
Brzmi to absurdalnie, ale za wstawienie prania w określonych godzinach naprawdę można dostać mandat. Głośne wirowanie potrafi mocno wkurzyć sąsiadów, którzy mają pełne prawo wezwać policję. Kary za takie zachowanie bywają wyjątkowo surowe. Problem może być też... suszenie prania na balkonie.
Wydaje się, że pora uruchomienia pralki ma znaczenie wyłącznie dla osób korzystających z nocnych taryf za prąd, które chcą nieco zaoszczędzić. Prawda jest jednak taka, że spontaniczne, nocne pranie zdarza się każdemu z nas. Czasem nagle przypominamy sobie, że np. potrzebujemy na jutro białej koszuli do pracy. Włączamy pranie i idziemy do łóżka, ale możemy przez to przeszkadzać innym w spaniu.
Mandat za pranie w nocy i suszenie ubrań na balkonie
We własnym domu i mieszkaniu niestety (a może stety?) nie wolno nam wszystkiego. Hałas wirującego bębna bez trudu jednak niesie się po bloku czy cienkich ścianach działowych w szeregowcach.
Serwis Forsal wyjaśnia, że powszechnie uznawana cisza nocna między 22:00 a 6:00 rano to w pewnym sensie mit. Polskie prawo jej wprost nie definiuje i nie ma o niej mowy w żadnej ustawie. To bardziej umowa społeczna.
Znaczenie ma natomiast zakłócanie spoczynku nocnego, które już jest ścigane z Kodeksu wykroczeń. Nie są w nim podane sztywne ramy czasowe, więc jest to znów bardzo względne i umowne.
Zakłócenie spokoju lub porządku publicznego - Kodeks wykroczeń
Art. 51
"Głośna praca pralki w godzinach, w których większość ludzi śpi, może zostać uznana za wykroczenie, nawet jeśli regulamin wspólnoty mieszkaniowej nie wspomina o ciszy nocnej ani słowem" – czytamy w artykule na Forsal.pl.
Problemem dla niektórych może być też suszenie ubrań na balkonie. Zakazu znów nic nie ma o tym w przepisach, ale spółdzielnie czasem wprowadzają rygorystyczne obostrzenia np. ze względów estetycznych. Jeśli woda z mokrych ubrań nakapie do sąsiada pod nami, to możemy zostać ukarani mandatem jak np. w przypadku przelania roślin na balkonie.
Zobacz także
Kary za zbyt głośne pranie. Sprawa może się skończyć w sądzie
Kiedy wrażliwy sąsiad straci cierpliwość, może zadzwonić na policję. Funkcjonariusze przyjadą i ocenią sytuację na miejscu. Późniejszy scenariusz może być różny w zależności od pory dnia i stopnia hałasu:
Jeśli sprawa faktycznie trafi do sądu i nasze tłumaczenia o taryfie nocnej lub inne wymówki nikogo na sali nie przekonają, to możemy zostać ukarani grzywną wynoszącą maksymalnie aż 5000 zł. I tyle byłoby z naszego oszczędzania.
Forsal dodaje, że w przypadku złośliwego nękania sąsiada sędzia ma pełne prawo orzec nawet karę aresztu. Do tego może dojść pozew cywilny czy odszkodowanie za zszargane nierzadko dochodzą pozwy cywilne czy odszkodowanie za zszargane nerwy. To skrajności, ale lepiej nie testować wytrzymałości sąsiadów.
