
Tajemnicza i nagła śmierć Magdaleny Majtyki wstrząsnęła światem kultury oraz fanami aktorki. Wyjaśnieniem sprawy zajęła się już prokuratura. Tymczasem napłynęły nowe informacje ze śledztwa. Prokurator przekazał szczegóły o zniszczonym samochodzie, "niewyraźnych śladach hamowania" i wynikach sekcji zwłok.
Magdalena Majtyka zaginęła 4 marca. Przełom w poszukiwaniach wrocławskiej aktorki nastąpił dwa dni później, kiedy w lesie na terenie Biskupic Oławskich (woj. dolnośląskie) strażacy znaleźli jej zwłoki. A 200 metrów obok stał jej samochód. Pojazd był zamknięty i pozostawiony na leśnej drodze. By się do niego dostać, mundurowi musieli wybić szybę. Jak podawała "GW", nieopodal auta znaleziono kluczyki do pojazdu i wyłączony telefon aktorki. Okoliczności śmierci Majtyki są tajemnicze, a wrocławska prokuratura prowadzi śledztwo.
Śmierć Magdaleny Majtyki. Prokurator podaje nowe informacje ze śledztwa
Teraz prok. Damian Pownuk z Prokuratury Rejonowej dla Wrocławia Fabryczna w rozmowie z portalem o2 przekazał, że samochód aktorki był wyraźnie uszkodzony, a śledczy ustalili, że uderzył w drzewo. – Do wypadku doszło na drodze leśnej. Ślady hamowania były niewyraźne. Ciężko określić prędkość w trakcie uderzenia – mówił prokurator.
Zobacz także
Pytany o to, czy w aucie aktorki było coś, co może pomóc w rozwiązaniu zagadki jej śmierci, odpowiedział, że "ze względu na dobro sprawy nie będzie udzielał takich informacji na temat śledztwa", a to prowadzone jest w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci.
Przyczyna śmierci jeszcze nie jest ustalona. Będą dalsze badania
Na razie jednak nikt nie usłyszał zarzutów. Natomiast przeprowadzono już sekcję zwłok i biegli stwierdzili, że obrażenia, których doznała kobieta w trakcie wypadku, nie przyczyniły się do jej śmierci.
– Na podstawie przeprowadzonej sekcji biegli wykluczyli uraz jako przyczynę zgonu pokrzywdzonej, co oznacza, że musimy oczekiwać na wyniki badań histologicznych i toksykologicznych. Na podstawie wyników tych badań biegli wskażą nam ostateczną, jednoznaczną przyczynę śmierci – podsumował prok Pownuk i podał, że wyniki mogą spłynąć w ciągu dwóch miesięcy.
