być może prawdą, lecz w Monachium było widać, że ten podział nie ma w zasadzie większego znaczenia" – zastrzegł Wetzel. Rubio mówił "w sentymentalnym tonie o wspaniałych relacjach amerykańsko-europejskich", ale treść jego wystąpienia wcale nie była kompromisowa. Niezależnie od tego, co Rubio jako minister osobiście myśli i w co wierzy, polityka zagraniczna USA jest tak mocno związana z ideologią MAGA, że minister nie może tego pominąć. 

"Czego bronimy"? – pytał słusznie Rubio, jednak jego odpowiedź – "dumnej, chrześcijańsko-zachodniej cywilizacji, której grozi zagłada" – brzmiała wyraźnie inaczej niż odpowiedź udzielona wcześniej przez kanclerza Friedricha Merza czy prezydenta Francji Emmanuela Macrona. Różnice dotyczą zachowania zasad, regulujących relacje między państwami, ochrony klimatu, roli organizacji międzynarodowych, wolnego  handlu, regulacji migracji – wylicza komentator. "Drogi Ameryki i Europy rozeszły się daleko. Dopóki rządzi Trump, przepaść nie stanie się mniejsza" – podkreślił dziennikarz "Sueddeutsche Zeitung". 

Jasne przesłanie Rubio

Zdaniem komentatora jasność co do stanowiska Waszyngtonu jest korzystna dla Europejczyków, którzy w ostatnich miesiącach byli zdezorientowani. Konfrontowani byli na przemian z szyderczymi, drastycznymi, pogardliwymi wypowiedziami Vance'a i z bardziej racjonalnym, okazującym więcej szacunku podejściem Rubio. Europejczycy czepiali się nadziei, że być może uda się utrzymać Amerykę po ich stronie. 

Monachijskie przemówienie Rubio, po odjęciu patosu, zawiera jasne przesłanie: "Jeżeli będziecie podążać za Trumpem, Sojusz utrzyma się. Jeżeli nie, pójdziemy sami tą drogą".

Europa znajduje się w sytuacji młodego Luke'a Skywalkera z Gwiezdnych wojen, któremu Darth Vader proponuje przejście na ciemną stronę mocy. Luke odmawia i w końcu zwycięża. Europejczycy też próbują odmówić i wmawiają sobie, że mogą zwyciężyć. Muszą tego dokonać w rzeczywistości, a nie tylko w filmie – czytamy w konkluzji. 

Ulga w Monachium

"Ameryka chce innego NATO" – czytamy we "Frankfurter Allgemeine Zeitung". "W Monachium szef MSZ USA ostro krytykuje wolny handel, ochronę klimatu i ONZ. O Grenlandii nie wspomniał ani słowem, zamiast tego, opowiedział się za przywróceniem zachodniej dominacji. Ameryka chce innego NATO" – pisze Nikolas Busse.

Po wystąpieniu Rubio w Monachium "zapanowała ulga" – publiczność nagrodziła go oklaskami. Była to reakcja na wielokrotne zapewnienia, że Ameryka i Europa "należą do siebie i powinny nadal współpracować".

Zdaniem komentatora nie powinniśmy interpretować wystąpienia sekretarza stanu USA jako "ożywienia transatlantyckiej harmonii". Rubio przemawiał w sposób bardziej pojednawczy (niż Vance), ale jego przesłanie było "czystym trumpizmem". Jego  dywagacje o rzekomym upadku Zachodu, ataki na "dogmatyczną wersję" wolnego handlu i na "kult klimatu" oraz na ONZ, są sprzeczne ze wszystkim tym, w co wierzą obecnie politycy europejscy.

Czego Rubio nie powiedział?

Koncepcja "nowego sojuszu" zakłada, że po 500 latach ekspansji Zachód powinien dopisać kolejny rozdział swojej dominacji, w oparciu o chrześcijańskie wartości. To bardzo dalekie od sposobu myślenia w europejskich stolicach. 

Zdaniem Busse zdecydowanie ważniejsze było to, czego Rubio nie powiedział – ani razu nie odniósł się do obrony terytorium NATO, nie potwierdził art. 5. Zamiast tego, zaprosił Europę do współpracy, nadmieniając, że Ameryka jest gotowa działać sama.

O "warunkowym wyznaniu miłości do Europy" – pisze berliński "Tagesspiegel". Po szoku, jakim było wystąpienie Vance'a w 2025 r., Rubio zabiegał o względy Europejczyków, zapewniając, że chce ich mieć po swojej stronie. Ale, zastrzegł, "jeśli będzie trzeba, będziemy działać sami". Wyznanie miłości do Europy uzależnił od spełnienia warunków – pisze Christoph von Marschall.

Przemówienie Rubio brzmiało chwilami jak "przytulanie Europejczyków" – mówił – "chcemy wraz z wami kształtować przyszłość, jesteście cenionymi sojusznikami i najstarszymi przyjaciółmi". Ameryka i Europa są nierozerwalnie złączone "zachodnią cywilizacją" i "wspólną historią".

Rubio zaznaczył jednak, że po zakończeniu zimnej wojny Ameryka i Europa popełniły błędy. Trump chce powstrzymać proces upadku. "Preferujemy zrobienie tego razem z Europą, ale jesteśmy też gotowi zrobić to sami" – oświadczył. 

"Po wystąpieniu Rubio nastroje poprawiły się, ale w warunkach partnerstwa nic zasadniczo się nie zmieniło" – pisze w podsumowaniu Marschall. 

Opracowanie: Jacek Lepiarz