
Sławomir Mentzen coraz wyraźniej pokazuje, że nie zamierza wchodzić do prawicowej układanki jako młodszy partner Kaczyńskiego. Jego najnowsza wypowiedź to komunikat wysłany do PiS przed wyborami parlamentarnymi w 2027 r. Bez Konfederacji i przy słabnącej dominacji Nowogordzkiej powrót prawicy do władzy może być trudny.
W piątkowym programie "Graffiti" w Polsat News Sławomir Mentzen zwrócił się do posłów PiS, którzy go krytykują z przekazem, że za dwa lata będą potrzebować jego głosów, więc powinni uważać, co piszą. Lider Konfederacji mówi wprost, że widzi siebie nie jako polityka zabiegającego o akceptację PiS, tylko jako jednego z tych, którzy po wyborach mogą dyktować warunki rozmowy.
– Ja tylko do tych posłów mam prostą wiadomość: za dwa lata będziecie bardzo potrzebowali moich głosów, więc uważajcie co piszecie – powiedział Mentzen.
Jakiś czas temu Sławomir Mentzen deklarował, że koalicja z PiS jest dla niego wariantem do rozważenia, ale tylko bez Jarosława Kaczyńskiego. Tłumaczył, że nie ufa prezesowi PiS i nie chce z nim zawierać porozumienia. Mentzen nie odcina się od całej prawicy, tylko wyraźnie oddziela ewentualne rozmowy z PiS od rozmów z obecnym kierownictwem tej partii.
– Już w tym momencie, jeżeli bierzemy sondaże naszej Korony, to często mamy więcej niż PiS – dodał Mentzen.
Zobacz także
Sondaże dają Mentzenowi naprawdę mocne argumenty
Jeszcze kilka miesięcy temu takie słowa można byłoby uznać za element zwykłego, politycznego marketingu. Dziś mają już konkretne oparcie w badaniach. W sondażu IBRiS dla Rzeczpospolitej z końca lutego PiS uzyskał 22,1 proc., Konfederacja 13,8 proc., a Konfederacja Korony Polskiej 9,2 proc.
W przeliczeniu na mandaty dawało to prawicy większość, ale tylko wtedy, gdy obóz Kaczyńskiego łączyłby siły nie z jednym, lecz z dwoma ugrupowaniami po swojej prawej stronie. Sam PiS był w tej symulacji wyraźnie za słaby, by myśleć o samodzielnym powrocie do władzy.
Jeszcze mocniej widać to w dwóch nowszych pomiarach. W piątkowym sondażu IBRiS dla Onetu PiS miał 24,2 proc., Konfederacja 14,2 proc., a partia Grzegorza Brauna 8 proc. Z tej kalkulacji wynikało, że PiS do większości potrzebowałby obu prawicowych partnerów jednocześnie.
Z kolei w badaniu CBOS Prawo i Sprawiedliwość uzyskało 21,1 proc., Konfederacja 11,1 proc., a Konfederacja Korony Polskiej 11 proc. To oznacza, że dwa ugrupowania po prawej stronie PiS łącznie miały więcej, niż sam obóz Kaczyńskiego.
PiS próbuje odzyskać prawą flankę, ale mu to nie wychodzi
Nieprzypadkowo PiS właśnie teraz wszedł w ostrzejszą rywalizację z Konfederacją. 7 marca Jarosław Kaczyński oficjalnie wskazał Przemysława Czarnka jako kandydata partii na premiera po wyborach w 2027 roku. Sam wybór był powszechnie odczytywany jako skręt w prawo i próba zatrzymania odpływu wyborców do Mentzena i Brauna.
Problem PiS-u polega jednak na tym, że sama zmiana twarzy nie rozwiązuje problemu koalicyjnego. Czarnek już po nominacji zapewniał, że nie ma możliwości, by Grzegorz Braun znalazł się w jego rządzie.
Jednocześnie to właśnie aktualne sondaże pokazują, że bez środowisk po prawej stronie PiS może nie mieć większości. Powstaje więc sprzeczność, którą Mentzen bezlitośnie wykorzystuje: PiS chciałby odzyskać dominację nad prawicą, ale arytmetyka coraz częściej wskazuje, że samo będzie musiało prosić o wsparcie.
