samolot
Dubaj wypuścił jeden samolot, drugi skasował. Polacy wracają na raty. Fot. Flydubai

Poranny rejs Flydubai do Warszawy był tym, na co czekali pasażerowie, którzy od kilku dni śledzili komunikaty przewoźników i lotnisk. FZ1469 doleciał planowo i pojawił się w Warszawie dokładnie o 5:35. Zaledwie chwilę później okazało się, że kolejny lot z Dubaju do Warszawy, zaplanowany na 8:20, został odwołany.

REKLAMA

W tym samym czasie problemy dotknęły też Poznania. Lotnisko Poznań-Ławica pokazywało rano opóźnienie lotu WFL 7508 z Dubaju – z przylotu o 6:41 na ok. 9:25. Rozkłady nie wróciły więc do normalności, a sytuacja potrafi zmienić się w ciągu jednej godziny.

Był stres, a bagaże nie przyleciały

Jak podaje TVN24, ludzie do ostatniej chwili nie byli pewni, czy samolot w ogóle wystartuje. Jeden z podróżnych mówił, że informację o wylocie dostał na krótko przed startem. Inni zwracali uwagę na nerwową atmosferę na pokładzie i ulgę dopiero po oddaleniu się od najbardziej zapalnych punktów trasy.

Część pasażerów po przylocie do Warszawy zgłaszała, że bagaże nie doleciały i trzeba było wypełniać formularze zagubienia. Dla osób lecących tranzytem przez Dubaj oznaczało to powrót do kraju tylko z tym, co mieli przy sobie.

EASA i decyzje przewoźników

Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego wydała i następnie przedłużyła biuletyn o strefie konfliktu dotyczący Bliskiego Wschodu i Zatoki Perskiej do 6 marca 2026 r. To rekomendacja bezpieczeństwa dla operatorów w Europie, która wpływa na decyzje o wstrzymywaniu i ograniczaniu połączeń.

Jednocześnie przewoźnicy z regionu, tacy jak Flydubai, nie podlegają bezpośrednio europejskim wytycznym EASA, ale to nie oznacza pewnych lotów. Linie podejmują decyzje same, oceniając ryzyko, dostępność korytarzy powietrznych, sytuację na lotniskach przesiadkowych oraz możliwość obsługi pasażerów i bagaży. Doskonale widać to po rozkładach: pojedyncze rejsy lecą, ale kolejne potrafią zostać skasowane bez długiego wyprzedzenia.

Euractiv podawał, że Polska szacuje ok. 10 tys. obywateli zarejestrowanych w obszarze objętym kryzysem (Zatoka Perska i okolice), którzy mogą potrzebować wsparcia informacyjnego lub logistycznego w związku z paraliżem połączeń. To tłumaczy, dlaczego nawet przy pojedynczych lotach, które jednak lecą, problem wciąż pozostaje masowy.

"Okna" na loty i ryzyko kolejnych zmian

W ostatnich kilkunastu godzinach część portów lotniczych w regionie próbowała wracać do pracy, przynajmniej w ograniczonym stopniu. Wznawiano ruch w Dubaju po okresie zamknięcia przestrzeni powietrznej, ale z zastrzeżeniem, że regularne operacje mogą być wstrzymywane zależnie od sytuacji bezpieczeństwa.

Nawet jeśli dziś uda się znaleźć połączenie, jutro ta sama trasa może wyglądać zupełnie inaczej. Lotniska apelują więc o śledzenie komunikatów przewoźników i statusów lotów, bo rozkłady są aktualizowane w trybie kryzysowym, a decyzje zapadają często w ostatniej chwili.