
Boeing 737 MAX 8 linii American Airlines wylądował w Miami bez żadnych zgłoszonych problemów. Pasażerowie wysiedli normalnie, a dopiero rutynowa kontrola po locie pokazała, że... na skrzydle są ślady po pociskach.
Według informacji przekazywanych przez "New York Post", uszkodzenie dotyczyło prawej lotki, czyli elementu odpowiadającego za sterowanie przechyleniem i stabilność boczną samolotu. To część układu sterowania, dlatego po wykryciu przebicia samolot natychmiast zdjęto z rozkładu i skierowano do dalszych oględzin.
Wstępne opisy mówią o śladach sugerujących wlot i wylot pocisku. Na tym etapie nikt oficjalnie nie przesądza, z jakiej broni oddano strzały i z jakiego miejsca. Najważniejsze jest to, że lot odbył się bez odchyleń w trakcie rejsu i zakończył się normalnym lądowaniem w Miami.
Co wiadomo o trasie?
Maszyna wracała z rejsu z okolic Medellín, z lotniska José María Córdova, położonego w rejonie Rionegro. Z dostępnych danych wynika, że podczas lotu nie było opóźnień ani nietypowych zmian w trasie, które mogłyby sugerować nagły problem techniczny. Pasażerowie i załoga nie zgłaszali incydentów na pokładzie, a informacja o uszkodzeniu pojawiła się dopiero po przeglądzie na ziemi.
Zobacz także
Przewoźnik poinformował, że samolot został od razu wycofany z użytkowania, a linia będzie współpracować z odpowiednimi organami przy wyjaśnianiu sprawy. Po lądowaniu w Miami wykonano doraźne zabezpieczenie miejsca uszkodzenia, tak aby można było bezpiecznie przestawić maszynę i przygotować ją do dalszego transportu serwisowego.
Następnie samolot został przebazowany do głównego zaplecza technicznego linii w rejonie Dallas-Fort Worth. Tam inżynierowie mają wykonać dokładną ocenę stanu skrzydła i lotki, sprawdzić, czy uszkodzenie nie wpłynęło na inne elementy i dopiero wtedy podjąć decyzję o naprawie oraz powrocie maszyny do lotów.
Kolumbia bada, gdzie doszło do ostrzału
Równolegle ruszyło dochodzenie po stronie kolumbijskiej. Wstępne ustalenia, o których mówią media, sugerują, że do uszkodzenia mogło dojść jeszcze w Kolumbii, przy podejściu do lądowania lub w trakcie operacji naziemnych. Służby mają analizować, czy w pobliżu lotniska mogło dojść do oddania strzałów i czy zdarzenie ma związek z aktywnością jednej z grup przestępczych działających w regionie.
Na razie nie ma oficjalnej informacji, czy samolot został trafiony w powietrzu, czy na ziemi. To w tej chwili najważniejsze, bo zmienia skalę problemu: od incydentu w strefie lotniska po zdarzenie, które mogłoby rodzić pytania o bezpieczeństwo ruchu lotniczego w trakcie podejścia.
