
Rada Warszawy podjęła decyzję o wprowadzeniu nocnej prohibicji na terytorium całego miasta. "Za" głosowało 57 radnych, dwóch radnych z PiS było przeciw. Uchwała zacznie obowiązywać od 1 czerwca, w sieci już zaczyna się burza. Ale nie oszukujmy się. Nie tylko Warszawa obrała taką drogę. Tak z nadmiernym spożywaniem alkoholu walczą w innych krajach Europy.
Warszawę czeka prawdziwa, nocna rewolucja. Do tej pory, od 1 listopada 2025 roku, restrykcje obowiązywały jedynie w Śródmieściu oraz na Pradze-Północ. W godzinach od 22:00 do 6:00 rano w sklepach nie można tam kupić alkoholu. To był pilotaż, ale pomysł się sprawdził, więc miasto poszło dalej. 12 marca warszawscy radni zdecydowali – od 1 czerwca tak będzie w całej Warszawie.
Reakcje Polaków na nocną prohibicję w stolicy? Diametralnie skrajne. "To krok po kroku ograniczanie nam wolności", "Zielone światło dla melin", "To śmierć dla małych sklepów i właścicieli" – uderzają w komentarzach w warszawskie władze. Inni biją brawo: "Najwyższa pora, wreszcie!". A niektórzy się śmieją: "Dobrze, że w ramach walki z alkoholizmem dalej można o 6:01 kupić małpeczki w drodze do pracy".
Dziesiątki polskich gmin wprowadziło ograniczenia w sprzedaży alkoholu
Czy komuś się to podoba, czy nie, Warszawa nie jest jednak ani pierwsza, ani jedyna. Miejskie ograniczenia dotyczące spożycia alkoholu zaczynają stawać się już pewnym trendem. Jak podsumował serwis PAP, w latach 2018-2024 nocną prohibicję wprowadziło w Polsce aż 176 gmin! Kilka z nich co prawda uchyliło potem zakaz, a w 30 dotyczył on tylko części gminy, ale i tak pokazuje to, w którą stronę zmierzają samorządy.
Dziś ograniczenia obowiązują m.in. w Krakowie, Bydgoszczy, Wrocławiu, Gdańsku, Poznaniu, Rzeszowie, Katowicach, Łodzi, Olsztynie czy Bielsku-Białej. I ciągle takich miast przybywa.
W Kielcach uchwała weszła w życie dosłownie chwilę temu – 1 marca. Tam zakaz dotyczy sprzedaży alkoholu między godziną 22 a 6 rano w sklepach i na stacjach benzynowych. Można go natomiast kupić w barach czy restauracjach. Nowe prawo kieleckie władze zapowiadały jako priorytet.
Z kolei od 3 stycznia 2026 roku podobny zakaz obowiązuje na terenie Opola.
A jak jest w Europie?
Zobacz także
W turystycznych miastach mają dość. Ograniczają sprzedaż alkoholu
Nocny zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach (w godzinach 20:00–06:00) właśnie planuje wprowadzić popularny wśród turystów Split w Chorwacji. W ten sposób lokalne władze chcą walczyć z nocnymi wybrykami pod wpływem alkoholu i imprezowym wizerunkiem miasta. Nowe prawo ma zacząć obowiązywać jeszcze przed wakacjami.
Wiele turystycznych miast w europejskich krajach wprowadziło już podobne ograniczenia. Miały dość pijackich wybryków turystów, hałasu i śmieci.
Przykładowo w Hiszpanii obowiązują lokalne zakazy sprzedaży alkoholu w sklepach. Na przykład w Playa de Palma na Majorce alkoholu nie można sprzedawać w godzinach od 21:30 do 8:00.
Ograniczenia są też w portugalskim Porto. Tu zakaz sprzedaży alkoholu w miejscach publicznych w godzinach 21:00-8:00 obowiązuje od czerwca 2025 roku.
Także w Amsterdamie już przed laty wprowadzono ograniczenia sprzedaży alkoholu w Dzielnicy Czerwonych Latarni. Podobnie w Rzymie – zasady zaostrzono już w 2018 roku.
Dodatkowo niektóre miasta wprowadzą zakazy tzw. pub crawl, czyli nocnego szwendania się po barach. Taki zakaz obowiązuje w centrum czeskiej Pragi od 2024 roku. W październiku 2025 roku podobny wprowadzono w Barcelonie.
Łotwa. Tu skrócili godziny sprzedaży alkoholu
Pomijając politykę poszczególnych samorządów, niektóre europejskie kraje ogólnie wprowadzają zaostrzenie przepisów dotyczących sprzedaży alkoholu. Spójrzmy na Łotwę.
W sierpniu 2025 roku ten mały bałtycki kraj wprowadził w życie prawo, które uznano za jedno z najostrzejszych w UE w ostatnich latach, jeśli chodzi o ograniczenie sprzedaży alkoholu. Zmiany dotyczą m.in. skrócenia godzin sprzedaży alkoholu w sklepach (w godzinach 10:00–20:00 od poniedziałku do soboty, a wcześniej 8:00–22:00; a w niedzielę 10:00-18:00), zakazu sprzedaży i spożywania alkoholu przy automatach i stołach do gier czy reklamowania alkoholu.
W Estonii już od kilku lat alkohol w sklepach można kupić tylko od godz. 10:00 do 22:00.
Regulacje godzinowe obowiązują też w krajach nordyckich czy w Irlandii.
"We Francji czy Belgii decyzje w tej kwestii pozostawiane są lokalnym samorządom, które zdarza się, że wprowadzają restrykcje ze względu np. na kwestie porządku publicznego" – analizował niedawno sytuację w Europie PAP.
"Najwięcej alkoholu sprzedaje się o godz. 6 rano"
Czy nocna prohibicja w Warszawie rozwiąże społeczny problem, to się dopiero okaże. Bo to, że problem jest, nie trzeba nawet wspominać.
– Ludzie już się z tym raczej nie kryją. Czasami ktoś się wstydzi, ale na ogół to normalna rzecz, na porządku dziennym. Kupują i starsi, i młodsi. I rano, i po południu, bo jest rozruch przed pracą albo rozluźnienie po pracy... – słyszeliśmy jakiś czas temu w warszawskich sklepach z alkoholem.
– Najwięcej alkoholu sprzedaje się o godz. 6 rano. Bardzo dużo osób idących do pracy kupuje alkohol. Wszyscy kupują "seteczki". Energetyk, seteczka. Energetyk, seteczka. Tak to wygląda. Jak człowiek idzie na spacer z psem, też wejdzie po "seteczkę". Mam klientów, którzy potrafią wpaść po nią nawet osiem razy w ciągu dnia – mówiła w rozmowie z naTemat.pl pracownica jednego ze sklepów całodobowych w Warszawie.
