Przemysław Czarnek i Mateusz Morawiecki
PiS z Przemysławem Czarnkiem na czele staje się pełnoprawną partią alt-prawicową – uważa dr hab. Arkadiusz Modrzejewski Fot. Wikimedia Commons / Sejm RP (CC BY 2.0) / Shutterstock; montaż: naTemat.pl

Prawo i Sprawiedliwość z Przemysławem Czarnkiem na czele staje się pełnoprawną partią alt-prawicową. Jeśli przejmie władzę, realny jest scenariusz, że wyprowadzi nas z Unii Europejskiej. Zaplecze intelektualne PiS chce tego od kilkunastu lat – mówi w rozmowie z nTemat dr hab. Arkadiusz Modrzejewski, prof. UG, dyrektor Instytutu Politologii Uniwersytetu Gdańskiego.

REKLAMA

PiS zmienił się radykalnie, czy na zawsze?

Za Prawem i Sprawiedliwością dwa przełomowe momenty. Po pierwsze: kandydatem na premiera – nieoficjalnie namaszczonym na następcę Jarosława Kaczyńskiego – został Przemysław Czarnek, co pokazuje, że we frakcyjnej rywalizacji zwyciężyli radykałowie, chcący bić się na poglądy nie z Koalicją Obywatelską czy PSL-em, a z Grzegorzem Braunem i Konfederacją.

Po drugie: PiS po przeprowadzeniu wielkiej kampanii zohydzającej program SAFE, a wraz z nim Unię Europejską, przekroczył Rubikon, za którym stoi już tylko daleko posunięty eurosceptycyzm.

– Myślę, że w przypadku przejęcia władzy przez PiS w koalicji z obiema Konfederacjami scenariusz tego, że przestaniemy być członkiem Unii Europejskiej, jest realny – mówi prof. Arkadiusz Modrzejewski. – Jeśli ci politycy uznają, że dla ich partykularnego interesu wyjście Polski z Unii Europejskiej jest korzystne, moglibyśmy się może nie następnego dnia, ale w ciągu kolejnych lat, obudzić w zupełnej innej rzeczywistości, gdzie Polska nie jest członkiem wspólnoty europejskiej – dodaje politolog.

Zdaniem profesora Modrzejewskiego obserwujemy w tej chwili dopełnienie się długiego procesu ewolucji PiS. – Prawo i Sprawiedliwość zaczynało od pozycji umiarkowanej, było umiarkowaną prawicą z elementami populizmu, które określić możemy populizmem penalnym, o którym dzisiaj już mało kto pamięta. Natomiast dzisiaj Prawo i Sprawiedliwość skręciło bardzo radykalnie w prawą stronę, którą czasami nazywa się alt-prawicą, prawicą alternatywną – mówi politolog.

Zaczęło się już ponad dekadę temu

Gdzie są korzenie tego skrętu? – Odciąganie Polski od Unii Europejskiej moim zdaniem zaczęło się już w 2014 roku. Dlaczego akurat wtedy? To był czas, kiedy odbywały się duże konwencje tej partii, bardzo merytoryczne, dobrze przygotowane, w trakcie których pojawiały się wypowiedzi nawet nie tyle działaczy partyjnych, co intelektualnego zaplecza PiS, w których już przewijały się wątki wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Jeśli ktoś dobrze się wczytał w słowa, które wtedy padały, to mógł przewidzieć to, co już raptem dwa lata później zaczęło dziać się z praworządnością, jednym z największych gwarantów stabilności Unii Europejskiej – zaznacza prof. Arkadiusz Modrzejewski.

Dzisiejsza wersja Prawa i Sprawiedliwości w swoim przekazie przypomina swoje do niedawna najbardziej skrajne prawe skrzydło, czyli Solidarną (a później Suwerenną) Polskę Zbigniewa Ziobry. W czasach rządów Zjednoczonej Prawicy ta niewielka partia najgłośniej grała na antyunijnych nutach, ale jednocześnie była marginalizowana przez partyjny mainstream, który Brukselę też chętnie krytykował, ale na co dzień skupiał się na innych, głównie wewnętrznych sprawach.

Dziś jest zupełnie inaczej, bo to Mateusz Morawiecki i jego ludzie, bardziej proeuropejsko zorientowani, są w Prawie i Sprawiedliwości na wylocie.

Morawiecki alternatywą dla umiarkowanego wyborcy?

W obecnej sytuacji prawicowy wyborca ma do dyspozycji tak naprawdę trzy partie, które mają jawnie antyeuropejski i radykalnie prawicowy przekaz. Czy Mateusz Morawiecki jest w stanie przygotować ofertę dla tych konserwatywnych wyborców, którzy poczują się nieswojo z nowym, antyunijnym i antyukraińskim, obliczem PiS?

– Pamiętajmy, że Mateusz Morawiecki to polityk cyniczny, nastawiony na zysk, zrobi więc zasadniczy ruch tylko wtedy, gdy zobaczy, że na pewno mu się to opłaci. Wiele będzie tu zależeć od kondycji tej nowej wersji Prawa i Sprawiedliwości w sondażach. Jeśli strategia przejmowania elektoratu Konfederacji, a zwłaszcza Grzegorza Brauna, sprawi, że PiS urośnie w sondażach, Morawiecki nie będzie miał dużego pola manewru. Jeśli jednak, a tak przewiduję, PiS na radykalizacji wcale nie zyska, Mateusz Morawiecki postawi wszystko na jedną kartę i spróbuje stworzyć umiarkowaną alternatywę dla Prawa i Sprawiedliwości – uważa prof. Arkadiusz Modrzejewski.

O prawicowego wyborcę od lat próbuje bić się też Polskie Stronnictwo Ludowe, które jednak w sondażach od dawna balansuje gdzieś pomiędzy wynikiem 2 a 4 proc.. Radykalizacja PiS może dla nich otworzyć okienko do poszerzenia elektoratu, choć zdaniem szefa Instytutu Politologii UG to nie będzie łatwe zadanie z powodu wewnętrznej sytuacji ludowców.

– Problemem PSL od dobrych kilku lat jest to, że tak przecież licznym lokalnym strukturom tej partii po prostu mało się chce. A tutaj jest potrzebna mobilizacja, praca u podstaw, odwaga pójścia na pewną konfrontację. Jasne, że środowisko wiejskie jest bardzo silnie zorientowane na PiS. Pytanie, dlaczego PSL tak mało robi, żeby tych ludzi do siebie przeciągnąć? – pyta prof. Modrzejewski.

Skutki zwrotu na prawo będą bardzo widoczne

Niezależnie od tego, czy Prawu i Sprawiedliwości opłaci się ostry skręt w prawo, jego konsekwencje dla sytuacji politycznej w Polsce będą, zdaniem eksperta, druzgocące.

– Następstwem będzie jeszcze większa polaryzacja społeczna w Polsce, coraz większe przyzwolenie na skrajne poglądy, skrajne opinie, bardzo krzywdzące, wykluczające wręcz. Wszyscy widzieliśmy szokujące paski TV Republiki atakujące program SAFE, wyzywające jego zwolenników od zdrajców i folksdojczów. Polaryzacja polskiego społeczeństwa działa na korzyść naszego wroga. Tego realnego wroga, czyli Rosji, a nie wyimaginowanego w Brukseli – kwituje prof. Modrzejewski, dodając, że rząd Donalda Tuska też ma w tej materii swoje na sumieniu, czego przykładem są "zakute łby" i stworzony po prezydenckim wecie hashtag #ZdradaNarodowa.