
Geopolityczne trzęsienia ziemi natychmiast odbijają się w portfelach inwestorów na całym świecie. Kiedy rośnie napięcie na świecie, kapitał szuka mniej ryzykownych miejsc i pomija wcześniejszych faworytów. Polska giełda nagle stała się bezpieczną przystanią.
Giełdowi gracze zaczęli żądać znacznie wyższych zysków w zamian za akceptację coraz większego ryzyka. To naturalna reakcja. Z analizy ekspertów XTB wynika jednak, że najważniejsza nie jest sama premia, ale różnice w oczekiwaniach wobec poszczególnych rodzajów aktywów.
Odporne sektory giełdowe w świecie pełnym ryzyka
Inwestorzy zaczęli bardziej rozważnie wybierać miejsca do lokowania gotówki. Wyraźnie widać, że rynek chętniej nagradza branże, które poprawiły swoje bezpieczeństwo lub których wyceny po prostu uatrakcyjniły się po ostatnich spadkach.
"Sektorami najbardziej odpornymi okazują się finanse, energia i cześć spółek konsumpcyjnych. Rynki i spółki lepiej zsynchronizowane z tymi sektorami radzą sobie wyraźnie lepiej, widać to na przykładzie rynków wschodzących" – zauważa Kamil Szczepański, młodszy analityk rynków finansowych z XTB.
Polska giełda rośnie w siłę, podczas gdy Azja traci
Nie każdy zakątek świata ma się jednak czym chwalić. Straty notują giełdy w Korei, Chinach czy Indiach, które opierają się głównie na usługach biznesowych i przemyśle. Inwestorzy uciekają stamtąd, bo szukają pewniejszych rozwiązań w innych częściach globu.
"Na tym tle kraje takie jak Brazylia czy Polska, z dużym udziałem m.in banków czy spółek wydobywczych – radzą sobie stosunkowo lepiej" – wyjaśnia ekspert XTB. Nasz kraj korzysta z nietypowej budowy Giełdy Papierów Wartościowych, gdzie duży udział banków działa stabilizująco. Z drugiej strony ekspert przestrzega przed zbytnim optymizmem.
"Jednocześnie jednak Polska pozostaje bardzo wrażliwa na paliwowy kanał inflacyjny, a rządowa reakcja na wzrost cen paliw pokazała, że część potencjalnych korzyści dla sektora energetyczno-paliwowego może zostać politycznie ograniczona przez cięcia podatków i zapowiedź podatku od nadmiarowych zysków" – tłumaczy Szczepański.
Zobacz także
Masowe protesty w USA uderzają w wizerunek Donalda Trumpa
Te wszystkie giełdowe przetasowania dzieją się na tle fali gigantycznych manifestacji wymierzonych w obecną administrację Donalda Trumpa. Ponad 8 milionów Amerykanów wyszło na ulice, by sprzeciwić się polityce uderzającej w ich codzienne życie. Mają dość stale się rosnących kosztów życia (w tym cen paliw), które są efektem konfliktu z Iranem oraz brutalnych działania służb imigracyjnych.
Ruch "No Kings" zorganizował w sobotę tysiące zgromadzeń w całym kraju. Organizatorzy podkreślają, że to dopiero początek. Ruch rośnie w siłę, jednocząc mieszkańców miast i wsi, robotników i intelektualistów.
Ludzie mają dość rządów opartych na strachu i wielu z nich przestało traktować Donalda Trumpa jako swojego lidera. Zaczęli widzieć w nim kogoś, kto zagraża podstawowym wartościom Stanów Zjednoczonych.
