
Na miesiąc przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech pojawiła się seria nowych sondaży. W większości z nich wyłania się ten sam obraz: opozycyjna TISZA Pétera Magyara utrzymuje przewagę nad rządzącym Fideszem Viktora Orbána, a kampania staje się coraz bardziej spolaryzowana.
W ostatnich dniach opublikowano kilka ciekawych badań, które mimo różnic metodologicznych wskazują na wyraźny trend wzrostu TISZY. W sondażach Závecz Research i Publicus partia Magyara prowadzi: w jednym badaniu było to 50 proc. do 38 proc., w drugim 47 proc. do 39 proc. na korzyść TISZY.
Coraz częściej pojawia się też informacja o rosnącym znaczeniu Mi Hazánk (Ruchu Naszej Ojczyzny), który w części pomiarów przekracza próg i może wprowadzić posłów do parlamentu.
Polaryzacja i stawka "trzeciej siły"
Węgierska kampania coraz mocniej wygląda jak starcie dwóch bloków: TISZA kontra Fidesz. To ważne nie tylko w sondażach, lecz także w samej praktyce politycznej. Financial Times opisywał, że część ugrupowań opozycyjnych rezygnuje ze startu lub schodzi na dalszy plan, by nie rozpraszać głosów i zwiększyć szanse Magyara w systemie, który premiuje najsilniejszych w okręgach.
Właśnie w takim układzie szczególnie rośnie znaczenie mniejszych graczy. Jeśli Mi Hazánk wejdzie do parlamentu, może stać się języczkiem u wagi w wariancie, w którym żadna z dwóch największych partii nie uzyska stabilnej większości. Jednocześnie obecność innych list, także opozycyjnych, może utrudniać domykanie wyniku w poszczególnych okręgach, co w węgierskiej ordynacji ma kluczowe znaczenie.
Zobacz także
"Najostrzejsza kampania w życiu" i efekt mobilizacji
W tle sondażowych wykresów pojawia się też drugi, równie istotny wątek: emocje i napięcie w kampanii. Interia przypomina, że około 3/4 badanych ocenia obecną kampanię jako najostrzejszą, jaką pamięta.
Na miesiąc przed wyborami sondaże częściej pokazują przewagę TISZY niż Fideszu, a kampania wchodzi w fazę twardej polaryzacji. Część analityków zwraca uwagę, że przy wysokiej temperaturze sporu ważne będą ostatnie tygodnie: mobilizacja, przepływy od niezdecydowanych i to, czy mniejsze ugrupowania wejdą do parlamentu i jak rozłożą głosy w okręgach.
Węgry mogą więc wejść w wybory z najbardziej wyrównaną i najbardziej spolaryzowaną rywalizacją od lat. Sondaże pokazują kierunek, ale o wyniku może przesądzić nie tyle jedna liczba, co suma drobnych szczegółów: frekwencja, okręgi i zachowanie wyborców, którzy decyzję odkładają do ostatniej chwili.
To byłby największy zwrot w węgierskiej polityce od wielu lat. Fidesz rządzi Węgrami nieprzerwanie od 2010 roku, a Viktor Orbán dopiero teraz mierzy się z najsilniejszym rywalem od 16 lat. TISZA wyrosła tak naprawdę dopiero w 2024 roku, gdy Péter Magyar, były człowiek obozu władzy, odszedł od Fideszu, zaczął publicznie uderzać w system Orbána i przejął marginalną wcześniej partię, budując z niej główną siłę opozycji.
Właśnie dlatego obecne sondaże nie pokazują tylko zwykłego spadku notowań rządzących, ale możliwy przełom w systemie, który przez lata był zdominowany przez jeden obóz.
