Uszkodzona była prawa lotka, kluczowy element sterowania. Samolot uziemiono i skierowano do centrum serwisowego.
Uszkodzona była prawa lotka, kluczowy element sterowania. Samolot uziemiono i skierowano do centrum serwisowego. Fot. Markus Mainka, Shutterstock

Boeing 737 MAX 8 linii American Airlines wylądował w Miami bez żadnych zgłoszonych problemów. Pasażerowie wysiedli normalnie, a dopiero rutynowa kontrola po locie pokazała, że... na skrzydle są ślady po pociskach.

REKLAMA

Według informacji przekazywanych przez "New York Post", uszkodzenie dotyczyło prawej lotki, czyli elementu odpowiadającego za sterowanie przechyleniem i stabilność boczną samolotu. To część układu sterowania, dlatego po wykryciu przebicia samolot natychmiast zdjęto z rozkładu i skierowano do dalszych oględzin.

Wstępne opisy mówią o śladach sugerujących wlot i wylot pocisku. Na tym etapie nikt oficjalnie nie przesądza, z jakiej broni oddano strzały i z jakiego miejsca. Najważniejsze jest to, że lot odbył się bez odchyleń w trakcie rejsu i zakończył się normalnym lądowaniem w Miami.

Co wiadomo o trasie?

Maszyna wracała z rejsu z okolic Medellín, z lotniska José María Córdova, położonego w rejonie Rionegro. Z dostępnych danych wynika, że podczas lotu nie było opóźnień ani nietypowych zmian w trasie, które mogłyby sugerować nagły problem techniczny. Pasażerowie i załoga nie zgłaszali incydentów na pokładzie, a informacja o uszkodzeniu pojawiła się dopiero po przeglądzie na ziemi.

Przewoźnik poinformował, że samolot został od razu wycofany z użytkowania, a linia będzie współpracować z odpowiednimi organami przy wyjaśnianiu sprawy. Po lądowaniu w Miami wykonano doraźne zabezpieczenie miejsca uszkodzenia, tak aby można było bezpiecznie przestawić maszynę i przygotować ją do dalszego transportu serwisowego.

Następnie samolot został przebazowany do głównego zaplecza technicznego linii w rejonie Dallas-Fort Worth. Tam inżynierowie mają wykonać dokładną ocenę stanu skrzydła i lotki, sprawdzić, czy uszkodzenie nie wpłynęło na inne elementy i dopiero wtedy podjąć decyzję o naprawie oraz powrocie maszyny do lotów.

Kolumbia bada, gdzie doszło do ostrzału

Równolegle ruszyło dochodzenie po stronie kolumbijskiej. Wstępne ustalenia, o których mówią media, sugerują, że do uszkodzenia mogło dojść jeszcze w Kolumbii, przy podejściu do lądowania lub w trakcie operacji naziemnych. Służby mają analizować, czy w pobliżu lotniska mogło dojść do oddania strzałów i czy zdarzenie ma związek z aktywnością jednej z grup przestępczych działających w regionie.

Na razie nie ma oficjalnej informacji, czy samolot został trafiony w powietrzu, czy na ziemi. To w tej chwili najważniejsze, bo zmienia skalę problemu: od incydentu w strefie lotniska po zdarzenie, które mogłoby rodzić pytania o bezpieczeństwo ruchu lotniczego w trakcie podejścia.