
Prokuratura Krajowa postawiła zarzuty byłym szefom najważniejszych agencji bezpieczeństwa ws. systemu Pegasus. Śledczy ustalili, że Piotr P., były szef ABW oraz Maciej M., były szef SKW mieli nie dopełnić obowiązków służbowych w związku z dopuszczeniem i używaniem systemu Pegasus. Co im grozi?
Afera wokół Pegasusa trwa już od kilku lat, ale samo śledztwo zostało wszczęte 18 marca 2024 r. I teraz znów nabiera tempa. Prokuratorzy z Zespołu Śledczego nr 3 wzięli pod lupę sposób, w jaki służby wprowadziły tę technologię do użytku. Ich zdaniem doszło do rażących zaniedbań ze strony szefów ABW i SKW.
Zarzuty dla szefów ABW i SKW za system Pegasus
Prokuratura zarzuca Piotrowi P., byłemu szefowi ABW, że dopuścił do stosowania systemu, choć wiedział o "zagrożeniu dekonspiracją działań operacyjnych Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego". Ponadto Pegasus nie posiadał wymaganej prawem akredytacji bezpieczeństwa teleinformatycznego.
"Skutkowało to brakiem zapewnienia wymaganej przepisami ochrony środków, form i metod realizacji czynności operacyjno-rozpoznawczych" – czytamy w komunikacie Prokuratury Krajowej.
Zobacz także
Z podobnymi oskarżeniami mierzy się Maciej M., były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, który miał korzystać z narzędzia bez wiedzy, czy gwarantuje ono ochronę niejawnych informacji o klauzulach "tajne" i "ściśle tajne".
"Skutkowało to brakiem zapewnienia wymaganej przepisami ochrony środków, form i metod realizacji czynności operacyjno-rozpoznawczych, w tym kontroli operacyjnych, a także ochrony informacji niejawnych zgromadzonych w toku ich prowadzenia, co stanowiło działanie na szkodę interesu publicznego" – wyjaśnia prokuratura.
Obaj podejrzani nie przyznali się do winy i odmówili składania wyjaśnień. Za niedopełnienie obowiązków służbowych byłym szefom służb grozi teraz do 3 lat więzienia. Prokuratura nie zastosowała wobec nich środków zapobiegawczych (np. aresztu).
O co chodzi w aferze z Pegasusem?
Pegasus to narzędzie szpiegujące izraelskiej firmy NSO Group, które pozwala na całkowite przejęcie kontroli nad smartfonem ofiary. System potrafi wykradać dane, hasła, śledzić lokalizację, a nawet zdalnie uruchamiać mikrofon i kamerę. Można sobie wyobrazić, jak bardzo potężna to broń w rękach służb.
W Polsce oprogramowanie to stało się symbolem walki poprzedniego sądu PiS z ówczesną opozycją. Raporty potwierdziły użycie Pegasusa wobec polityków, prokuratorów i działaczy społecznych. M.in. Krzysztofa Brejzy, Romana Giertycha, Ewy Wrzosek, Michała Kołodziejczaka i Tomasza Szwejgierta.
Porażająca skala podsłuchów w Polsce
Dane zaprezentowane w zeszłym roku przez Prokuratora Generalnego Adama Bodnara rzucają światło na ogromną skalę zjawiska. W ciągu pięciu lat samym Pegasusem inwigilowano blisko 600 osób.
Jeśli spojrzymy na ogólną liczbę wniosków o kontrolę operacyjną (nie tylko Pegasusem), to liczby idą w tysiące. Tylko w 2023 r. służby chciały podsłuchiwać prawie 6 tys. osób, a sądy zaakceptowały niemal wszystkie te prośby.
Adam Bodnar podał, że najwięcej wniosków, aż 5233, wystosowała policja. ABW z taką inicjatywą wystąpiła 220 razy a CBA – 145. Oprócz tego o pozwolenie na inwigilację występowały też: Straż Graniczna (114), Żandarmeria Wojskowa (78), Krajowa Administracja Skarbowa (33) oraz Służba Kontrwywiadu Wojskowego (32).
