
Od 1 sierpnia w całej Unii Europejskiej zacznie obowiązywać "prawo do naprawy". Skończy się więc bezsensowne wyrzucanie stosunkowo nowego sprzętu, bo producenci będą musieli oferować nam naprawę w rozsądnej cenie, a nawet przedłużenie gwarancji. To nie wszystko, co nas czeka.
Kiedyś pralka czy lodówka służyły przez dekady, a usterki usuwało się samemu lub u fachowca parę ulic dalej. Dziś urządzenia często psują się tuż po gwarancji, a ich konstrukcja (pełna klejonych, drogich elementów i dziwnych śrubek) zniechęca do serwisowania.
Koszt części zamiennych bywa tak wysoki, że zakup nowszego modelu wychodzi po prostu taniej. Szkoda nam wyrzucać rzeczy na śmietnik, ale jesteśmy do tego zmuszani przez producentów takich "jednorazówek". Unijna dyrektywa ma to wreszcie zmienić.
"Prawo do naprawy" w całej UE. Serwis zamiast śmietnika
Unijne regulacje (dyrektywa 2024/1799) weszły tak naprawdę w życie w połowie 2024 r., ale kraje członkowskie dostały czas na ich wdrożenie do końca lipca 2026 r. Dlatego właśnie nowe zasady w praktyce zaczną zmieniać rynek od 1 sierpnia. Wprowadzą tzw. "right to repair", czyli "prawo do naprawy".
DYREKTYWA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2024/1799 z dnia 13 czerwca 2024 r.
"Prawo konsumentów do naprawy produktów stanie się teraz rzeczywistością. Łatwiej i taniej będzie coś naprawić, niż kupić nową, drogą rzecz" – wyjaśniał europoseł René Repasi, odpowiedzialny za te przepisy w Parlamencie Europejskim. Jakie przeszkody zostaną usunięte?
Najważniejsze zmiany dla zwykłych konsumentów
Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości na swojej stronie wymieniła szereg zalet nowej dyrektywy:
Wspomniana w ostatnim punkcie platforma musi zacząć działać najpóźniej do 31 lipca 2027 r. Będzie to baza serwisów z naprawami obejmująca całą UE wraz z "opcjami promocji naprawy oraz informowaniu o sprzedawcach odnowionych towarów". Każdy kraj członkowski będzie mieć swoją dedykowaną podstronę, ale może też stworzyć swoją.
Zobacz także
Walka nie tylko o nasze pieniądze, ale i środowisko
Parlament Europejski podaje, że "wyrzucanie towarów nadających się do naprawy ma ogromny wpływ na środowisko, ponieważ powoduje powstawanie 35 milionów ton odpadów rocznie w UE". Według badania Eurobarometru aż 77 proc. mieszkańców UE wolałoby oddać urządzenie do serwisu, ale rezygnuje z tego przez zaporowe ceny.
Nowe prawo zakończy też celowe postarzanie produktów, które projektowane są tak, by nie służyły nam przez całe życie, baterie są wlutowane na stałe (już zapomnieliśmy, że kiedyś w komórce dało się wymienić samemu wszystko), a obudowy plombowane, by można było naprawiać sprzęt tylko u autoryzowanego producenta. Jest nawet na to wszystko potoczne określenie: "enshittification", czyli "g*wnowacenie".
Na początku przepisy obejmą głównie sprzęt AGD (lodówki, pralki, zmywarki odkurzacze itd.) oraz elektronikę użytkową, jak smartfony, telewizory, monitory i tablety. Lista produktów z "prawem do naprawy" ma być jednak stale rozszerzana, by docelowo praktycznie każdy przedmiot w naszym domu mógł mieć szanse drugie życie.
