
Region Bliskiego Wschodu pozostaje bardzo daleki od osiągnięcia stabilnej sytuacji. Kolejne linie lotnicze zawieszają tam swoje połączenia, a biura podróży odwołują wycieczki. Teraz bardzo stanowczą decyzję ws. swojej przyszłości w regionie Zatoki Perskiej podjęła firma oferująca wycieczki ogromnym statkiem rejsowym.
W momencie rozpoczęcia konfliktu na Bliskim Wschodzie w ZEA, Katarze czy Omanie przebywało kilkanaście tysięcy naszych podróżnych. Kolejne tysiące miały już zarezerwowane wycieczki, które teraz biura podróży muszą odwoływać, oferując alternatywne kierunki lub zwrot pieniędzy. Tego niepewnego losu i nagłych ruchów chce uniknąć Costa Cruises, czyli jedna z największych linii wycieczkowych w Europie.
Costa Cruises woli dmuchać na zimne ws. Bliskiego Wschodu. Raz już mieli rację
Rejsy na Bliskim Wschodzie stanowią duży i ważny segment rynku turystycznego. Niestety to właśnie klienci ogromnych wycieczkowców znaleźli się w trudnej sytuacji po wybuchu wojny. Na pokładach utknęły tysiące podróżnych z całego świata. Oni także nie wiedzieli, kiedy i jak wrócą do domów. A komunikaty z prośbą o niezbliżanie się do okien na pewno nie poprawiły ich wrażeń z wakacji.
W tym gronie nie było jednak klientów Costy. Włoska marka już latem 2025 roku podjęła decyzję, że w sezonie zima 2025/26 nie będzie realizowała rejsów w rejonie Zatoki Perskiej. Dzięki temu żaden z jej 9 statków nie utknął w tym regionie. Mało tego, obserwując aktualny rozwój sytuacji w regionie, Włosi poinformowali, że także w sezonie 2026/27 nie wyślą żadnej jednostki na Bliski Wschód. Oznacza to, że jej charakterystyczne żółte kominy znikną stamtąd co najmniej na dwa lata.
"W związku z utrzymującą się niepewną sytuacją na Bliskim Wschodzie w sezonie zima 2026/27, Costa nie będzie realizować rejsów w tym regionie w nadchodzącym sezonie, aby zagwarantować, że każda podróż z Costa pozostanie relaksująca, przyjemna i bezstresowa (obecnie Costa nie posiada żadnego statku operującego na Bliskim Wschodzie)" – poinformowała firma w komunikacie prasowym. Ponieważ sezon zimowy trwa do końca marca, Costa pojawi się w tym regionie świata najprędzej jesienią 2027 roku.
Zobacz także
Costa ma już plan na zimę. Najlepszy statek popłynie na Wyspy Kanaryjskie
W związku ze zmianą planów klienci, którzy mieli już wykupione miejsca m.in. na rejsy z Europy na Bliski Wschód i powrotne, będą mogli zamienić je na inne połączenia w ofercie Costy. Dodatkowo otrzymają 200 euro kredytu pokładowego na kabinę (100 euro na osobę).
Wiadomo też, że jeden z dwóch najnowszych statków firmy, czyli Costa Smeralda, która miała pływać m.in. na trasach ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, zamiast na wschód, popłynie na zachód. To właśnie na jej pokładach będą realizowane zimowe rejsy po Wyspach Kanaryjskich, na których trasie znalazła się także Madera. W tym sezonie takie wycieczki były oferowane na pokładzie Costa Fortuny.
To ogromny rozwój w regionie. Costa Smeralda to jeden z największych statków świata. Został zwodowany w 2019 roku, a na pokład zabiera 6,5 tys. podróżnych. Costa Fortuna to obiekt z 2003 roku (odnowiony w 2018 roku), który mieści 3,4 tys. pasażerów. Turyści wybierający ten region świata będą zatem mogli cieszyć się znacznie wyższym komfortem podróży. Wiem, co mówię, bo miałam możliwość pływać na obu tych jednostkach.
Równocześnie zmiany czekają również jednostkę Costa Pacifica. Pierwotnie to ona miała pływać po Wyspach Kanaryjskich. Jednak w związku ze zmianą tras, po planowanym okresie dokowania technicznego (dry dock) zostanie ona skierowana na trasy na zachodzie Morza Śródziemnego, a także na północy Afryki. Na razie nie podano jednak szczegółów.
