Donald Trump na tle flagi Iranu
Donald Trump łagodzi ton wobec Iranu Fot. Kadr z Shutterstock // Felicia Manolache's Images // montaż: naTemat

Prezydent USA Donald Trump najwyraźniej łagodzi ton wobec Iranu i wydłuża wcześniejsze ultimatum. W opublikowanym w mediach społecznościowych wpisie – napisanym w całości wielkimi literami – ogłosił "owocne rozmowy" z Teheranem i decyzję o wstrzymaniu ewentualnych ataków na pięć dni. Jednak Iran twierdzi, że żadnych rozmów nie było.

REKLAMA

Donald Trump przekazał, że w ciągu ostatnich dwóch dni miało dojść do "bardzo dobrych i produktywnych rozmów" między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, dotyczących "całkowitego zakończenia naszych wrogości na Bliskim Wschodzie". Na tej podstawie polecił wstrzymanie potencjalnych ataków na irańską infrastrukturę energetyczną.

"Na podstawie tonu i charakteru tych głębokich, szczegółowych, konstruktywnych rozmów, które będą kontynuowane przez cały tydzień, poleciłem Departamentowi Wojny odroczyć wszelkie ataki na irańskie elektrownie oraz infrastrukturę energetyczną na okres pięciu dni" – napisał prezydent USA na Truth Social wielkimi literami i podkreślił, że "decyzja ta uzależniona jest od powodzenia trwających spotkań i rozmów".

logo

Donald Trump wydłuża ultimatum dla Iranu. Teheran: nie było rozmów z USA

Doniesienia te podważają jednak irańskie władze. Jak informują media w Iranie, powołując się na źródła rządowe i tamtejsze MSZ, nie było żadnych bezpośrednich ani pośrednich rozmów z administracją USA.

Według irańskiej agencji newsowej Fars – powiązanej z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej – anonimowe źródło w Teheranie twierdzi, że po tym, jak Iran miał przekazać, że jego odpowiedź objęłaby "wszystkie elektrownie w Azji Zachodniej", amerykański prezydent "wycofał się" z zapowiadanych ataków.

O co chodzi? W nocy z soboty na niedzielę Trump postawił Iranowi rwarde ultimatum i dał władzom w Teheranie 48 godzin na pełne odblokowanie cieśniny Cieśniny Ormuz. "Jeśli Iran nie otworzy w pełni, bez gróźb, cieśniny Ormuz w ciągu 48 godzin od tego momentu, Stany Zjednoczone Ameryki uderzą i zniszczą ich różne elektrownie, zaczynając od największej" – pisał na Truth Social.

Na reakcję Teheranu nie trzeba było długo czekać, a irańskie dowództwo zapowiedziało odwet. Jak przekazały tamtejsze media, cytowane przez CNN, przedstawiciel sztabu Khatam al-Anbiya ostrzegł: "Jeśli infrastruktura paliwowa i energetyczna Iranu zostanie zaatakowana przez wroga, wszystkie instalacje energetyczne, informatyczne oraz odsalania wody należące do Stanów Zjednoczonych i reżimu w regionie staną się celem".

Atak USA i odwet Iranu oznaczałby więc, że trwający od końca lutego konflikt mógłby błyskawicznie rozszerzyć się na kolejne państwa Bliskiego Wschodu – zwłaszcza te, na których terytorium znajdują się amerykańskie bazy lub instalacje strategiczne. W efekcie sytuacja w regionie stałaby się jeszcze bardziej napięta i niebezpieczna, nie mówiąc już o bezpośrednim zagrożeniu dla samych Stanów Zjednoczonych. Być może to był właśnie powód zaskakującej decyzji Trumpa o wydłużeniu ultimatum.