Tomasz Buczek i Przemysław Czarnek na tle nagrania
Europoseł Konfederacji Tomasz Buczek siłą forsował wejście na spotkanie z Przemysławem Czarnkiem Fot. Zrzut ekranu / X / Tomasz Buczek / X / Prawo i Sprawiedliwość

Europoseł Konfederacji Tomasz Buczek musiał siłą forsować wejście na spotkanie z Przemysławem Czarnkiem w Kolbuszowej. Jak wynika z jego relacji, ochrona chciała przeszukać notatki, które miał przy sobie. Całe zajście zostało nagrane, a polityk opublikował je w mediach społecznościowych.

REKLAMA

W sobotę Przemysław Czarnek spotkał się ze swoimi sympatykami w Kolbuszowej na Podkarpaciu. Kandydat PiS na premiera grzmiał, że Polska jest "potężnie zadłużona" przez działania obecnego rządu. – Dzisiaj mamy do czynienia z bankrutem, który już wszystko stracił, gigantycznie nas zadłuża, podnosi dziurę budżetową do chmur. Ten bankrut zaczyna wynosić z naszego domu wynosić wszystko, co jest do sprzedania. Tu musi nastąpić przebudzenie. To ostatni moment – powiedział Czarnek, mówiąc o Tusku.

Awantura z politykiem Konfederacji przed spotkaniem Czarnka w Kolbuszowej

O wizycie Czarnka w Kolbuszowej jest głośno, ale nie z powodu głoszonych przez polityka PiS tez. Tuż przed spotkaniem doszło bowiem do awantury z udziałem... polityka Konfederacji, który również chciał wejść na salę. Jak przekazał Tomasz Buczek, mimo że wydarzenie było "reklamowane jako otwarte dla wszystkich", on miał problem z wejściem do budynku.

"Na spotkaniu z Przemysławem Czarnkiem w mojej rodzinnej Kolbuszowej mieliśmy selekcję" – oświadczył europoseł Konfederacji. "Pan ochroniarz postanowił sprawdzać moje notatki, na co oczywiście nie otrzymał mojej zgody. Przedstawiłem się, kim jestem, ale i to nie pomogło. A że jednak bardzo chciałem wejść na to spotkanie, więc postanowiłem, że po prostu wejdę" – czytamy dalej.

A na załączonym do wpisu nagraniu widzimy awanturę przed budynkiem z udziałem konfederaty i jednego z mężczyzn, prawdopodobnie ochroniarza. "Ja pana nie wpuszczę" – mówi mężczyzna do polityka. W pewnym momencie Buczek szarpnął za drzwi i wszedł do środka. "Idę na spotkanie publiczne, na które było zaproszenie" – kwituje poseł PE. "Tak? Dobrze, zgłosimy to" – reaguje ochroniarz.

Buczkowi udało się wejść na salę, co więcej – został nawet dopuszczony do głosu. Mimo że na sali słychać było buczenie. – Proszę państwa, bardzo państwa przepraszam, to jest spotkanie otwarte, jak każde na tym szlaku budowy programu czasu dla Polaków. Przyszedł Polak, chce zabrać głos. Pozwólmy – mówił Czarnek.

Buczek z Konfederacji wbił szpilę Czarnkowi

W swoim wpisie Buczek napisał, że Czarnek "dużo mówił o likwidowanych ostatnio oddziałach ginekologiczno-położniczych na Podkarpaciu". Przywołał też niedawną wypowiedź premiera Donalda Tuska, który mówił, że oddział SPZOZ w Lesku nie został zamknięty.

"Czarnek dokonał słusznej krytyki Tuska w tej materii. Jednak musiałem mu przypomnieć, że jego kolega z partii – starosta kolbuszowski Józef Kardyś za rządów PiS, w 2016 zrobił to samo w Kolbuszowej. Nie jestem obrońcom Tuska, ale zachowajmy jakąś uczciwość wobec wyborców. Kłamstwa i manipulacje mają krótkie nóżki! (pisownia oryginalna – red.)" – podsumował swój wpis.

Od dwóch tygodni PiS i Konfederacja fundują nam wojnę niemal na noże. Gotuje się, odkąd Przemysław Czarnek został kandydatem PiS na premiera. Konfederaci wyzywają go od hipokrytów, a on robi do nich coraz większe umizgi. – Ten zabieg prezesa PiS się nie uda. Nasi wyborcy nie są aż tak naiwni. Oni nie dadzą się nabrać – usłyszała Katarzyna Zuchowicz z naTemat.pl od polityków Korony Polskiej Brauna. W Konfederacji na Czarnku też nie zostawiają suchej nitki.