Unia Europejska chce wyłączyć stare kable miedziane i wymusić przejście na światłowody.
Unia Europejska chce wyłączyć stare kable miedziane i wymusić przejście na światłowody. Fot. Canva Pro; montaż: naTemat.pl

Unia Europejska szykuje kolejne ograniczenie. Tym razem w Brukseli wzięli się za internet od strony czysto technicznej. Nowe przepisy wymuszą na nas korzystanie ze światłowodów.

REKLAMA

Przez lata miedziane kable telefoniczne były dosłownie "kręgosłupem" domowego internetu. Najpierw służyły wyłącznie do rozmów, później operatorzy wciśnięli w nie DSL, ADSL czy VDSL i wycisnęli z nich ostatnie megabity. W wielu miejscach w Polsce dało się w ten sposób osiągnąć nawet ponad 300 Mb/s, ale zawsze z tym samym zastrzeżeniem: im dalej od centrali, tym wolniej i mniej stabilnie.

Teraz Komisja Europejska mówi wprost, że ta epoka ma się niebawem skończyć. W projekcie Digital Networks Act pojawia się jasny cel – kraje członkowskie mają przygotować i wdrożyć krajowe plany wycofania sieci miedzianych i przejścia na zaawansowane technologie łączności. Na liście priorytetów są światłowody i nowoczesne sieci komórkowe.

Digital Networks Act. Jeden akt, wiele zmian

Nowe przepisy nie ograniczają się do prostego hasła "koniec miedzi". DNA ma uporządkować zasady działania całego rynku łączności w Unii. Komisja proponuje, by:

  • firmy telekomunikacyjne mogły świadczyć usługi w całej Unii, rejestrując się tylko w jednym kraju;
  • łatwiej rozwijać usługi satelitarne działające na poziomie unijnym;
  • licencje na częstotliwości radiowe były dłuższe i odnawialne, co ma dać operatorom większą pewność inwestycji;
  • zachęcać do współdzielenia niewykorzystywanego pasma między operatorami;
  • promować dobrowolną współpracę między dostawcami infrastruktury a firmami oferującymi usługi cyfrowe.
  • Każde państwo będzie musiało przygotować swój harmonogram przełączenia na sieci światłowodowe, tak aby proces nie był chaotyczny ani bolesny dla użytkowników.

    Światłowód zamiast drutu. Co zyska użytkownik?

    Jak zauważa Albert Żurek z portalu Spider’s Web, miedziany kabel jest niezwykle wrażliwy na odległość, zakłócenia i stan samej instalacji. To właśnie od jakości przewodów w ścianie potrafi zależeć, jak szybki w rzeczywistości, a nie na umowie mamy internet.

    Światłowód działa zupełnie inaczej. Sygnał wędruje w nim jako impuls światła, a nie elektryczność, więc dystans praktycznie "nie zabija" prędkości. W polskich domach standardem staje się 1 Gb/s, a operatorzy coraz śmielej reklamują łącza na poziomie 2 czy 8 Gb/s. Dla usług, które pochłaniają przepustowość – streamingu w 4K, chmury, pracy zdalnej – miedź staje się bardzo "wąskim gardłem".

    Z perspektywy Unii to prosta ekonomia. Utrzymywanie dwóch równoległych infrastruktur – starej miedzianej i nowej światłowodowej – jest kosztowne i zjada środki, które można by włożyć w dalszą rozbudowę sieci. Wymuszenie wycofania miedzi ma uwolnić operatorów od konserwowania wiekowych kabli i przesunąć ciężar na inwestycje w nowe technologie.

    Terminy, plany, obawy. Co dalej z miedzią w Polsce?

    Digital Networks Act nakłada na państwa członkowskie obowiązek przygotowania planów transformacji do 2029 r. W dokumentach Komisji pojawia się horyzont 2030-2035 jako okres, w którym przełączenie z miedzi na światłowód powinno się zakończyć.

    Te daty może i brzmią odlegle, ale tak naprawdę oznaczają, że operatorzy już dziś muszą myśleć, co zrobią z ostatnimi wyspami starej infrastruktury. W większych miastach, gdzie światłowód jest normą, zmiana będzie w dużej mierze formalnością. Problemem są jednak małe miejscowości i peryferyjne osiedla, gdzie jedynym kablem jest wciąż stara linia telefoniczna.

    Projekt przewiduje, że transformacja ma zapewnić ciągłość usług i chronić konsumentów. To kluczowe zastrzeżenie, bo odcięcie miedzi "z dnia na dzień" bez alternatywy byłoby politycznym samobójstwem. Państwa będą musiały tak ułożyć harmonogramy, by w momencie wyłączenia starej sieci istniała już działająca opcja zastępcza – światłowód, łącze radiowe lub szybka sieć komórkowa.

    Neutralność sieci zostaje, regulacje się upraszczają

    Jednocześnie Bruksela zapewnia, że fundamenty sieciowego porządku nie zostaną naruszone. Digital Networks Act ma utrzymać zasadę neutralności sieci, czyli obowiązek równego traktowania całego ruchu internetowego przez dostawców usług.

    Zmienić mają się za to procedury. Mniej biurokracji dla firm działających transgranicznie, dłuższe i bardziej przewidywalne licencje na częstotliwości, zachęty do dzielenia się zasobami – to wszystko ma sprawić, że operatorzy zamiast tonąć w papierach, skoncentrują się na rozbudowie sieci i innowacjach.

    Koniec pewnej epoki, początek cyfrowej dekady

    Jeśli Digital Networks Act przejdzie przez Parlament Europejski i Radę w obecnym kształcie, lata 30. XXI w. będą dla telekomunikacji w Europie momentem symbolicznego pożegnania z miedzianym drutem. Technologia, która przez dekady łączyła domy z centralą, ustąpi miejsca włóknu szklanemu, satelitom i kolejnym generacjom sieci mobilnych.

    Na razie to projekt, a nie obowiązujące prawo. Ale kierunek jest jasno wytyczony. Unia chce jednej, nowoczesnej infrastruktury, prostszych zasad dla operatorów i sieci, które poradzą sobie z ciężarem coraz bardziej cyfrowej gospodarki. Dla użytkownika końcowego najważniejsze pytanie brzmi dziś nie "czy", ale "kiedy" światłowód zastąpi ostatnią parę miedzianych kabli w jego ścianie.