
Jeszcze do niedawna wydawać by się mogło, że ceny masła w popularnych dyskontach nie zejdą poniżej 2 zł w promocji. Walka o pieniądze klienta jest jednak tak zaciekła, że Biedronka i Lidl przygotowały promocje, w które aż trudno uwierzyć. Trzeba jednak doczytać dopiski drobnym druczkiem.
Każdy z nas pamięta, jak półtora roku temu sklepy chciały za kostkę masła ok. 10 zł. Sytuacja jednak zmieniła się jak w kalejdoskopie. Na początku marca pisałem o promocjach na 2 zł i nie wierzyłem, że może być jeszcze taniej. A jednak przed Wielkanocą sklepy jeszcze bardziej tną ceny.
Promocja na masło w Biedronce. Jak kupić kostkę za 0,99 zł?
Promocja na masło w Biedronce pozwala kupić masło Mleczna Dolina 82 proc. za jedyne 0,99 zł. Regularna cena tej kostki to 5-6 zł, więc mówimy o potężnej oszczędności. Akcja trwa od czwartku 19 marca (czyli już ruszyła) do soboty 21 marca.
Trzeba jednak spełnić pewne wymagania. Sieć precyzuje, że obowiązuje "limit dzienny 3 szt. na kartę Moja Biedronka" – to pierwsza zasada. Trzeba więc zeskanować fizyczną kartę lub tę w aplikacji. Nowym warunkiem, jakiego nie było we wcześniejszych promkach, jest wartość koszyka. Ten rabat zadziała "przy zakupach za min. 99 zł" i to po odliczeniu innych rabatów.
Jeśli nie chcemy wydawać aż tyle, to możemy skorzystać z drugiej promocji, gdzie kostka wyjdzie za "aż" 2 zł (podobna oferta jest w Lidlu, o tym za chwilę). Trzeba jednak wziąć od razu 3 sztuki, więc za całość zapłacimy 6 zł. Promocja potrwa krócej, bo w piątek i sobotę (20-21 marca).
Tanie masło w Lidlu. Zasady akcji
Niemiecka sieć nie zostaje w tyle i też wyjmuje masło z rękawa. Podobnie jak w Biedronce, w Lidlu opakowanie Pilos 82 proc. można kupić 1,89 zł. Zadziała to jednak tylko przy wzięciu 3 kostek od razu.
Oferta wystartuje w piątek 20 marca i potrwa do soboty 21 marca. Nie obejdzie się bez smartfona. Należy mieć aplikację lojalnościową Lidla i być w niej zarejestrowanym. Musimy też pamiętać, że przed skanowaniem apki i zakupów przy kasie niezbędne będzie aktywowanie kuponu w smartfonie.
Maślana wojna cenowa. Kto tak naprawdę zyskuje na obniżkach?
Promocje na masło to nadal najlepszy wabik na klientów. W zeszłym roku to hasło było najczęściej wyszukiwane w sieci. "Utrzymało pozycję lidera względem 2024 roku jako najbardziej wrażliwy cenowo produkt pierwszej potrzeby, wokół którego konsumenci aktywnie porównują oferty sieci" – wyjaśniał Marcin Lenkiewicz z Grupy Blix, która przeanalizowała ponad miliard przejrzanych przez konsumentów gazetek promocyjnych.
Zobacz także
Gigantyczne rabaty na pojedyncze artykuły to najczęściej sprytny trik sieci handlowych. Dobrze znamy ten scenariusz, gdy wpadamy do sklepu tylko po jedną rzecz, ale przy okazji wychodzimy z pełnym koszykiem. To właśnie na marżach innych towarów sklepy odbijają sobie straty. Na horyzoncie widać jednak kolejne obniżki cen masła.
"Obserwujemy zwiększenie podaży mleka w UE i USA. To oznacza więcej tłuszczu na rynku. Możliwe są spadki cen sięgające 7-13 proc." – prognozował główny ekonomista VeloBanku dr Piotr Arak. Zbliża się Wielkanoc, więc takie promocje będą nam pewnie towarzyszyć do świąt. Co będzie potem? Czas pokaże, dlatego przezorni wykupują tanie masło i zamrażają na przyszłość.
