
Są takie samochody, które teoretycznie znamy na wylot, a potem wsiadamy za kółko ich specjalnej edycji i przecieramy oczy ze zdumienia. Tak jest z nową propozycją z Mlada Boleslav. Skoda Fabia 130 Sport to nie jest kolejny zwykły miejski hatchback z doklejonym spoilerem. To auto, które garściami czerpie z rajdowych doświadczeń marki.
Nie oszukujmy się, czwarta generacja Fabii od początku była jakaś. Krótkie zwisy, szeroki rozstaw kół i platforma MQB sprawiły, że to auto wygląda dojrzale. Ale w wersji Skoda Fabia 130 Sport posunięto się o krok dalej.
Jak mówi Petr Šulc z działu Rozwoju Technicznego Skoda Auto, ten model to fundament dla genialnej Fabii RS Rally2. I to czuć przy każdym mocniejszym szarpnięciu kierownicą.
To, co wyróżnia tę edycję, to fakt, że projektowano ją bez zgniłych kompromisów. Auto wyjeżdża z salonu wyłącznie na 18-calowych kołach, co pozwoliło inżynierom na sztywne i konkretne dostrojenie podwozia. Nie ma tu miejsca na miękkość charakterystyczną dla mniejszych felg. Tutaj liczy się dynamiczny charakter i to, jak auto ma kleić się w zakręcie.
Układ kierowniczy, który z tobą rozmawia
W większości współczesnych aut układ kierowniczy jest martwy, jakbyście sterowali konsolą PlayStation. W Skoda Fabia 130 Sport oprogramowanie układu skalibrowano specjalnie pod ten model. Efekt? Progresja, której próżno szukać u konkurencji.
Jak informuje Skoda przy prędkościach do 30 km/h auto płynie, ułatwiając manewrowanie pod supermarketem. Jednak powyżej 80 km/h wspomaganie twardnieje, stawiając naturalny opór.
To sprawia, że stabilność przy wyższych prędkościach jest wręcz zdumiewająca jak na auto tej wielkości. Dodajmy do tego przedni splitter i tylny spojler, które realnie dociskają auto do asfaltu, a poczujecie się pewniej niż w niejednej limuzynie klasy wyższej.
Tryb ESC Sport i cywilne spalanie
Jeśli myśleliście, że elektroniczne systemy bezpieczeństwa są tylko po to, by psuć zabawę, to nowa Škoda Fabia 130 Sport wyprowadzi was z błędu. Po raz pierwszy w tym modelu (i to bez napędu 4x4) dostajemy tryb ESC Sport. To rozwiązanie, które pozwala na większy uślizg kół i pozwala tyłowi auta nieco pooddychać w zakręcie.
Oczywiście, system wciąż nad nami czuwa, ale robi to z gracją rajdowego pilota, a nie nadgorliwego instruktora jazdy. Wspiera go w tym system XDS, czyli elektroniczna szpera, która przyhamowuje wewnętrzne koło, niwelując podsterowność.
W praktyce? Wchodzicie w ciasny łuk, dajecie gazu, a auto, zamiast płużyć przodem, wgryza się w asfalt i idzie jak po sznurku. To jest właśnie ta obiecywana radość z jazdy.
Najlepsze w tym wszystkim jest to, że po całym dniu szukania limitów przyczepności na szutrowych torach, nie zbankrutujecie na stacji benzynowej. Skoda Fabia 130 Sport to wciąż racjonalny wybór. Zużycie paliwa w cyklu mieszanym na poziomie 5,6 l/100 km brzmi jak żart w aucie o tak bojowym nastawieniu, ale to rzeczywistość mierzona normą WLTP.
Cena?
Nowa Skoda Fabia 130 Sport z silnikiem 1.5 TSI o mocy 177 KM (130 kW) i automatyczną skrzynią DSG kosztuje w Polsce od 128 300 zł. To ciekawa propozycja, ale i ciężki wybór, bo przecież w ramach jednego koncernu jest już jeden "ognisty" hatchback, czyli Volkswagen Polo GTI z silnikiem 2.0 TSI (207 KM) za 118 490 zł.
