
Sałaty lub tzw. "mixy" w foliowych opakowaniach wyglądają świeżo i atrakcyjnie, a wizja kupna gotowego do spożycia, już umytego produktu brzmi zachęcająco. Część klientów woli jednak ponownie je umyć. Gdy posłuchałam ekspertów, zrozumiałam, dlaczego nie warto przekładać pakowanej sałaty prosto na talerz.
Pakowane sałaty cieszą się dużym zainteresowaniem wśród konsumentów. Przemawia za tym kilka argumentów. Po pierwsze, często dostępne są w formie mieszanek, tzw. "mixów", dzięki czemu klienci mogą otrzymać różnorodny produkt (i zapłacą mniej niż za kilka główek sałaty). Po drugie, część z nas ceni sobie możliwość przełożenia sałaty z folii bezpośrednio na talerz lub do miski. Ale jest i niemała grupa klientów, która takich produktów unika, z kolei niektórzy kupujący mieszanki z adnotacjami "umyty" czy "gotowy do spożycia" postanawiają ponownie je umyć. Sprawdziłam, co na to eksperci, i już wcale mnie to nie dziwi.
"Umyta" sałata w foliowym opakowaniu, ale lepiej umyj ją ponownie
Anna Mizerska, dietetyczka, która prowadzi na Instagramie profil dotyczący zdrowia, opublikowała w sieci wpis dotyczący gotowych do spożycia sałat i "mixów" w foliowych opakowaniach. Przedstawiła w nim informacje na temat umytych warzyw.
"Umyte i gotowe do spożycia?! Tylko w deklaracjach producentów. Pocięte i umyte liście sałat, rukoli czy kiełków sprzedawane w torebkach foliowych to często 'hodowle' bakterii" – alarmuje.
Ekspertka powołała się na badanie, w ramach którego przebadano 24 produkty w supermarketach w Brunszwiku i Magdeburgu. Naukowcy zbadali rukolę, mieszanki sałat liściastych i zieloną kolendrę na obecność bakterii odpornych na tetracyklinę, antybiotyk, który często wykorzystuje się przy hodowli zwierząt. We wszystkich próbkach znaleziono bakterie kałowe z genami odporności na tetracyklinę.
"Co prawda koncentracja tych bakterii była stosunkowo niska, lecz mimo tego są one groźne dla człowieka. Po spożyciu tych produktów w jelitach mogą one przenieść swoje geny odporności na inne mikroorganizmy, np. na zarazki chorobowe, co powoduje, że staną się one także odporne na działanie antybiotyków" – mogliśmy przeczytać w artykule opublikowanym na portalu Rynek Zdrowia.
Anna Mizerska wskazuje: "Namnażanie się bakterii w opakowaniach foliowych takich produktów to sprawa bardzo złożona. Nawet jeśli są przechowywane i przewożone w odpowiednich warunkach, to i tak mogło nastąpić skażenie początkowe – np. osoby, które przygotowywały liście sałaty mogły naruszyć zasady higieny i już przed zapakowaniem produktu mogła znaleźć się na nim flora jelitowa czy inna od osoby na coś chorej".
Dietetyczka apeluje, by takich produktów nie spożywały przede wszystkim ciężarne kobiety. Przytoczyła także badanie przeprowadzone przez naukowców z University of Leicester. Ci na potrzeby eksperymentu odtworzyli warunki panujące w szczelnie zamkniętych workach foliowych, w których sprzedaje się gotowe mieszkanki sałat.
"Było więc wilgotno i beztlenowo, co sprzyjało uwalnianiu soków przez pocięte liście. Autorzy zwracali uwagę m.in. na tempo namnażania się kolonii bakteryjnej w takich warunkach oraz ruchliwość pojedynczych bakterii. Okazało się, że po pięciu dniach przechowywania szczelnie zapakowanych sałat w lodówce liczba bakterii salmonelli wzrasta ze 100 do 100 tysięcy" – wskazuje Mizerska.
Zobacz także
Jednocześnie autorka wpisu mówi jednoznacznie: osoby, które kupują paczkowane sałaty, powinny dokładnie myć je przed spożyciem. Bez znaczenia jest fakt, że zawierają one dopiski w stylu "umyte" czy "gotowe do spożycia".
Podobne uwagi już kilka lat temu prezentowała chemiczka Sylwia Panek.
"Te sałaty zostały umyte przed zapakowaniem, ale umyte to nie znaczy wysterylizowane. Pamiętajcie, że zawsze zostają na nich jakieś drobnoustroje!!!" – tłumaczyła w poście na Instagramie, apelując do internautów, by myli wszystkie sałaty, warzywa pakowane w folię oraz kiełki z napisami "gotowe do spożycia".
"Obecność bakterii w tego typu produktach potwierdzają badania naukowców, a jakiś czas temu głośno było o licznych zatruciach kiełkami w Niemczech" – wskazywała.
Warzywa i owoce z supermarketu. Czy warto je kupować?
W natłoku informacji można znaleźć sporo faktów i mitów również na temat warzyw i owoców. Nikogo nie trzeba (mamy nadzieję) przekonywać o tym, że słodycze czy kolorowe słodzone napoje nie należą do zdrowych produktów, ale czy demonizowanie świeżej żywności ze sklepów wielkopowierzchniowych jest przesadą, czy może faktycznie lepiej jej unikać?
Część ekspertów ds. żywienia zwraca uwagę na fakt, że w masowej produkcji, z której pochodzą warzywa i owoce z marketów, wykorzystuje się liczne środki ochrony roślin. To może wywoływać pewne obawy, jeśli chodzi o obecność w produktach pozostałości pestycydów. Stąd coraz większe zainteresowanie żywnością ekologiczną lub ze specjalnych źródeł. Wielu dietetyków apeluje jednak o zdrowy rozsądek w podejmowaniu decyzji zakupowych i radzi, że lepiej (i zdrowiej) jest jeść lokalne, dostępne sezonowo produkty niż całkiem wykluczyć je z diety.
Oczywiście, w miarę możliwości i dostępności produktów dobrym rozwiązaniem byłoby korzystanie z oferty lokalnych warzywniaków lub kupowanie warzyw i owoców bezpośrednio w gospodarstwach. Nie każdy ma jednak taką możliwość. Wówczas lepiej jest kupować warzywa i owoce w marketach niż całkowicie z nich zrezygnować. Wybierajmy świadomie i jedzmy sezonowo, pamiętajmy też o ponownym umyciu nawet "gotowych do spożycia" produktów.
